Baltic Pipe uroczyście otwarta!

Prezydent Andrzej Duda wraz z premierem Mateuszem Morawieckim i premier Danii Mette Frederiksen otworzyli Baltic Pipe. Uroczystość oddania gazociągu odbyła się w tłoczni Goleniów.


Prezydent powiedział, że Baltic Pipe był przez dziesięciolecia polskim marzeniem. Dodał, że inwestycja powstała dzięki ludziom, którzy – jak były pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej Piotr Naimski – mieli wizję uniezależnienia się od Rosji. Andrzej Duda podkreślił, że uruchomienie Baltic Pipe wzmacnia naszą suwerenność, choć jego realizacja nie obyła się bez sporów i nieudanych prób.
Prezydent Andrzej Duda podkreślił podczas otwarcia gazociągu Baltic Pipe znaczenie tej inwestycji w kontekście trwającego kryzysu energetycznego. Dostawy błękitnego paliwa z Szelfu Norweskiego w kierunku Polski przez Baltic Pipe rozpoczną się 1 października. Prezydent przypomniał, że przed dwoma laty powiedział, iż należy zrobić wszystko, by dotrzymać tego terminu, choć nikt nie mógł przewidzieć rosyjskiej agresji. Dodał, że Baltic Pipe, mimo ograniczonych na początku możliwości przesyłowych, będzie dostarczał gaz do Polski.


Prezydent powiedział również, że Baltic Pipe to kolejna inwestycja – po przekopie Mierzei Wiślanej – umacniająca strategiczne interesy Polski, ponieważ obie uniezależniają nas od Rosji. Jak dodał, to wielki dzień dla Polski, Danii, Norwegii, Unii Europejskiej i naszej części Europy “budowania bezpieczeństwa i wzmacniania suwerenności”.


W otwarciu Baltic Pipe – oprócz prezydenta Andrzeja Dudy – wzięli udział szefowie rządów Polski i Danii, minister do spraw ropy naftowej i energii Norwegii Terje Aasland oraz szefowa unijnej Dyrekcji Generalnej do spraw Energii Ditte Juul Jorgensen.
Inwestycja składa się z pięciu głównych komponentów: gazociągu na dnie Morza Północnego, rozbudowy duńskiego systemu przesyłowego, tłoczni gazu w Danii, gazociągu na dnie Morza Bałtyckiego, rozbudowy polskiego systemu przesyłowego. W sumie system przesyłowy ma długość około 900 kilometrów.

Related Posts

Premier Wielkiej Brytanii wyklucza dymisję ws. kontrowersji wokół Epsteina

Premier Wielkiej Brytanii nie zamierza podawać się do dymisji. Keir Starmer utrzymał stanowisko, ale kryzys związany z kontrowersyjną nominacją na ambasadora polityka związanego z Jeffreyem Epsteinem nadwyrężył jego pozycję. Po dwóch dymisjach bliskich współpracowników szefa brytyjskiego rządu i wezwaniu premiera do rezygnacji trwa chaos w Partii Pracy. Problemy premiera Keira Starmera rozpoczęły się, gdy wyszło na jaw, że Peter Mandelson, którego mianował ambasadorem Wielkiej Brytanii w Stanach Zjednoczonych i który zasiadał w Izbie Lordów, miał powiązania z Jeffreyem Epsteinem. W związku z aferą dwóch współpracowników Starmera podało się do dymisji, a sam premier musiał się tłumaczyć przed posłami Partii Pracy. Keir Starmer odrzucił wezwanie do dymisji i podkreślił, że posiada mandat do rządzenia. „Nie zamierzam odejść” – powtarzał, próbując uspokoić nastroje i zdobyć poparcie klubu parlamentarnego. Część posłów odpowiedziała owacjami i wyraziła wsparcie dla premiera, tak jak to wcześniej zrobili jego ministrowie. „Lojalność rządu utrzymuje Starmera przy władzy” – tak skomentował wydarzenie „The Independent”. W podobnym tonie pisze „The Times”: „Ci, którzy przyszli na polityczny pogrzeb Keira Starmera zobaczyli odroczenie egzekucji”. „Premier przechodzi do ofensywy, a gabinet ustawia się w zgodnym szeregu” – pisze „The Telegraph”. (IAR)

Read more

Paryż: rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen

W Paryżu rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen. Liderzy nacjonalistycznej partii Zjednoczenie Narodowe stają przed sądem po raz drugi w aferze dotyczącej defraudacji unijnych funduszy. Pierwszy proces zakończył się porażką Le Pen i wykluczeniem jej ze startu w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Apelację od pierwszego wyroku złożyło jedenastu polityków Zjednoczenia Narodowego, którym zarzuca się nielegalne wykorzystanie niemal trzech milionów euro z funduszy Parlamentu Europejskiego na zatrudnianie pracowników partii. Marine Le Pen walczy o uniewinnienie lub złagodzenie kary czterech lat więzienia, grzywny w wysokości stu tysięcy euro oraz zakazu kandydowania w wyborach przez pięć lat. “Latem, czyli gdy sąd apelacyjny ogłosi wyrok, zapadnie decyzja dotycząca mojego startu w wyborach prezydenckich. We wrześniu kampania musi ruszyć” – powiedziała przed procesem liderka narodowców. Ich planem B na wybory prezydenckie jest Jordan Bardella – 30-letni szef partii i wychowanek Marine Le Pen. Jego start wydaje się coraz bardziej prawdopodobny, ponieważ w sondażach uzyskuje on lepsze wyniki niż Marine Le Pen, która już trzykrotnie bezskutecznie ubiegała się o fotel prezydenta. Jej porażka w procesie może więc paradoksalnie zwiększyć szanse narodowców na historyczny sukces w 2027 roku. (IAR)

Read more

Leave a Reply