Komisja Europejska obniżyła prognozę wzrostu PKB dla Polski

Komisja Europejska obniżyła prognozę wzrostu gospodarczego dla Polski w bieżącym roku. Według analityków realne PKB naszego kraju w 2023 roku wyniesie 0,5 procent i będzie niższe niż średnia unijna, czyli 0,8 procent.

Jednocześnie KE utrzymała szacunki na przyszły rok dla Polski – wzrost realnego PKB w 2024 roku nad Wisłą ma wynieść 2,7 procent, co oznacza, że będzie ponad dwukrotnie wyższy niż w strefie euro (1,3 procent) i niemal dwukrotnie wyższy niż w całej Unii Europejskiej (1,4 procent).

Autorzy prognozy wyjaśnili, że zrewidowane dane dla Polski wynikają między innymi ze spadku konsumpcji prywatnej, ale w przyszłym roku spodziewają się jej odbicia, ma być ona również głównym motorem przyszłorocznego wzrostu. KE zwróciła również uwagę na spadek płacy realnej w 2023 roku w naszym kraju i wysokie koszty kredytów. Jednocześnie w prognozie wskazano, że mocnym fundamentem polskiej gospodarki jest eksport i inwestycje, głównie publiczne z udziałem środków unijnych.

Prognozowana inflacja liczona według metodologii unijnej w 2023 roku ma wynieść w Polsce 11,4 procent w skali roku, natomiast średnia dla całej UE 6,5 procent, a dla strefy euro 5,6 procent. Z kolei w 2024 roku wzrost cen usług i towarów w Polsce według KE osiągnie 6,1 procent rok do roku (średnia unijna 3,2 procent, strefa euro 2,9 procent).

W prognozie wiosennej, opublikowanej w maju KE szacowała wzrost realnego PKB dla Polski w 2023 roku w wysokości 0,7 procent, natomiast w lutym na poziomie 0,4 procent. Kolejna prognoza KE zostanie przedstawiona w listopadzie.

Related Posts

Premier Wielkiej Brytanii wyklucza dymisję ws. kontrowersji wokół Epsteina

Premier Wielkiej Brytanii nie zamierza podawać się do dymisji. Keir Starmer utrzymał stanowisko, ale kryzys związany z kontrowersyjną nominacją na ambasadora polityka związanego z Jeffreyem Epsteinem nadwyrężył jego pozycję. Po dwóch dymisjach bliskich współpracowników szefa brytyjskiego rządu i wezwaniu premiera do rezygnacji trwa chaos w Partii Pracy. Problemy premiera Keira Starmera rozpoczęły się, gdy wyszło na jaw, że Peter Mandelson, którego mianował ambasadorem Wielkiej Brytanii w Stanach Zjednoczonych i który zasiadał w Izbie Lordów, miał powiązania z Jeffreyem Epsteinem. W związku z aferą dwóch współpracowników Starmera podało się do dymisji, a sam premier musiał się tłumaczyć przed posłami Partii Pracy. Keir Starmer odrzucił wezwanie do dymisji i podkreślił, że posiada mandat do rządzenia. „Nie zamierzam odejść” – powtarzał, próbując uspokoić nastroje i zdobyć poparcie klubu parlamentarnego. Część posłów odpowiedziała owacjami i wyraziła wsparcie dla premiera, tak jak to wcześniej zrobili jego ministrowie. „Lojalność rządu utrzymuje Starmera przy władzy” – tak skomentował wydarzenie „The Independent”. W podobnym tonie pisze „The Times”: „Ci, którzy przyszli na polityczny pogrzeb Keira Starmera zobaczyli odroczenie egzekucji”. „Premier przechodzi do ofensywy, a gabinet ustawia się w zgodnym szeregu” – pisze „The Telegraph”. (IAR)

Read more

Paryż: rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen

W Paryżu rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen. Liderzy nacjonalistycznej partii Zjednoczenie Narodowe stają przed sądem po raz drugi w aferze dotyczącej defraudacji unijnych funduszy. Pierwszy proces zakończył się porażką Le Pen i wykluczeniem jej ze startu w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Apelację od pierwszego wyroku złożyło jedenastu polityków Zjednoczenia Narodowego, którym zarzuca się nielegalne wykorzystanie niemal trzech milionów euro z funduszy Parlamentu Europejskiego na zatrudnianie pracowników partii. Marine Le Pen walczy o uniewinnienie lub złagodzenie kary czterech lat więzienia, grzywny w wysokości stu tysięcy euro oraz zakazu kandydowania w wyborach przez pięć lat. “Latem, czyli gdy sąd apelacyjny ogłosi wyrok, zapadnie decyzja dotycząca mojego startu w wyborach prezydenckich. We wrześniu kampania musi ruszyć” – powiedziała przed procesem liderka narodowców. Ich planem B na wybory prezydenckie jest Jordan Bardella – 30-letni szef partii i wychowanek Marine Le Pen. Jego start wydaje się coraz bardziej prawdopodobny, ponieważ w sondażach uzyskuje on lepsze wyniki niż Marine Le Pen, która już trzykrotnie bezskutecznie ubiegała się o fotel prezydenta. Jej porażka w procesie może więc paradoksalnie zwiększyć szanse narodowców na historyczny sukces w 2027 roku. (IAR)

Read more

Leave a Reply