Po serii kradzieży Muzeum Brytyjskie tworzy cyfrowy katalog

Po serii kradzieży, ujawnionych latem, Muzeum Brytyjskie tworzy cyfrowy katalog. Przez lata zginęło ponad 2000 obiektów i nikt tego nie zauważył. Teraz władze British Museum chcą, by się to nie powtórzyło i zarządzają digitalizację. 

Zginęło ponad 2000 obiektów, a 350 już wróciło do słynnego budynku w Bloomsbury. Nie wiadomo gdzie jest reszta i jak to możliwe, że nikt nie zauważył ich zniknięcia. Niektóre pochodziły sprzed niespełna dwóch stuleci, inne z XV wieku przed naszą erą. Często nie były szczególnie cenne.

Tymczasowy szef muzeum Mark Jones mówił przed komisją ds. kultury, że wszystko należy w końcu porządnie opisać. Cel to “dobry katalog, z dobrymi fotografiami. W wersji cyfrowej. Łatwo dostępny” – wyliczał. I przyznał, że dotychczasowy sposób rejestracji eksponatów po prostu zawiódł.

Taki katalog miałby jeszcze jedną zaletę: skarby mniejsze i większe można by udostępnić w sieci ludziom na całym świecie.

Problem polega na tym, że kolekcja jest ogromna. Są w niej np. maleńkie guziki, groty strzał, neolityczne kamyki. Samych kolekcjonerskich kart dodawanych do amerykańskich papierosów jest około miliona egzemplarzy. Szefowie placówki nie ukrywają, że wszystkiego opisać i tak się nie da. Ale skromniejszy plan i tak wcale nie jest taki skromny. Trzeba stworzyć lub zaktualizować niemal dwa i pół miliona pozycji. Ma to zająć pięć lat i kosztować 10 milionów funtów, które British Museum chce pozyskać od prywatnych sponsorów.

Related Posts

Premier Wielkiej Brytanii wyklucza dymisję ws. kontrowersji wokół Epsteina

Premier Wielkiej Brytanii nie zamierza podawać się do dymisji. Keir Starmer utrzymał stanowisko, ale kryzys związany z kontrowersyjną nominacją na ambasadora polityka związanego z Jeffreyem Epsteinem nadwyrężył jego pozycję. Po dwóch dymisjach bliskich współpracowników szefa brytyjskiego rządu i wezwaniu premiera do rezygnacji trwa chaos w Partii Pracy. Problemy premiera Keira Starmera rozpoczęły się, gdy wyszło na jaw, że Peter Mandelson, którego mianował ambasadorem Wielkiej Brytanii w Stanach Zjednoczonych i który zasiadał w Izbie Lordów, miał powiązania z Jeffreyem Epsteinem. W związku z aferą dwóch współpracowników Starmera podało się do dymisji, a sam premier musiał się tłumaczyć przed posłami Partii Pracy. Keir Starmer odrzucił wezwanie do dymisji i podkreślił, że posiada mandat do rządzenia. „Nie zamierzam odejść” – powtarzał, próbując uspokoić nastroje i zdobyć poparcie klubu parlamentarnego. Część posłów odpowiedziała owacjami i wyraziła wsparcie dla premiera, tak jak to wcześniej zrobili jego ministrowie. „Lojalność rządu utrzymuje Starmera przy władzy” – tak skomentował wydarzenie „The Independent”. W podobnym tonie pisze „The Times”: „Ci, którzy przyszli na polityczny pogrzeb Keira Starmera zobaczyli odroczenie egzekucji”. „Premier przechodzi do ofensywy, a gabinet ustawia się w zgodnym szeregu” – pisze „The Telegraph”. (IAR)

Read more

Paryż: rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen

W Paryżu rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen. Liderzy nacjonalistycznej partii Zjednoczenie Narodowe stają przed sądem po raz drugi w aferze dotyczącej defraudacji unijnych funduszy. Pierwszy proces zakończył się porażką Le Pen i wykluczeniem jej ze startu w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Apelację od pierwszego wyroku złożyło jedenastu polityków Zjednoczenia Narodowego, którym zarzuca się nielegalne wykorzystanie niemal trzech milionów euro z funduszy Parlamentu Europejskiego na zatrudnianie pracowników partii. Marine Le Pen walczy o uniewinnienie lub złagodzenie kary czterech lat więzienia, grzywny w wysokości stu tysięcy euro oraz zakazu kandydowania w wyborach przez pięć lat. “Latem, czyli gdy sąd apelacyjny ogłosi wyrok, zapadnie decyzja dotycząca mojego startu w wyborach prezydenckich. We wrześniu kampania musi ruszyć” – powiedziała przed procesem liderka narodowców. Ich planem B na wybory prezydenckie jest Jordan Bardella – 30-letni szef partii i wychowanek Marine Le Pen. Jego start wydaje się coraz bardziej prawdopodobny, ponieważ w sondażach uzyskuje on lepsze wyniki niż Marine Le Pen, która już trzykrotnie bezskutecznie ubiegała się o fotel prezydenta. Jej porażka w procesie może więc paradoksalnie zwiększyć szanse narodowców na historyczny sukces w 2027 roku. (IAR)

Read more

Leave a Reply