KE rozważa limity cenowe na gaz, Polska czeka na konkrety

Komisja Europejska rozważa tymczasowe limity cenowe na gaz i wysyła do krajów członkowskich wstępne założenia. “Czekamy na konkrety” – mówią w rozmowie z brukselską korespondentką Polskiego Radia polscy dyplomaci. 

Polska wraz Włochami, Belgią i Grecją zaczęła kilka miesięcy naciskać na Komisję, by przygotowała projekt legislacji w tej sprawie, a później zmontowała koalicję 15 krajów, która kontynuowała presję na Komisję. Te państwa uważają, że 24 listopada w Brukseli na spotkaniu unijnych ministrów energii powinno dojść do zaakceptowania propozycji. 

W dokumencie rozesłanym europejskim stolicom Komisja proponuje wprowadzenie mechanizmu korekcyjnego holenderskiego wskaźnika TTF, który jest punktem odniesienia dla większości kontraktów w Europie dla gazu importowanego, ale nie podaje szczegółowych parametrów. “Polska oczekuje jak najszybszej prezentacji propozycji legislacyjnej. Część sugestii w najnowszym dokumencie Komisji to krok w dobrym kierunku, którego oczekiwały 4 państwa” – powiedział korespondentce Polskiego Radia eden z polskich dyplomatów. 

Do spotkania ministrów energii unijnych krajów pozostało 6 dni, stąd wątpliwości niektórych krajów, czy do tego czasu pojawi się na stole projekt przepisów dotyczący tymczasowych pułapów cenowych na gaz, do zaakceptowania przez unijne kraje. W dokumencie rozesłanym krajom członkowskim Komisja napisała też o zabezpieczeniach – pułapy cenowe na gaz miałyby być zawieszane, jeśli okazałoby się, że zagraża to na przykład bezpieczeństwu dostaw błękitnego paliwa do Europy.

Related Posts

Premier Wielkiej Brytanii wyklucza dymisję ws. kontrowersji wokół Epsteina

Premier Wielkiej Brytanii nie zamierza podawać się do dymisji. Keir Starmer utrzymał stanowisko, ale kryzys związany z kontrowersyjną nominacją na ambasadora polityka związanego z Jeffreyem Epsteinem nadwyrężył jego pozycję. Po dwóch dymisjach bliskich współpracowników szefa brytyjskiego rządu i wezwaniu premiera do rezygnacji trwa chaos w Partii Pracy. Problemy premiera Keira Starmera rozpoczęły się, gdy wyszło na jaw, że Peter Mandelson, którego mianował ambasadorem Wielkiej Brytanii w Stanach Zjednoczonych i który zasiadał w Izbie Lordów, miał powiązania z Jeffreyem Epsteinem. W związku z aferą dwóch współpracowników Starmera podało się do dymisji, a sam premier musiał się tłumaczyć przed posłami Partii Pracy. Keir Starmer odrzucił wezwanie do dymisji i podkreślił, że posiada mandat do rządzenia. „Nie zamierzam odejść” – powtarzał, próbując uspokoić nastroje i zdobyć poparcie klubu parlamentarnego. Część posłów odpowiedziała owacjami i wyraziła wsparcie dla premiera, tak jak to wcześniej zrobili jego ministrowie. „Lojalność rządu utrzymuje Starmera przy władzy” – tak skomentował wydarzenie „The Independent”. W podobnym tonie pisze „The Times”: „Ci, którzy przyszli na polityczny pogrzeb Keira Starmera zobaczyli odroczenie egzekucji”. „Premier przechodzi do ofensywy, a gabinet ustawia się w zgodnym szeregu” – pisze „The Telegraph”. (IAR)

Read more

Paryż: rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen

W Paryżu rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen. Liderzy nacjonalistycznej partii Zjednoczenie Narodowe stają przed sądem po raz drugi w aferze dotyczącej defraudacji unijnych funduszy. Pierwszy proces zakończył się porażką Le Pen i wykluczeniem jej ze startu w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Apelację od pierwszego wyroku złożyło jedenastu polityków Zjednoczenia Narodowego, którym zarzuca się nielegalne wykorzystanie niemal trzech milionów euro z funduszy Parlamentu Europejskiego na zatrudnianie pracowników partii. Marine Le Pen walczy o uniewinnienie lub złagodzenie kary czterech lat więzienia, grzywny w wysokości stu tysięcy euro oraz zakazu kandydowania w wyborach przez pięć lat. “Latem, czyli gdy sąd apelacyjny ogłosi wyrok, zapadnie decyzja dotycząca mojego startu w wyborach prezydenckich. We wrześniu kampania musi ruszyć” – powiedziała przed procesem liderka narodowców. Ich planem B na wybory prezydenckie jest Jordan Bardella – 30-letni szef partii i wychowanek Marine Le Pen. Jego start wydaje się coraz bardziej prawdopodobny, ponieważ w sondażach uzyskuje on lepsze wyniki niż Marine Le Pen, która już trzykrotnie bezskutecznie ubiegała się o fotel prezydenta. Jej porażka w procesie może więc paradoksalnie zwiększyć szanse narodowców na historyczny sukces w 2027 roku. (IAR)

Read more

Leave a Reply