Francja: E.Macron wygwizdany podczas pierwszej krajowej wizyty po podpisaniu reformy emerytalnej

Nie słabnie gniew Francuzów wobec władz w związku z przyjęciem kontrowersyjnej reformy emerytalnej. Przekonał się o tym osobiście prezydent Emmanuel Macron, który został dziś wygwizdany przez tłum podczas swojej pierwszej krajowej wizyty po podpisaniu ustawy. Szef państwa bije ostatnio rekordy niepopularności. 

Buczenie, gwizdy i okrzyki. „Macron, do dymisji” – tak francuskiego prezydenta przyjęli mieszkańcy miejscowości Sélestat w Alzacji, na północy kraju. „To nie pierwszy raz, kiedy słyszę ludzi, którzy narzekają na mnie” – skomentował Emmanuel Macron. Polityk wyszedł do tłumu i próbował nawiązać dialog. Prezydent był wielokrotnie krytykowany a nawet obrażany przez swoich rozmówców. 

To nie jedyny incydent, który zakłócił wizytę Emmanuela Macrona. Związkowcy odcięli prąd w fabryce, w której przebywała prezydencka delegacja. W wielu miejscach zorganizowano akcje bicia w garnki. „To nie garnki pozwolą Francji pójść do przodu” – ironizował szef państwa. „Garnki są głosem narodu” – odpowiedział mu na Twitterze lider lewicy Jean-Luc Mélenchon.

Jak tłumaczy Pałac Elizejski, wizyta w Alzacji jest początkiem objazdu prezydenta po kraju, którego celem ma być „naprawienie więzi z narodem”. Według ostatnich sondaży niemal 70 procent Francuzów negatywnie ocenia działania prezydenta. To najgorszy wynik od kryzysu „żółtych kamizelek” w 2019 roku.

Related Posts

Premier Wielkiej Brytanii wyklucza dymisję ws. kontrowersji wokół Epsteina

Premier Wielkiej Brytanii nie zamierza podawać się do dymisji. Keir Starmer utrzymał stanowisko, ale kryzys związany z kontrowersyjną nominacją na ambasadora polityka związanego z Jeffreyem Epsteinem nadwyrężył jego pozycję. Po dwóch dymisjach bliskich współpracowników szefa brytyjskiego rządu i wezwaniu premiera do rezygnacji trwa chaos w Partii Pracy. Problemy premiera Keira Starmera rozpoczęły się, gdy wyszło na jaw, że Peter Mandelson, którego mianował ambasadorem Wielkiej Brytanii w Stanach Zjednoczonych i który zasiadał w Izbie Lordów, miał powiązania z Jeffreyem Epsteinem. W związku z aferą dwóch współpracowników Starmera podało się do dymisji, a sam premier musiał się tłumaczyć przed posłami Partii Pracy. Keir Starmer odrzucił wezwanie do dymisji i podkreślił, że posiada mandat do rządzenia. „Nie zamierzam odejść” – powtarzał, próbując uspokoić nastroje i zdobyć poparcie klubu parlamentarnego. Część posłów odpowiedziała owacjami i wyraziła wsparcie dla premiera, tak jak to wcześniej zrobili jego ministrowie. „Lojalność rządu utrzymuje Starmera przy władzy” – tak skomentował wydarzenie „The Independent”. W podobnym tonie pisze „The Times”: „Ci, którzy przyszli na polityczny pogrzeb Keira Starmera zobaczyli odroczenie egzekucji”. „Premier przechodzi do ofensywy, a gabinet ustawia się w zgodnym szeregu” – pisze „The Telegraph”. (IAR)

Read more

Paryż: rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen

W Paryżu rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen. Liderzy nacjonalistycznej partii Zjednoczenie Narodowe stają przed sądem po raz drugi w aferze dotyczącej defraudacji unijnych funduszy. Pierwszy proces zakończył się porażką Le Pen i wykluczeniem jej ze startu w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Apelację od pierwszego wyroku złożyło jedenastu polityków Zjednoczenia Narodowego, którym zarzuca się nielegalne wykorzystanie niemal trzech milionów euro z funduszy Parlamentu Europejskiego na zatrudnianie pracowników partii. Marine Le Pen walczy o uniewinnienie lub złagodzenie kary czterech lat więzienia, grzywny w wysokości stu tysięcy euro oraz zakazu kandydowania w wyborach przez pięć lat. “Latem, czyli gdy sąd apelacyjny ogłosi wyrok, zapadnie decyzja dotycząca mojego startu w wyborach prezydenckich. We wrześniu kampania musi ruszyć” – powiedziała przed procesem liderka narodowców. Ich planem B na wybory prezydenckie jest Jordan Bardella – 30-letni szef partii i wychowanek Marine Le Pen. Jego start wydaje się coraz bardziej prawdopodobny, ponieważ w sondażach uzyskuje on lepsze wyniki niż Marine Le Pen, która już trzykrotnie bezskutecznie ubiegała się o fotel prezydenta. Jej porażka w procesie może więc paradoksalnie zwiększyć szanse narodowców na historyczny sukces w 2027 roku. (IAR)

Read more

Leave a Reply