Węgry płacą ogromne rachunki za rosyjski gaz

Węgry płacą ogromne rachunki za kupno rosyjskiego gazu. Cena jaką płaci państwowa firma jest dwadzieścia razy większa niż za ten sam gaz płacą mieszkańcy Węgier – resztę dopłaca państwo.

Analiza danych węgierskiego Centralnego Urzędu Statystycznego przynosi zaskakujące dane jeśli chodzi o cenę rosyjskiego gazu. Mimo antysankcyjnej polityki i częstych oskarżeń o prorosyjskość węgierskiego rządu – państwowy koncern energetyczny płaci Rosji gigantyczne rachunki za gaz dostarczany na Węgry. Według wspomnianych danych tylko w październiku koncern MVM przesłał do Rosji równowartość miliarda dwustu miliardów euro.

Oznacza to że w przeliczeniu metr sześcienny rosyjskiego gazu ziemnego kosztuje państwo węgierskie ponad dwanaście złotych. To dwadzieścia razy więcej niż za ten sam metr sześcienny gazu płacą odbiorcy indywidualni po cenie gwarantowanej przez państwo do średniego zużycia. Różnica jest płacona z tak zwanego funduszu ochrony kosztów ogólnych. To do niego jest wpłacany podatek od nadmiarowych zysków. Węgrzy zobligowali do płacenia go między innymi firmy paliwowe, energetyczne i transportowe.

Jak podaje dziennik „Népszava” pomiędzy wrześniem a październikiem rosyjski gaz zdrożał dla Węgier o ponad 50%. Mimo zapewnień węgierskiego rządu, że umowy z Rosjanami sa korzystne było to o co najmniej 10% drożej niż średnie ceny komercyjne na giełdzie w Amsterdamie.

Related Posts

Premier Wielkiej Brytanii wyklucza dymisję ws. kontrowersji wokół Epsteina

Premier Wielkiej Brytanii nie zamierza podawać się do dymisji. Keir Starmer utrzymał stanowisko, ale kryzys związany z kontrowersyjną nominacją na ambasadora polityka związanego z Jeffreyem Epsteinem nadwyrężył jego pozycję. Po dwóch dymisjach bliskich współpracowników szefa brytyjskiego rządu i wezwaniu premiera do rezygnacji trwa chaos w Partii Pracy. Problemy premiera Keira Starmera rozpoczęły się, gdy wyszło na jaw, że Peter Mandelson, którego mianował ambasadorem Wielkiej Brytanii w Stanach Zjednoczonych i który zasiadał w Izbie Lordów, miał powiązania z Jeffreyem Epsteinem. W związku z aferą dwóch współpracowników Starmera podało się do dymisji, a sam premier musiał się tłumaczyć przed posłami Partii Pracy. Keir Starmer odrzucił wezwanie do dymisji i podkreślił, że posiada mandat do rządzenia. „Nie zamierzam odejść” – powtarzał, próbując uspokoić nastroje i zdobyć poparcie klubu parlamentarnego. Część posłów odpowiedziała owacjami i wyraziła wsparcie dla premiera, tak jak to wcześniej zrobili jego ministrowie. „Lojalność rządu utrzymuje Starmera przy władzy” – tak skomentował wydarzenie „The Independent”. W podobnym tonie pisze „The Times”: „Ci, którzy przyszli na polityczny pogrzeb Keira Starmera zobaczyli odroczenie egzekucji”. „Premier przechodzi do ofensywy, a gabinet ustawia się w zgodnym szeregu” – pisze „The Telegraph”. (IAR)

Read more

Paryż: rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen

W Paryżu rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen. Liderzy nacjonalistycznej partii Zjednoczenie Narodowe stają przed sądem po raz drugi w aferze dotyczącej defraudacji unijnych funduszy. Pierwszy proces zakończył się porażką Le Pen i wykluczeniem jej ze startu w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Apelację od pierwszego wyroku złożyło jedenastu polityków Zjednoczenia Narodowego, którym zarzuca się nielegalne wykorzystanie niemal trzech milionów euro z funduszy Parlamentu Europejskiego na zatrudnianie pracowników partii. Marine Le Pen walczy o uniewinnienie lub złagodzenie kary czterech lat więzienia, grzywny w wysokości stu tysięcy euro oraz zakazu kandydowania w wyborach przez pięć lat. “Latem, czyli gdy sąd apelacyjny ogłosi wyrok, zapadnie decyzja dotycząca mojego startu w wyborach prezydenckich. We wrześniu kampania musi ruszyć” – powiedziała przed procesem liderka narodowców. Ich planem B na wybory prezydenckie jest Jordan Bardella – 30-letni szef partii i wychowanek Marine Le Pen. Jego start wydaje się coraz bardziej prawdopodobny, ponieważ w sondażach uzyskuje on lepsze wyniki niż Marine Le Pen, która już trzykrotnie bezskutecznie ubiegała się o fotel prezydenta. Jej porażka w procesie może więc paradoksalnie zwiększyć szanse narodowców na historyczny sukces w 2027 roku. (IAR)

Read more

Leave a Reply