Lider brytyjskiej opozycji: jeśli dostanę mandat ws. lockdownu, odejdę
“Jeśli policja uzna, że złamałem prawo – odejdę”. To deklaracja lidera brytyjskiej opozycji. Chodzi o śledztwo w sprawie tzw. “beergate” – afery piwnej. Funkcjonariusze badają, czy przed rokiem szef lewicy złamał prawo w trakcie lockdownu pijąc piwo i zamawiając jedzenie na wynos w towarzystwie swoich współpracowników. “Jeśli policja zdecyduje, że powinienem dostać mandat, to oczywiście zrobię to, co należy” – powiedział Keir Starmer. “To ważne, bo Brytyjczycy zasługują na polityków, którzy uważają, że reguły dotyczą także ich. Zasługują na polityków, którzy od samych siebie oczekują najwyższych standardów. Zasługują na polityków, dla których najważniejszy jest kraj, a nie oni sami. Brytyjczycy zawsze to ode mnie dostaną” – zadeklarował przywódca lewicy. “Beergate” to opozycyjna wersja rządowej “partygate” – afery z serią nielegalnych lockdownowych przyjęć na Downing Street. Za uczestnictwo w jednej z nich mandat dostał premier Boris Johnson. Mimo że złamał prawo jako pierwszy premier w historii Królestwa, nie podał się do dymisji. Lewica krytykuje za to szefa rządu. A Keir Starmer budował w ostatnich miesiącach swój wizerunek w kontrze do Borisa Johnsona: jako człowieka, który przestrzega reguł. Politycy Partii Konserwatywnej dziś mówią o hipokryzji szefa lewicy.
Read moreRosyjski opozycjonista: Rosja choruje na faszyzm
Od początku rosyjskiej agresji na Ukrainę z Rosji wyjechało od 250 do 300 tysięcy osób. Uciekają głównie Rosjanie związani z organizacjami obywatelskimi, działacze opozycji, obrońcy praw człowieka i niezależni dziennikarze. W Rosji obowiązują przepisy przewidujące wysokie grzywny i karę więzienia za publikowanie informacji innych, niż głoszone przez kremlowską propagandę. Część rosyjskich opozycjonistów i niezależnych dziennikarzy znalazła schronienie w stolicy Gruzji – Tbilisi. Stamtąd próbują przeciwdziałać kremlowskiej propagandzie i informować swoich rodaków o tym, co naprawdę dzieje się na Ukrainie. Działacz opozycyjnego ruchu „Otwarta Rosja” Artiom Ważenkow tłumaczy w rozmowie z Polskim Radiem, że większość Rosjan jest otumaniona propagandowym przekazem kremlowskich mediów. „Niestety jestem zmuszony przyznać, że większość Rosjan wspiera tę wojnę i to jest wielką tragedią, wielkim nieszczęściem” – powiedział Artiom Ważenkow. “Jest mi z tego powodu wstyd. Cóż mogę powiedzieć, wydaje mi się, że Rosja choruje na faszyzm” – dodaje rosyjski opozycjonista. Na emigracji powstają rosyjskie serwisy niezależne, a także internetowe kanały radiowe i telewizyjne.
Read moreLider kazachskiej opozycji: Rosja okupuje Kazachstan
Lider kazachskiej opozycji wzywa Zachód do zaangażowania się w jego kraju i nieodpuszczania Rosji. W Kazachstanie od 2 stycznia trwają zamieszki wywołane podwyżkami cen paliw. W starciach protestujących z policją zginęło kilkadziesiąt osób, ponad 1000 zostało rannych, a 3 tysiące trafiło do aresztu. Muchtar Abliazow, mieszkający we Francji były bankier i minister, stojący na czele ruchu Demokratyczny Wybór, mówił agencji Reutera, że brak zaangażowania Zachodu spowoduje, iż Rosja spróbuje podporządkować sobie Kazachstan, a jego kraj będzie przypominał Białoruś. “A Władimir Putin systematycznie będzie wprowadzał program odtwarzania struktury podobnej do Związku Radzieckiego” – powiedział Reuterowi. Wczoraj do Kazachstanu dotarły pierwsze siły Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym (ODKB) – głównie rosyjskie. O interwencję wezwał prezydent Kazachstanu Kasym-Żomart Tokajew, twierdząc, że na jego kraj napadli terroryści wyszkoleni za granicą. Zdaniem Abliazowa, ODKB to rosyjska okupacja. W Kazachstanie Muchtar Abliazow został skazany za malwersacje finansowe. Wyemigrował do Francji, gdzie uzyskał status uchodźcy. Twierdzi, że zarzuty wobec niego mają charakter polityczny. Zapowiada, że jest gotowy udać się do Kazachstanu, by powołać rząd tymczasowy, jeśli wezwie go do tego ulica.
Read moreGruzja: wizyta Pompeo, opozycja zorganizowała milczący protest
W Tbilisi opozycja zorganizowała „milczący protest”. Opozycyjne ugrupowania chciały zwrócić uwagę przebywającego w Gruzji amerykańskiego sekretarza stanu Mike’a Pompeo na łamanie przez obóz władzy zasad demokracji. Tym razem obyło się bez interwencji policji. Wcześniej, funkcjonariusze rozpędzali protestujących używając armatek wodnych. Gruzińska opozycja demonstruje od dwóch tygodni, ponieważ nie uznała wyników niedawnych wyborów parlamentarnych i zażądała powtórzenia głosowania. Great to meet with Prime Minister @GakhariaGiorgi and Foreign Minister @DZalkaliani to discuss the importance of holding free, fair, and transparent elections in Georgia. I reaffirmed unwavering U.S. support for Georgia’s sovereignty in the face of Russian occupation. pic.twitter.com/jg3IeNFA4w — Secretary Pompeo (@SecPompeo) November 18, 2020 Zwolennicy opozycji ustawili się co dwa metry, tworząc w centrum miasta „żywy łańcuch”. Jak tłumaczyli, chcieli aby szef amerykańskiej dyplomacji Mike Pompeo dowiedział się, że w Gruzji sfałszowano wybory. Gruzini głosowali 31 października. Według oficjalnych wyników rządząca partia Gruzińskie Marzenie uzyskała 48 procentowe poparcie. Do parlamentu weszli także kandydaci 8 ugrupowań opozycyjnych. Jednak opozycja nie uznała wyników wyborów, zrzekła się mandatów i zażądała powtórzenia głosowania. Obóz władzy oświadczył, że nie widzi potrzeby podejmowania negocjacji w tej sprawie. Gruzińska opozycja zamierza zorganizować kolejne demonstracje. Protesty zaplanowano na 21 listopada, gdy w 17 regionach będzie odbywała się druga tura wyborów w okręgach jednomandatowych. A także w drugiej połowie grudnia, gdy rządząca partia Gruzińskie Marzenie podejmie próbę samodzielnego przeprowadzenia pierwszego posiedzenia parlamentu.
Read more



