Wilno: rozmowy ministrów obrony Polski i Litwy

Kwestie ochrony i bezpieczeństwa wschodniej granicy Unii Europejskiej, zbliżający się szczyt NATO w Waszyngtonie oraz pomoc Ukrainie były tematami rozmów szefów resortów obrony Polski i Litwy w Wilnie. Wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz podkreślał, że Polska i państwa bałtyckie będą zabiegać o to, aby ochronę granic sfinansowała Unia Europejska. 

Władysław Kosiniak-Kamysz na wspólnej konferencji prasowej z ministrem obrony Litwy Laurynasem Kascziunasem zaznaczył, że Polska i Litwa oczekują finansowego zaangażowania UE w obronę granicy wschodniej oraz w budowę “Tarczy Wschód” i “Bałtyckiej Linii Obrony”.
Wicepremier oświadczył również, że Polska jest przygotowana na przekazanie kolejnej transzy pomocy Ukrainie. “Przygotowana jest kolejna donacja sprzętu na Ukrainę, przede wszystkim amunicji, o wartości stu milionów euro” – powiedział minister. Kosiniak-Kamysz powiedział też, że Warszawa chce wspólnie z Litwą dokonywać zakupów sprzętu wojskowego.

“Rozmawialiśmy o przenośnych zestawach przeciwlotniczych, o Piorunach” – oznajmił. Ministrowie rozmawiali też o zbliżającym się szczycie NATO i zapewniali, że będą zabiegać o wypełnienie zobowiązań sojuszniczych. Chodzi przede wszystkim o przekazywanie przez wszystkie państwa Sojuszu przynajmniej dwóch procent PKB na obronność. “Ponad trzy procent PKB na Litwie, ponad cztery procent w Polsce. To przykład, który inne państwa sojusznicze powinny wziąć sobie do serca i go realizować. Ponad jedna trzecia krajów wciąż nie wypełnia zobowiązania” – zaznaczył wicepremier. 

Przed południem ministrowie obrony Polski i Litwy odwiedzili jedną ze strażnic granicznych na granicy litewsko-białoruskiej. Szef MON mówił tam, że wojna hybrydowa trwa na wschodnich granicach Polski, Litwy, Łotwy i Estonii, a polska granica jest dziś atakowana najsilniej. 

Related Posts

Premier Wielkiej Brytanii wyklucza dymisję ws. kontrowersji wokół Epsteina

Premier Wielkiej Brytanii nie zamierza podawać się do dymisji. Keir Starmer utrzymał stanowisko, ale kryzys związany z kontrowersyjną nominacją na ambasadora polityka związanego z Jeffreyem Epsteinem nadwyrężył jego pozycję. Po dwóch dymisjach bliskich współpracowników szefa brytyjskiego rządu i wezwaniu premiera do rezygnacji trwa chaos w Partii Pracy. Problemy premiera Keira Starmera rozpoczęły się, gdy wyszło na jaw, że Peter Mandelson, którego mianował ambasadorem Wielkiej Brytanii w Stanach Zjednoczonych i który zasiadał w Izbie Lordów, miał powiązania z Jeffreyem Epsteinem. W związku z aferą dwóch współpracowników Starmera podało się do dymisji, a sam premier musiał się tłumaczyć przed posłami Partii Pracy. Keir Starmer odrzucił wezwanie do dymisji i podkreślił, że posiada mandat do rządzenia. „Nie zamierzam odejść” – powtarzał, próbując uspokoić nastroje i zdobyć poparcie klubu parlamentarnego. Część posłów odpowiedziała owacjami i wyraziła wsparcie dla premiera, tak jak to wcześniej zrobili jego ministrowie. „Lojalność rządu utrzymuje Starmera przy władzy” – tak skomentował wydarzenie „The Independent”. W podobnym tonie pisze „The Times”: „Ci, którzy przyszli na polityczny pogrzeb Keira Starmera zobaczyli odroczenie egzekucji”. „Premier przechodzi do ofensywy, a gabinet ustawia się w zgodnym szeregu” – pisze „The Telegraph”. (IAR)

Read more

Paryż: rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen

W Paryżu rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen. Liderzy nacjonalistycznej partii Zjednoczenie Narodowe stają przed sądem po raz drugi w aferze dotyczącej defraudacji unijnych funduszy. Pierwszy proces zakończył się porażką Le Pen i wykluczeniem jej ze startu w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Apelację od pierwszego wyroku złożyło jedenastu polityków Zjednoczenia Narodowego, którym zarzuca się nielegalne wykorzystanie niemal trzech milionów euro z funduszy Parlamentu Europejskiego na zatrudnianie pracowników partii. Marine Le Pen walczy o uniewinnienie lub złagodzenie kary czterech lat więzienia, grzywny w wysokości stu tysięcy euro oraz zakazu kandydowania w wyborach przez pięć lat. “Latem, czyli gdy sąd apelacyjny ogłosi wyrok, zapadnie decyzja dotycząca mojego startu w wyborach prezydenckich. We wrześniu kampania musi ruszyć” – powiedziała przed procesem liderka narodowców. Ich planem B na wybory prezydenckie jest Jordan Bardella – 30-letni szef partii i wychowanek Marine Le Pen. Jego start wydaje się coraz bardziej prawdopodobny, ponieważ w sondażach uzyskuje on lepsze wyniki niż Marine Le Pen, która już trzykrotnie bezskutecznie ubiegała się o fotel prezydenta. Jej porażka w procesie może więc paradoksalnie zwiększyć szanse narodowców na historyczny sukces w 2027 roku. (IAR)

Read more

Leave a Reply