Historyk o rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości

Dziś obchodzimy 104 rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości. 11 listopada 1918 roku nie był jednak dniem, w którym nagle z niebytu pojawiła się odrodzona Rzeczpospolita. Ta data symbolizuje pewien proces, który rozpoczął się dużo wcześniej i zakończył wiele lat później. Już od 1918 roku trwała dyskusja nad tym, który dokładnie dzień powinien być uznany za datę odzyskania przez Polskę niepodległości. Socjaliści uważali, że powinien być to dzień, w którym w Lublinie powstał rząd Ignacego Daszyńskiego. Narodowi Demokraci chcieli, by była to data podpisania Traktatu Wersalskiego. Zwyciężyła jednak koncepcja piłsudczyków, związana z oswobodzeniem Warszawy – mówi historyk, profesor Janusz Odziemkowski. “Warszawa była symbolem. W okresie zaborów mówiono, że wolna Polska będzie wtedy kiedy wolna będzie Warszawa i uda się zwołać Sejm. Do zwołania Sejmu trzeba było jeszcze poczekać, ale Warszawa była wolna 11 listopada 1918 roku” – powiedział historyk.  11 listopada 1918 roku jest do dziś symbolem. Wtedy co prawda zakończyła się I wojna światowa, ale wojna o polską niepodległość dopiero nabierała na sile. Miała potrwać do 1921 roku. “To było państwo bez granic, ani na zachodzie, ani na wschodzie nie mieliśmy wytyczonej granicy. Granica wschodnia została wytyczona Traktatem Ryskim, a granica zachodnia po Powstaniach Śląskich” – podkreślił profesor Janusz Odziemkowski.  Problemem była nie tylko wojna o granice, ale również zupełnie odmienna mentalność Polaków z trzech różnych zaborów. Były to trzy różne systemy prawne oraz trzy różne systemy gospodarcze. Problem pojawiał się nawet w kwestii języka, który przez ponad 100 lat niewoli ewoluował inaczej w zaborze pruskim, a inaczej w rosyjskim. “Czasami nie można było się porozumieć, zwłaszcza gdy dyskutowało się o rzeczach fachowych. Tam były naloty niemczyzny, tu ruszczyzny, a jeszcze gdzie inaczej takie austriackie gadanie” – powiedział Janusz Odziemkowski.  11 listopada jako datę odzyskania niepodległości polskie władze przyjęły dopiero w 1937 roku. Oficjalne obchody tej rocznicy w II Rzeczpospolitej odbyły się tylko raz, w 1938 roku.

Read more

Polska: historyk o barwach narodowych

Dziś Dzień Flagi Rzeczypospolitej Polskiej. Barwy biała i czerwona jako narodowe zostały wprowadzone przez parlament w 1831 roku, jednak towarzyszą nam już od średniowiecza. Dawniej Polska słynęła z wyrobu wysokiej klasy czerwonego barwnika pozyskiwanego z rzadkich dziś owadów, czerwców polskich. Biel z kolei symbolizuje symbole narodowe Rzeczpospolitej – zarówno białego orła, jak i białą pogoń. Historycy uważają, że to mogło być jednym z powodów utrwalenia się barw białych i czerwonych najpierw jako barw królewskich, później związanych z wojskiem, a w końcu barw narodowych. Jak mówi historyk Karol Mazur, biało-czerwona flaga towarzyszyła Polakom w trakcie wszystkich zrywów niepodległościowych, a szczególnym symbolem stała się podczas Powstania Warszawskiego. “Po latach zaborów mamy własną państwowość, tracimy ją w wyniku niemieckiej napaści i walczymy o nią. Powstanie Warszawskie było zwieńczeniem tej walki” – powiedział historyk. Karol Mazur podkreślił, że barwy narodowe mają szczególną wartość dla Powstańców. “Najcenniejsze dla nich jest to, że mogli flagi nosić ze sobą codziennie w postaci opasek. Zawsze, gdy przekazywali nam pamiątki, podkreślali, że jest to dla nich relikwia” – powiedział Karol Mazur. Dzień Flagi Rzeczpospolitej Polskiej ustanowiono w 2004 roku.

Read more

Niemiecki historyk: debata o nazwach ulic polityczną farsą

W Niemczech trwa dyskusja o etymologii nazw około 300 berlińskich ulic, placów i dzielnic. W centrum zainteresowania badaczy znaleźli się patroni, którzy ich zdaniem przejawiali “zachowania antysemickie”. Znany historyk Michael Wolffsohn uważa, że cała akcja może się szybko przerodzić w polityczną farsę. Do mało chwalebnego grona osób, patronujących ulicom Berlina, zaliczono między innymi zasłużonych prekursorów reformacji. Solą w niemieckim oku stał się też zamordowany w Auschwitz polski zakonnik Maksymilian Kolbe. Rekomendacje są różne – od konieczności “dogłębnych badań” po zmianę nazwy ulicy.  “To nie pierwszy jaskrawy przykład farsy, polegającej na wymazaniu z pamięci zasłużonych postaci. Ten zabieg jest jednak szczególnie szkodliwy i niebezpieczny” – ocenia niemiecki historyk żydowskiego pochodzenia, Michael Wolffsohn.  Według niego na skandal zakrawa fakt, że na liście autoryzowanej przez “tropicieli totalitaryzmów” figuruje były kanclerz Konrad Adenauer, podczas gdy brakuje na niej nazwisk wyznawców stalinowskiego komunizmu, którymi usłane są ulice dzielnicy Freidrichshain. Krytyczny katalog patronów ulic i placów sporządzono w październiku ubiegłego roku, na zlecenie pełnomocnika do spraw antysemityzmu w Berlinie.

Read more