UK: Sinn Fein oskarża rząd B. Johnsona ws. planów przekreślenia części umowy brexitowej


Narasta spór o brexit i Irlandię Północną. Sinn Fein, antybrytyjska partia, która wygrała właśnie wybory w regionie, oskarża rząd Borisa Johnsona o lekceważenie mieszkańców regionu. Administracja Borisa Johnsona rozważa złamanie umowy brexitowej, którą sama wynegocjowała. Konserwatyści nie są zadowoleni z działania protokołu regulującego status tego zapalnego regionu.

Michelle O’Neill, liderka zwycięskiej Sinn Fein, partii marzącej o jedności Irlandii, oskarża rząd w Londynie: “To wszystko nie służy ludziom, to wbrew ich interesom. Tu chodzi o wewnętrzne przepychanki w Partii Konserwatywnej. Apeluję, by znaleźć rozwiązanie. Bo prawda jest taka, że protokół nie zniknie”.

Ale politycy z drugiej strony barykady, północnoirlandzcy unioniści, chcieliby dokładnie tego: aby protokół zniknął. Politycy DUP grożą paraliżem regionalnej polityki, jeśli tak się nie stanie.

Również premier Johnson żąda od Unii Europejskiej daleko idących zmian. To jego rząd wynegocjował protokół i nazywał go sukcesem, ale teraz uważa, że działa on źle. “Będziemy negocjować z Unią, by uzyskać optymalny rezultat dla mieszkańców Irlandii Północnej, ale wszystkie opcje są na stole” – ostrzegł w BBC Michael Gove, minister w rządzie Borisa Johnsona. Premier mówi, że protokół trzeba zmienić, bo jego obecne działanie narusza ducha Porozumienia Wielkopiątkowego. Według Londynu protokół uderza też w lokalną gospodarkę i przecina Królestwo granicą, a Unia zbyt rygorystycznie interpretuje jego postanowienia.

Wspólnota odrzuca te zarzuty. BBC dotarła do dokumentu, z których wynika, że Komisja Europejska planuje ostrą reakcję, gdyby Brytyjczycy rzeczywiście jednostronnie złamali umowę, którą sami wynegocjowali. Na stole ma być zawieszenie postanowień pobrexitowej umowy handlowej między Królestwem, a Wspólnotą.

Działania Brytyjczyków groziłyby “zdestabilizowaniem procesu pokojowego” – alarmuje premier Irlandii Micheal Martin. Również amerykański rząd ostrzegł Brytyjczyków przed złamaniem porozumienia. Times pisze, że w ostatnim czas Waszyngton wywieral też jednak presję na Paryż i Berlin, by Unia wykazała w tej sprawie więcej elastyczności.

Nie wszyscy politycy prawicy są przekonani do ostrego kursu Londynu. Była premier Theresa May ostrzega, że ucierpi reputacja Królestwa jako kraju przestrzegającego prawa. “To potrząsanie szabelką” – narzeka Simon Hoare, konserwatywny szef komisji ds. Irlandii Płn w Izbie Gmin. I pyta, jak Brytyjczycy mieliby w takim przypadku pouczać Władimira Putina w sprawie rządów prawa.
Kryzys polityczny w Irlandii Północnej jest coraz wyraźniejszy. Po raz pierwszy w historii wygrała tu partia republikańska, domagająca się zakończenia kontroli Londynu.

Ale regionowi grozi paraliż, bo musi nim zawsze rządzić koalicja obu obozów: republikańskiego i unionistycznego. DUP nie chce jednak współrządzić, dopóki w obecnej formie istnieje protokół północnoirlandzki. Nie podoba jej się fakt oddzielenia Irlandii Północnej od reszty Królestwa i powstanie granicy na Morzu Irlandzkim.

To brexit sprawił, że status regionu trzeba było ustalić na nowo. I to właśnie dzięki zapisom protokołu nie powstała twarda granica w innym miejscu: na samej Zielonej Wyspie. W przeszłości jej istnienie napędzało krwawy konflikt. Brak granicy to też bezproblemowy handel między Republiką i północą. Przeciwnicy rządu Borisa Johnsona, w tym Sinn Fein, obawiają się, że próba zmodyfikowania protokołu uderzy w lokalny biznes i naruszy kruchą równowagę polityczną na Zielonej Wyspie.

Related Posts

Premier Wielkiej Brytanii wyklucza dymisję ws. kontrowersji wokół Epsteina

Premier Wielkiej Brytanii nie zamierza podawać się do dymisji. Keir Starmer utrzymał stanowisko, ale kryzys związany z kontrowersyjną nominacją na ambasadora polityka związanego z Jeffreyem Epsteinem nadwyrężył jego pozycję. Po dwóch dymisjach bliskich współpracowników szefa brytyjskiego rządu i wezwaniu premiera do rezygnacji trwa chaos w Partii Pracy. Problemy premiera Keira Starmera rozpoczęły się, gdy wyszło na jaw, że Peter Mandelson, którego mianował ambasadorem Wielkiej Brytanii w Stanach Zjednoczonych i który zasiadał w Izbie Lordów, miał powiązania z Jeffreyem Epsteinem. W związku z aferą dwóch współpracowników Starmera podało się do dymisji, a sam premier musiał się tłumaczyć przed posłami Partii Pracy. Keir Starmer odrzucił wezwanie do dymisji i podkreślił, że posiada mandat do rządzenia. „Nie zamierzam odejść” – powtarzał, próbując uspokoić nastroje i zdobyć poparcie klubu parlamentarnego. Część posłów odpowiedziała owacjami i wyraziła wsparcie dla premiera, tak jak to wcześniej zrobili jego ministrowie. „Lojalność rządu utrzymuje Starmera przy władzy” – tak skomentował wydarzenie „The Independent”. W podobnym tonie pisze „The Times”: „Ci, którzy przyszli na polityczny pogrzeb Keira Starmera zobaczyli odroczenie egzekucji”. „Premier przechodzi do ofensywy, a gabinet ustawia się w zgodnym szeregu” – pisze „The Telegraph”. (IAR)

Read more

Paryż: rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen

W Paryżu rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen. Liderzy nacjonalistycznej partii Zjednoczenie Narodowe stają przed sądem po raz drugi w aferze dotyczącej defraudacji unijnych funduszy. Pierwszy proces zakończył się porażką Le Pen i wykluczeniem jej ze startu w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Apelację od pierwszego wyroku złożyło jedenastu polityków Zjednoczenia Narodowego, którym zarzuca się nielegalne wykorzystanie niemal trzech milionów euro z funduszy Parlamentu Europejskiego na zatrudnianie pracowników partii. Marine Le Pen walczy o uniewinnienie lub złagodzenie kary czterech lat więzienia, grzywny w wysokości stu tysięcy euro oraz zakazu kandydowania w wyborach przez pięć lat. “Latem, czyli gdy sąd apelacyjny ogłosi wyrok, zapadnie decyzja dotycząca mojego startu w wyborach prezydenckich. We wrześniu kampania musi ruszyć” – powiedziała przed procesem liderka narodowców. Ich planem B na wybory prezydenckie jest Jordan Bardella – 30-letni szef partii i wychowanek Marine Le Pen. Jego start wydaje się coraz bardziej prawdopodobny, ponieważ w sondażach uzyskuje on lepsze wyniki niż Marine Le Pen, która już trzykrotnie bezskutecznie ubiegała się o fotel prezydenta. Jej porażka w procesie może więc paradoksalnie zwiększyć szanse narodowców na historyczny sukces w 2027 roku. (IAR)

Read more

Leave a Reply