Berlin: pożar w zakładach Tesli, E.Musk o sprawcach “najgłupsi ekoterroryści”

Pożar w zakładach Tesli pod Berlinem był skutkiem sabotażu. Przyznała się do niego ekstremistyczna grupa lewicowa. W podberlińskiej fabryce elektrycznych aut nie ma dziś prądu i produkcja została wstrzymana. 

“Dzisiaj sabotaż w Tesli” – głosi oświadczenie Vulkangruppe. Organizacja lewicowych ekstremistów przekazała, że to protest wobec amerykańskiej firmy. Od początku budowy gigafabryki, jak nazywane są w Niemczech zakłady w Gruenheide, Grupa Wulkanu sprzeciwia się inwestycji pisząc o firmie z USA, że nie jest ani zielona, ani ekologiczna, ani prospołeczna.

“Najgłupszymi ekoterrorystami świata” nazwał Elon Musk sprawców dzisiejszego ataku na jedyną w Europie fabrykę Tesli zlokalizowaną w Niemczech.

Rano podpalona została podstacja transformatorowa i maszt energetyczny. To pozbawiło zasilania hale produkcyjne i duży obszar dookoła, sięgający też części Berlina. Od początku akcji gaśniczej policja mówiła, że jest podejrzenie celowego podłożenia ognia. 
Vulkangruppe ma na koncie motywowane politycznie podpalenia w stolicy Niemiec. Przeciwnikami inwestycji w Gruenheide są jednak nie tylko ekstremiści. W lutowym referendum mieszkańcy gminy sprzeciwili się zdecydowaną większością rozbudowie zakładów i wycince lasów. Na drzewach trwa z kolei pokojowy protest w prowizorycznych drewnianych domkach.

Related Posts

Premier Wielkiej Brytanii wyklucza dymisję ws. kontrowersji wokół Epsteina

Premier Wielkiej Brytanii nie zamierza podawać się do dymisji. Keir Starmer utrzymał stanowisko, ale kryzys związany z kontrowersyjną nominacją na ambasadora polityka związanego z Jeffreyem Epsteinem nadwyrężył jego pozycję. Po dwóch dymisjach bliskich współpracowników szefa brytyjskiego rządu i wezwaniu premiera do rezygnacji trwa chaos w Partii Pracy. Problemy premiera Keira Starmera rozpoczęły się, gdy wyszło na jaw, że Peter Mandelson, którego mianował ambasadorem Wielkiej Brytanii w Stanach Zjednoczonych i który zasiadał w Izbie Lordów, miał powiązania z Jeffreyem Epsteinem. W związku z aferą dwóch współpracowników Starmera podało się do dymisji, a sam premier musiał się tłumaczyć przed posłami Partii Pracy. Keir Starmer odrzucił wezwanie do dymisji i podkreślił, że posiada mandat do rządzenia. „Nie zamierzam odejść” – powtarzał, próbując uspokoić nastroje i zdobyć poparcie klubu parlamentarnego. Część posłów odpowiedziała owacjami i wyraziła wsparcie dla premiera, tak jak to wcześniej zrobili jego ministrowie. „Lojalność rządu utrzymuje Starmera przy władzy” – tak skomentował wydarzenie „The Independent”. W podobnym tonie pisze „The Times”: „Ci, którzy przyszli na polityczny pogrzeb Keira Starmera zobaczyli odroczenie egzekucji”. „Premier przechodzi do ofensywy, a gabinet ustawia się w zgodnym szeregu” – pisze „The Telegraph”. (IAR)

Read more

Paryż: rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen

W Paryżu rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen. Liderzy nacjonalistycznej partii Zjednoczenie Narodowe stają przed sądem po raz drugi w aferze dotyczącej defraudacji unijnych funduszy. Pierwszy proces zakończył się porażką Le Pen i wykluczeniem jej ze startu w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Apelację od pierwszego wyroku złożyło jedenastu polityków Zjednoczenia Narodowego, którym zarzuca się nielegalne wykorzystanie niemal trzech milionów euro z funduszy Parlamentu Europejskiego na zatrudnianie pracowników partii. Marine Le Pen walczy o uniewinnienie lub złagodzenie kary czterech lat więzienia, grzywny w wysokości stu tysięcy euro oraz zakazu kandydowania w wyborach przez pięć lat. “Latem, czyli gdy sąd apelacyjny ogłosi wyrok, zapadnie decyzja dotycząca mojego startu w wyborach prezydenckich. We wrześniu kampania musi ruszyć” – powiedziała przed procesem liderka narodowców. Ich planem B na wybory prezydenckie jest Jordan Bardella – 30-letni szef partii i wychowanek Marine Le Pen. Jego start wydaje się coraz bardziej prawdopodobny, ponieważ w sondażach uzyskuje on lepsze wyniki niż Marine Le Pen, która już trzykrotnie bezskutecznie ubiegała się o fotel prezydenta. Jej porażka w procesie może więc paradoksalnie zwiększyć szanse narodowców na historyczny sukces w 2027 roku. (IAR)

Read more

Leave a Reply