KE obniża prognozy dla Unii w 2022, podwyższa na 2023

Komisja Europejska obniżyła prognozę wzrostu gospodarczego dla Wspólnoty w tym roku. Z jej przewidywań wynika, że unijna gospodarka będzie się rozwijała w tempie 4,0 procent, to o trzy dziesiąte punktu procentowego mniej niż listopadowe szacunki. 
W przyszłym roku natomiast PKB Unii ma wzrosnąć o 2,8 procent, tymczasem jesienią Komisja przewidywała, że wzrośnie o 2,5 procent. 

“Przeciwności dla wzrostu gospodarczego miały efekt mrożący dla europejskiej gospodarki – szybko rozprzestrzeniający się wariant omikron, dalszy wzrost inflacji napędzany gwałtowanym wzrostem cen energii i zakłócenia w łańcuchu dostaw. Ale podstawy są solidne. Przeciwne wiatry mają słabnąć i przewidujemy, że wiosną ścieżka wzrostu nabierze tempa” – powiedział unijny komisarz do spraw gospodarczych Paolo Gentiloni. Według niego, presja cenowa zapewne utrzyma się do lata i później ma spaść wraz z osłabieniem wzrostu cen energii i zmniejszeniem tak zwanych wąskich gardeł w dostawach. 

Z prognoz Brukseli wynika, że inflacja w tym roku wyniesie 3,9 procent a w przyszłym będzie o dwa punkty procentowego niższa. “Niepewność i ryzyko pozostają jednak wielkie” – zastrzegł unijny komisarz. 

Komisja Europejska podkreśla, że cały czas pandemia wpływa na wzrost gospodarczy i wiele unijnych krajów znajduje się pod presją zwiększonego obciążenia systemów opieki zdrowotnej i niedoboru pracowników z powodu zakażeń, czy kwarantanny. 
Unijni eksperci napisali w analizie dotyczącej Wspólnoty, że zakłócenia w łańcuchu dostaw, niedobory półprzewodników i niektórych surowców będą wpływać negatywnie na produkcję w pierwszym półroczu. “I co nie mniej ważne, oczekuje się, że ceny energii pozostaną obecnie podwyższone przez dłuższy czas aniżeli przewidywały to jesienne prognozy, wywierając tym samym większy wpływ na gospodarkę i powodując wyższą presję inflacyjną” – podkreśliła Komisja. 

Related Posts

Premier Wielkiej Brytanii wyklucza dymisję ws. kontrowersji wokół Epsteina

Premier Wielkiej Brytanii nie zamierza podawać się do dymisji. Keir Starmer utrzymał stanowisko, ale kryzys związany z kontrowersyjną nominacją na ambasadora polityka związanego z Jeffreyem Epsteinem nadwyrężył jego pozycję. Po dwóch dymisjach bliskich współpracowników szefa brytyjskiego rządu i wezwaniu premiera do rezygnacji trwa chaos w Partii Pracy. Problemy premiera Keira Starmera rozpoczęły się, gdy wyszło na jaw, że Peter Mandelson, którego mianował ambasadorem Wielkiej Brytanii w Stanach Zjednoczonych i który zasiadał w Izbie Lordów, miał powiązania z Jeffreyem Epsteinem. W związku z aferą dwóch współpracowników Starmera podało się do dymisji, a sam premier musiał się tłumaczyć przed posłami Partii Pracy. Keir Starmer odrzucił wezwanie do dymisji i podkreślił, że posiada mandat do rządzenia. „Nie zamierzam odejść” – powtarzał, próbując uspokoić nastroje i zdobyć poparcie klubu parlamentarnego. Część posłów odpowiedziała owacjami i wyraziła wsparcie dla premiera, tak jak to wcześniej zrobili jego ministrowie. „Lojalność rządu utrzymuje Starmera przy władzy” – tak skomentował wydarzenie „The Independent”. W podobnym tonie pisze „The Times”: „Ci, którzy przyszli na polityczny pogrzeb Keira Starmera zobaczyli odroczenie egzekucji”. „Premier przechodzi do ofensywy, a gabinet ustawia się w zgodnym szeregu” – pisze „The Telegraph”. (IAR)

Read more

Paryż: rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen

W Paryżu rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen. Liderzy nacjonalistycznej partii Zjednoczenie Narodowe stają przed sądem po raz drugi w aferze dotyczącej defraudacji unijnych funduszy. Pierwszy proces zakończył się porażką Le Pen i wykluczeniem jej ze startu w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Apelację od pierwszego wyroku złożyło jedenastu polityków Zjednoczenia Narodowego, którym zarzuca się nielegalne wykorzystanie niemal trzech milionów euro z funduszy Parlamentu Europejskiego na zatrudnianie pracowników partii. Marine Le Pen walczy o uniewinnienie lub złagodzenie kary czterech lat więzienia, grzywny w wysokości stu tysięcy euro oraz zakazu kandydowania w wyborach przez pięć lat. “Latem, czyli gdy sąd apelacyjny ogłosi wyrok, zapadnie decyzja dotycząca mojego startu w wyborach prezydenckich. We wrześniu kampania musi ruszyć” – powiedziała przed procesem liderka narodowców. Ich planem B na wybory prezydenckie jest Jordan Bardella – 30-letni szef partii i wychowanek Marine Le Pen. Jego start wydaje się coraz bardziej prawdopodobny, ponieważ w sondażach uzyskuje on lepsze wyniki niż Marine Le Pen, która już trzykrotnie bezskutecznie ubiegała się o fotel prezydenta. Jej porażka w procesie może więc paradoksalnie zwiększyć szanse narodowców na historyczny sukces w 2027 roku. (IAR)

Read more

Leave a Reply