Niemcy wdrażają nadzwyczajne środki, by zaspokoić potrzeby energetyczne

Niemcy zapowiedziały ponowne uruchomienie elektrowni węglowych. W związku z ograniczeniem dostaw rosyjskiego gazu Niemcy wdrożą nadzwyczajne środki, żeby zaspokoić potrzeby energetyczne swojego kraju. ,,Żeby zmniejszyć zużycie gazu, mniej tego surowca musi być wykorzystywanego do produkcji energii elektrycznej. W związku z tym będziemy musieli częściej korzystać z elektrowni węglowych” – poinformowało ministerstwo gospodarki i ochrony klimatu Niemiec.  

Planowane przez Niemcy działania zapobiegawcze są wynikiem zmniejszenie transportu rosyjskiego gazu do Europy. Rosyjski koncern Gazprom, jako powód ograniczenia dostaw podaje przeciągający się remont NordStream 1. Francja w ogóle nie dostaje rosyjskiego gazu rurociągami. Dostawy surowca na Słowację i do Włoch zostały ograniczone o połowę. Niemcy otrzymują zaledwie 40 procent tego, co przewidują zawarte z Gazpromem kontrakty.

Na początku czerwca rząd Niemiec przyjął projekt ustawy dotyczący planów zabezpieczenia się przed konsekwencjami nagłego odcięcia dostaw gazu przez Rosję. Ustawa ta ma umożliwić w razie potrzeby zastąpienie elektrownii gazowych przez utrzymywane w rezerwie elektrownie węglowe, a także elektrownie na ropę naftową. Jak podaje resort niemieckiej gospodarki, pozostawanie w rezerwie oznacza, że elektrownie takie wprawdzie nie produkowałyby już prądu, ale mogłyby zostać uruchomione „w krótkim czasie i na żądanie”. Niemieckie władze podkreślają jednocześnie, że cel polityki energetycznej i klimatycznej, jakim jest całkowite odejście od węgla, pozostaje aktualny. 

Related Posts

Premier Wielkiej Brytanii wyklucza dymisję ws. kontrowersji wokół Epsteina

Premier Wielkiej Brytanii nie zamierza podawać się do dymisji. Keir Starmer utrzymał stanowisko, ale kryzys związany z kontrowersyjną nominacją na ambasadora polityka związanego z Jeffreyem Epsteinem nadwyrężył jego pozycję. Po dwóch dymisjach bliskich współpracowników szefa brytyjskiego rządu i wezwaniu premiera do rezygnacji trwa chaos w Partii Pracy. Problemy premiera Keira Starmera rozpoczęły się, gdy wyszło na jaw, że Peter Mandelson, którego mianował ambasadorem Wielkiej Brytanii w Stanach Zjednoczonych i który zasiadał w Izbie Lordów, miał powiązania z Jeffreyem Epsteinem. W związku z aferą dwóch współpracowników Starmera podało się do dymisji, a sam premier musiał się tłumaczyć przed posłami Partii Pracy. Keir Starmer odrzucił wezwanie do dymisji i podkreślił, że posiada mandat do rządzenia. „Nie zamierzam odejść” – powtarzał, próbując uspokoić nastroje i zdobyć poparcie klubu parlamentarnego. Część posłów odpowiedziała owacjami i wyraziła wsparcie dla premiera, tak jak to wcześniej zrobili jego ministrowie. „Lojalność rządu utrzymuje Starmera przy władzy” – tak skomentował wydarzenie „The Independent”. W podobnym tonie pisze „The Times”: „Ci, którzy przyszli na polityczny pogrzeb Keira Starmera zobaczyli odroczenie egzekucji”. „Premier przechodzi do ofensywy, a gabinet ustawia się w zgodnym szeregu” – pisze „The Telegraph”. (IAR)

Read more

Paryż: rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen

W Paryżu rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen. Liderzy nacjonalistycznej partii Zjednoczenie Narodowe stają przed sądem po raz drugi w aferze dotyczącej defraudacji unijnych funduszy. Pierwszy proces zakończył się porażką Le Pen i wykluczeniem jej ze startu w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Apelację od pierwszego wyroku złożyło jedenastu polityków Zjednoczenia Narodowego, którym zarzuca się nielegalne wykorzystanie niemal trzech milionów euro z funduszy Parlamentu Europejskiego na zatrudnianie pracowników partii. Marine Le Pen walczy o uniewinnienie lub złagodzenie kary czterech lat więzienia, grzywny w wysokości stu tysięcy euro oraz zakazu kandydowania w wyborach przez pięć lat. “Latem, czyli gdy sąd apelacyjny ogłosi wyrok, zapadnie decyzja dotycząca mojego startu w wyborach prezydenckich. We wrześniu kampania musi ruszyć” – powiedziała przed procesem liderka narodowców. Ich planem B na wybory prezydenckie jest Jordan Bardella – 30-letni szef partii i wychowanek Marine Le Pen. Jego start wydaje się coraz bardziej prawdopodobny, ponieważ w sondażach uzyskuje on lepsze wyniki niż Marine Le Pen, która już trzykrotnie bezskutecznie ubiegała się o fotel prezydenta. Jej porażka w procesie może więc paradoksalnie zwiększyć szanse narodowców na historyczny sukces w 2027 roku. (IAR)

Read more

Leave a Reply