Litwa: samoloty NATO w krajach bałtyckich powinny zestrzeliwać wrogie drony

Litwa chce, by samoloty NATO w krajach bałtyckich zestrzeliwały wrogie drony, które wlecą w ich przestrzeń powietrzną. W minioną sobotę w głąb terytorium Łotwy wtargnął rosyjski dron bojowy “Shahed”. 

Litewski minister obrony Laurynas Kascziunas uważa, że NATO powinno zmienić – jak to ujął – “algorytm misji Baltic Air Policing” w krajach bałtyckich.

“Myśliwce powinny nie tylko patrolować, ale też, jeśli zajdzie taka konieczność, mieć możliwość, aby natychmiast wystartować i zniszczyć drony” – mówił Laurynas Kascziunas.

Dodał, że informacja o wtargnięciu na terytorium państwa NATO bezzałogowca powinna też zostać jak najszybciej przekazana do dowództwa Sojuszu, które musiałoby ocenić sytuację i podjąć jak najszybszą decyzję o wysłaniu myśliwców.

Obecnie misja Baltic Air Policing polega na patrolowaniu przestrzeni powietrznej trzech państw bałtyckich. Myśliwce NATO startują zazwyczaj do rosyjskich samolotów, które łamią przepisy ruchu lotniczego i zazwyczaj je eskortują.

Misja prowadzona jest od 20 lat, czyli od momentu, gdy Litwa, Łotwa i Estonia stały się członkami Sojuszu. Państwa te nie posiadają bowiem własnego lotnictwa myśliwskiego. 

Do sprawy odniósł się również prezydent Łotwy Edgars Rinkeviczs, który uważa, że rosyjski dron powinien był zostać zestrzelony właśnie przez samoloty Sojuszu. Łotewski przywódca zaapelował też o zmianę procedur związanych z podrywaniem myśliwców.

Related Posts

Premier Wielkiej Brytanii wyklucza dymisję ws. kontrowersji wokół Epsteina

Premier Wielkiej Brytanii nie zamierza podawać się do dymisji. Keir Starmer utrzymał stanowisko, ale kryzys związany z kontrowersyjną nominacją na ambasadora polityka związanego z Jeffreyem Epsteinem nadwyrężył jego pozycję. Po dwóch dymisjach bliskich współpracowników szefa brytyjskiego rządu i wezwaniu premiera do rezygnacji trwa chaos w Partii Pracy. Problemy premiera Keira Starmera rozpoczęły się, gdy wyszło na jaw, że Peter Mandelson, którego mianował ambasadorem Wielkiej Brytanii w Stanach Zjednoczonych i który zasiadał w Izbie Lordów, miał powiązania z Jeffreyem Epsteinem. W związku z aferą dwóch współpracowników Starmera podało się do dymisji, a sam premier musiał się tłumaczyć przed posłami Partii Pracy. Keir Starmer odrzucił wezwanie do dymisji i podkreślił, że posiada mandat do rządzenia. „Nie zamierzam odejść” – powtarzał, próbując uspokoić nastroje i zdobyć poparcie klubu parlamentarnego. Część posłów odpowiedziała owacjami i wyraziła wsparcie dla premiera, tak jak to wcześniej zrobili jego ministrowie. „Lojalność rządu utrzymuje Starmera przy władzy” – tak skomentował wydarzenie „The Independent”. W podobnym tonie pisze „The Times”: „Ci, którzy przyszli na polityczny pogrzeb Keira Starmera zobaczyli odroczenie egzekucji”. „Premier przechodzi do ofensywy, a gabinet ustawia się w zgodnym szeregu” – pisze „The Telegraph”. (IAR)

Read more

Paryż: rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen

W Paryżu rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen. Liderzy nacjonalistycznej partii Zjednoczenie Narodowe stają przed sądem po raz drugi w aferze dotyczącej defraudacji unijnych funduszy. Pierwszy proces zakończył się porażką Le Pen i wykluczeniem jej ze startu w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Apelację od pierwszego wyroku złożyło jedenastu polityków Zjednoczenia Narodowego, którym zarzuca się nielegalne wykorzystanie niemal trzech milionów euro z funduszy Parlamentu Europejskiego na zatrudnianie pracowników partii. Marine Le Pen walczy o uniewinnienie lub złagodzenie kary czterech lat więzienia, grzywny w wysokości stu tysięcy euro oraz zakazu kandydowania w wyborach przez pięć lat. “Latem, czyli gdy sąd apelacyjny ogłosi wyrok, zapadnie decyzja dotycząca mojego startu w wyborach prezydenckich. We wrześniu kampania musi ruszyć” – powiedziała przed procesem liderka narodowców. Ich planem B na wybory prezydenckie jest Jordan Bardella – 30-letni szef partii i wychowanek Marine Le Pen. Jego start wydaje się coraz bardziej prawdopodobny, ponieważ w sondażach uzyskuje on lepsze wyniki niż Marine Le Pen, która już trzykrotnie bezskutecznie ubiegała się o fotel prezydenta. Jej porażka w procesie może więc paradoksalnie zwiększyć szanse narodowców na historyczny sukces w 2027 roku. (IAR)

Read more

Leave a Reply