Szczyt UE-Bałkany Zachodnie odbędzie się 6 grudnia

Kolejny szczyt Unia Europejska – Bałkany Zachodnie odbędzie się 6 grudnia. Tym razem w stolicy Albanii, Tiranie. Po raz pierwszy do spotkania unijnych liderów i przywódców 6 krajów bałkańskich dojdzie na Półwyspie. Ten szczyt – jak napisał szef Rady Europejskiej – potwierdzi zaangażowanie Unii w regionie. “Bałkany Zachodnie są priorytetem dla Unii Europejskiej. Unia i Bałkany potrzebuje siebie nawzajem” – brzmi wpis przewodniczącego Rady. 

Kraje Bałkanów Zachodnich są na różnym stopniu zaawansowania w rozmowach z Unią. Negocjacje dotyczące wejścia do Wspólnoty od dekady prowadzi Czarnogóra, od ośmiu lat Serbia. W lipcu tego roku Wspólnota rozpoczęła rokowania akcesyjne z Macedonią Północną i Albanią, na co oba kraje czekały długo. Uniemożliwiała to początkowa niechęć części unijnych państw, a później spory Macedonii Północnej z Grecją o nazwę, a także z Bułgarią o historię, tożsamość i język. Macedonia Północna jest kandydatem do Unii od 2005 roku, a Albania od 2014. 

Niespełna dwa tygodnie temu Komisja Europejska zaproponowała przyznanie statusu kraju kandydującego do Unii Bośni i Hercegowinie, która status potencjalnego kandydata do Unii od 2003 roku a formalnie złożyła wniosek o członkostwo we Wspólnocie w lutym 2016 roku. Jednak od tego czas kraj zrobił niewielki postęp, jeśli chodzi o spełnianie unijnych wymogów i standardów. 

Najdalej od Unii jest Kosowo, nieuznawane zresztą przez pięć unijnych krajów. Zwolennicy zbliżania krajów Bałkanów Zachodnich do Unii podkreślają, że jeśli nie będzie konkretnych zobowiązań po stronie Europy, to pustkę na Bałkanach wypełnią Rosja i Chiny.

Related Posts

Premier Wielkiej Brytanii wyklucza dymisję ws. kontrowersji wokół Epsteina

Premier Wielkiej Brytanii nie zamierza podawać się do dymisji. Keir Starmer utrzymał stanowisko, ale kryzys związany z kontrowersyjną nominacją na ambasadora polityka związanego z Jeffreyem Epsteinem nadwyrężył jego pozycję. Po dwóch dymisjach bliskich współpracowników szefa brytyjskiego rządu i wezwaniu premiera do rezygnacji trwa chaos w Partii Pracy. Problemy premiera Keira Starmera rozpoczęły się, gdy wyszło na jaw, że Peter Mandelson, którego mianował ambasadorem Wielkiej Brytanii w Stanach Zjednoczonych i który zasiadał w Izbie Lordów, miał powiązania z Jeffreyem Epsteinem. W związku z aferą dwóch współpracowników Starmera podało się do dymisji, a sam premier musiał się tłumaczyć przed posłami Partii Pracy. Keir Starmer odrzucił wezwanie do dymisji i podkreślił, że posiada mandat do rządzenia. „Nie zamierzam odejść” – powtarzał, próbując uspokoić nastroje i zdobyć poparcie klubu parlamentarnego. Część posłów odpowiedziała owacjami i wyraziła wsparcie dla premiera, tak jak to wcześniej zrobili jego ministrowie. „Lojalność rządu utrzymuje Starmera przy władzy” – tak skomentował wydarzenie „The Independent”. W podobnym tonie pisze „The Times”: „Ci, którzy przyszli na polityczny pogrzeb Keira Starmera zobaczyli odroczenie egzekucji”. „Premier przechodzi do ofensywy, a gabinet ustawia się w zgodnym szeregu” – pisze „The Telegraph”. (IAR)

Read more

Paryż: rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen

W Paryżu rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen. Liderzy nacjonalistycznej partii Zjednoczenie Narodowe stają przed sądem po raz drugi w aferze dotyczącej defraudacji unijnych funduszy. Pierwszy proces zakończył się porażką Le Pen i wykluczeniem jej ze startu w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Apelację od pierwszego wyroku złożyło jedenastu polityków Zjednoczenia Narodowego, którym zarzuca się nielegalne wykorzystanie niemal trzech milionów euro z funduszy Parlamentu Europejskiego na zatrudnianie pracowników partii. Marine Le Pen walczy o uniewinnienie lub złagodzenie kary czterech lat więzienia, grzywny w wysokości stu tysięcy euro oraz zakazu kandydowania w wyborach przez pięć lat. “Latem, czyli gdy sąd apelacyjny ogłosi wyrok, zapadnie decyzja dotycząca mojego startu w wyborach prezydenckich. We wrześniu kampania musi ruszyć” – powiedziała przed procesem liderka narodowców. Ich planem B na wybory prezydenckie jest Jordan Bardella – 30-letni szef partii i wychowanek Marine Le Pen. Jego start wydaje się coraz bardziej prawdopodobny, ponieważ w sondażach uzyskuje on lepsze wyniki niż Marine Le Pen, która już trzykrotnie bezskutecznie ubiegała się o fotel prezydenta. Jej porażka w procesie może więc paradoksalnie zwiększyć szanse narodowców na historyczny sukces w 2027 roku. (IAR)

Read more

Leave a Reply