UK: wzrosną brytyjskie wydatki na obronność

Brytyjskie wydatki na obronność wzrosną, ale ministerstwo ma dostać około połowy sumy, jakiej się domagało. Tak wynika z nieoficjalnych doniesień publikowanych przez media na Wyspach.

Ministerstwo chciało około 8-11 miliardów funtów na przestrzeni dwóch lat. Wśród powodów jest choćby inflacja, która sprawia, że realne wydatki na wyposażenie znacząco rosną. Ale z doniesień “Timesa” wynika, że skończy się raczej na 4-5 miliardach.

Minister finansów Jeremy Hunt naciska, by szukać oszczędności. Z departamentu płynęły nawet sugestie, że ministerstwo obrony nie wydawało dotąd funduszy racjonalnie, a zamiast zwiększenia strumienia pieniędzy, pomóc mogłoby sprawniejsze zarządzanie. Ministry of Defence odrzuca sugestie, jakoby działało nieefektywnie.

Niedawno raport komisji obrony Izby Gmin ocenił negatywnie stan brytyjskiego uzbrojenia, a raport komisji ds. wydatków publicznych skrytykował sposób, w jaki armia zamawiała sprzęt, sugerując, że wydawanie pieniędzy było nieefektywne.

“Wszyscy musimy inwestować” – apelował niedawno wiceszef ministerstwa obrony James Heappey. ” Rzecz w tym, że nie chodzi tu o tematy chwytliwe, które dobrze się sprzedają. Mówimy tu o zapasach amunicji. O to, ile masz pociągów przystosowanych do transportowania sprzętu. O części zapasowe. O logistykę. Musimy zainwestować w te strategiczne narzędzia, które w ogóle pozwalają nam na stawienie się na polu bitwy. Bo ostatni rok pokazał coś, co nasi dziadkowie wiedzieli doskonale. To logistyka i zdolności produkcyjne sprawiają, że wygrywa się wojny” – podkreślał rozmówca Polskiego Radia, dodając jednak, że to nie tylko problem brytyjskiej armii, ale także innych krajów NATO.

Related Posts

Premier Wielkiej Brytanii wyklucza dymisję ws. kontrowersji wokół Epsteina

Premier Wielkiej Brytanii nie zamierza podawać się do dymisji. Keir Starmer utrzymał stanowisko, ale kryzys związany z kontrowersyjną nominacją na ambasadora polityka związanego z Jeffreyem Epsteinem nadwyrężył jego pozycję. Po dwóch dymisjach bliskich współpracowników szefa brytyjskiego rządu i wezwaniu premiera do rezygnacji trwa chaos w Partii Pracy. Problemy premiera Keira Starmera rozpoczęły się, gdy wyszło na jaw, że Peter Mandelson, którego mianował ambasadorem Wielkiej Brytanii w Stanach Zjednoczonych i który zasiadał w Izbie Lordów, miał powiązania z Jeffreyem Epsteinem. W związku z aferą dwóch współpracowników Starmera podało się do dymisji, a sam premier musiał się tłumaczyć przed posłami Partii Pracy. Keir Starmer odrzucił wezwanie do dymisji i podkreślił, że posiada mandat do rządzenia. „Nie zamierzam odejść” – powtarzał, próbując uspokoić nastroje i zdobyć poparcie klubu parlamentarnego. Część posłów odpowiedziała owacjami i wyraziła wsparcie dla premiera, tak jak to wcześniej zrobili jego ministrowie. „Lojalność rządu utrzymuje Starmera przy władzy” – tak skomentował wydarzenie „The Independent”. W podobnym tonie pisze „The Times”: „Ci, którzy przyszli na polityczny pogrzeb Keira Starmera zobaczyli odroczenie egzekucji”. „Premier przechodzi do ofensywy, a gabinet ustawia się w zgodnym szeregu” – pisze „The Telegraph”. (IAR)

Read more

Paryż: rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen

W Paryżu rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen. Liderzy nacjonalistycznej partii Zjednoczenie Narodowe stają przed sądem po raz drugi w aferze dotyczącej defraudacji unijnych funduszy. Pierwszy proces zakończył się porażką Le Pen i wykluczeniem jej ze startu w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Apelację od pierwszego wyroku złożyło jedenastu polityków Zjednoczenia Narodowego, którym zarzuca się nielegalne wykorzystanie niemal trzech milionów euro z funduszy Parlamentu Europejskiego na zatrudnianie pracowników partii. Marine Le Pen walczy o uniewinnienie lub złagodzenie kary czterech lat więzienia, grzywny w wysokości stu tysięcy euro oraz zakazu kandydowania w wyborach przez pięć lat. “Latem, czyli gdy sąd apelacyjny ogłosi wyrok, zapadnie decyzja dotycząca mojego startu w wyborach prezydenckich. We wrześniu kampania musi ruszyć” – powiedziała przed procesem liderka narodowców. Ich planem B na wybory prezydenckie jest Jordan Bardella – 30-letni szef partii i wychowanek Marine Le Pen. Jego start wydaje się coraz bardziej prawdopodobny, ponieważ w sondażach uzyskuje on lepsze wyniki niż Marine Le Pen, która już trzykrotnie bezskutecznie ubiegała się o fotel prezydenta. Jej porażka w procesie może więc paradoksalnie zwiększyć szanse narodowców na historyczny sukces w 2027 roku. (IAR)

Read more

Leave a Reply