Ukraina – rzecznik MON o sytuacji na froncie

W ocenie ukraińskiego resortu obrony prawdopodobieństwo kolejnego ataku ze strony Białorusi na razie jest niskie. Według MON – Rosjanie główne siły koncentrują obecnie w celu zajęcia całości obwodu ługańskiego. Ich działania na innych kierunkach mają na celu blokowanie sił ukraińskich, aby nie mogły być one przesunięte do Donbasu.

Jak wyjaśnia rzecznik ukraińskiego resortu obrony Ołeksandr Motuzianyk najgorętszy obszar działań wojennych to obwód ługański. Jak dodaje, obecnie wróg skoncentrował tam maksymalną liczbę żołnierzy i sprzętu wojskowego. Ołeksandr Motuzianyk podkreśla, że na niektórych odcinkach przewaga Rosjan w artylerii jest wielokrotna. Mimo to, w okolicach Siewierodoniecka Rosjanie doznają strat. W samym Siewierodoniecku trwają walki uliczne.

W ocenie ukraińskiego ministerstwa obrony ataki Rosjan w obwodzie charkowskim i na południowym odcinku frontu mają na celu utrzymanie tam części ukraińskich oddziałów. Taka jest też intencja działań Rosji na terytorium Białorusi, gdzie stacjonują siły rosyjskie. Obecnie, jak mówi rzecznik ukraińskiego resortu obrony, nie widzimy tam dużego zgrupowania wojsk, które pozwoliłoby na atak. Ale, jak dodaje, działania Rosji i Białorusi zmuszają Ukraińców do utrzymywania przy granicy swoich sił.

Ołeksandr Motuzianyk wyjaśnia, że taktyka Rosjan polega na prowadzeniu głównych działań w obwodach donieckim i ługańskim, i blokowaniu ukraińskich wojsk na innych odcinkach.

Rzecznik ukraińskiego MON nie wykluczył jednak, że Rosjanie stosunkowo szybko mogą przerzucić na Białoruś dodatkowe oddziały.

Related Posts

Premier Wielkiej Brytanii wyklucza dymisję ws. kontrowersji wokół Epsteina

Premier Wielkiej Brytanii nie zamierza podawać się do dymisji. Keir Starmer utrzymał stanowisko, ale kryzys związany z kontrowersyjną nominacją na ambasadora polityka związanego z Jeffreyem Epsteinem nadwyrężył jego pozycję. Po dwóch dymisjach bliskich współpracowników szefa brytyjskiego rządu i wezwaniu premiera do rezygnacji trwa chaos w Partii Pracy. Problemy premiera Keira Starmera rozpoczęły się, gdy wyszło na jaw, że Peter Mandelson, którego mianował ambasadorem Wielkiej Brytanii w Stanach Zjednoczonych i który zasiadał w Izbie Lordów, miał powiązania z Jeffreyem Epsteinem. W związku z aferą dwóch współpracowników Starmera podało się do dymisji, a sam premier musiał się tłumaczyć przed posłami Partii Pracy. Keir Starmer odrzucił wezwanie do dymisji i podkreślił, że posiada mandat do rządzenia. „Nie zamierzam odejść” – powtarzał, próbując uspokoić nastroje i zdobyć poparcie klubu parlamentarnego. Część posłów odpowiedziała owacjami i wyraziła wsparcie dla premiera, tak jak to wcześniej zrobili jego ministrowie. „Lojalność rządu utrzymuje Starmera przy władzy” – tak skomentował wydarzenie „The Independent”. W podobnym tonie pisze „The Times”: „Ci, którzy przyszli na polityczny pogrzeb Keira Starmera zobaczyli odroczenie egzekucji”. „Premier przechodzi do ofensywy, a gabinet ustawia się w zgodnym szeregu” – pisze „The Telegraph”. (IAR)

Read more

Paryż: rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen

W Paryżu rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen. Liderzy nacjonalistycznej partii Zjednoczenie Narodowe stają przed sądem po raz drugi w aferze dotyczącej defraudacji unijnych funduszy. Pierwszy proces zakończył się porażką Le Pen i wykluczeniem jej ze startu w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Apelację od pierwszego wyroku złożyło jedenastu polityków Zjednoczenia Narodowego, którym zarzuca się nielegalne wykorzystanie niemal trzech milionów euro z funduszy Parlamentu Europejskiego na zatrudnianie pracowników partii. Marine Le Pen walczy o uniewinnienie lub złagodzenie kary czterech lat więzienia, grzywny w wysokości stu tysięcy euro oraz zakazu kandydowania w wyborach przez pięć lat. “Latem, czyli gdy sąd apelacyjny ogłosi wyrok, zapadnie decyzja dotycząca mojego startu w wyborach prezydenckich. We wrześniu kampania musi ruszyć” – powiedziała przed procesem liderka narodowców. Ich planem B na wybory prezydenckie jest Jordan Bardella – 30-letni szef partii i wychowanek Marine Le Pen. Jego start wydaje się coraz bardziej prawdopodobny, ponieważ w sondażach uzyskuje on lepsze wyniki niż Marine Le Pen, która już trzykrotnie bezskutecznie ubiegała się o fotel prezydenta. Jej porażka w procesie może więc paradoksalnie zwiększyć szanse narodowców na historyczny sukces w 2027 roku. (IAR)

Read more

Leave a Reply