Wskaźnik urodzeń we Włoszech spada 16. rok z rzędu

Wskaźnik urodzeń we Włoszech spada szesnasty rok z rzędu. Świadczą o tym dane opublikowane przez Narodowy Instytut Statystyczny Włoch ISTAT. W ubiegłym roku we Włoszech zarejestrowano 379 890 urodzeń, czyli około sześciu noworodków na tysiąc mieszkańców. To o 3,4 procent mniej niż w 2022 roku i o 34 procent mniej niż w 2008 roku – ostatnim, w którym we Włoszech wzrósł wskaźnik urodzeń. Od stycznia do lipca tego roku zarejestrowano o 4,6 tysiąca – 2,1 procent – urodzeń mniej niż w analogicznym okresie poprzedniego roku. Dane za ten okres pokazują, że współczynnik dzietności we Włoszech, czyli średnia liczba dzieci urodzonych przez każdą kobietę, wynosi 1,2. To znacznie mniej niż wymagane dla stabilnej populacji 2,1. Rząd Giorgii Meloni rozpoczął kampanię mającą na celu promocję rodzicielstwa i wynik co najmniej pół miliona dzieci rocznie do 2033 roku. Miałoby to zapobiec załamaniu się gospodarki spowodowanemu starzeniem się społeczeństwa. Do akcji przyłączył się także papież Franciszek, który wzywając Włochów, by mieli więcej dzieci.

Read more

Francja z najniższą liczbą urodzeń od drugiej wojny światowej

Narasta kryzys demograficzny we Francji. W minionym roku odnotowano tam najniższą liczbę urodzeń od drugiej wojny światowej. Francuski rząd zapowiedział ostatnio walkę z tym zjawiskiem. „Sytuacja jest niepokojąca” – potwierdza w rozmowie z Polskim Radiem profesor Sorbony, demograf i ekonomista Gerard-François Dumont.  Najnowsze dane opublikowane przez Państwowy Instytut Statystyki i Badań Ekonomicznych wywołały we Francji poruszenie. Wynika z nich, że w minionym roku nad Sekwaną urodziło się 678 tysięcy dzieci – czyli najmniej od 1946 roku.  „Przez wiele lat demografia była atutem Francji. Od dekad mieliśmy jeden z najwyższych wskaźników dzietności w Europie – był o 20-25 procent wyższy niż europejska średnia. Ale teraz Francja zbliża się do tej średniej (tj. 1,50 w UE, 1,83 we Francji)” – stwierdza profesor Gerard-François Dumont.  Ekspert nie jest zaskoczony obecną sytuacją. „Spadek urodzeń we Francji jest bardzo poważny, ale był do przewidzenia. Francja przeżywa strukturalny kryzys, spowodowany tym, że podważono fundamenty polityki rodzinnej, co doprowadziło do spadku urodzeń i współczynnika dzietności” – ocenia rozmówca Polskiego Radia. Jego zdaniem to efekt decyzji politycznych podjętych przez socjalistów, którzy rządzili Francją w latach 2012-2017. Od tego czasu liczba urodzeń spadła o niemal 20 procent.  Kilka dni temu prezydent Emmanuel Macron ogłosił, że jego rząd przygotuje reformę urlopu rodzicielskiego i plan walki z niepłodnością, co ma wesprzeć francuską demografię. Gerard-François Dumont uważa jednak, że te działania są niewystarczające. „Obecnie francuski system społeczny sprzyja kobietom, które nie chcą mieć dzieci. Ale z drugiej strony, możliwość wyboru wielodzietności jest bardzo ograniczona” – uważa ekspert. Krytykuje też propozycje dotyczące ściągnięcia większej liczby imigrantów, z powodu problemów z bezrobociem i integracją cudzoziemców mieszkających we Francji od wielu lat.  Francuzi obawiają się, że kryzys demograficzny może mieć poważne konsekwencje dla gospodarki. „Spadek urodzeń ma efekty natychmiastowe. Rodzina, która spodziewa się pierwszego lub kolejnego dziecka, jest bardziej aktywna ekonomicznie i społecznie. Jeszcze przed przyjściem na świat dziecko jest stymulantem rozwoju gospodarczego” – tłumaczy profesor Dumont. Dodaje, że są też długofalowe skutki. „Mniej urodzeń oznacza mniej dobrobytu z powodu braku siły roboczej” – wskazuje rozmówca Polskiego Radia.  W jego ocenie kryzys demograficzny może…

Read more