Albania i Włochy ratyfikowały umowę w sprawie migrantów

W ekspresowym tempie albański parlament ratyfikował umowę z Włochami w sprawie przyjmowania imigrantów. Dokładnie siedem minut i czterdzieści sekund trwała procedura ratyfikacji umowy między Włochami a Albanią w albańskim parlamencie. Rządy podpisały ją kilka miesięcy temu, ale kontrowersyjny dokument czekał na zatwierdzenie przez parlamenty obu krajów.

Porozumienie budzi kontrowersje, bo Włochy będą do Albanii odsyłać nielegalnych imigrantów próbujących przedostać się morzem na Półwysep Apeniński. Umowa budzi protesty zarówno albańskiej opozycji, jak i obrońców praw człowieka. Na jej podstawie Włochy będą odsyłać do ośrodków w Albanii nielegalnych imigrantów złapanych podczas próby dostania się do Włoch. Zgodnie z zapisami porozumienia włoski rząd sfinansuje budowę kilku takich ośrodków i rocznie będzie mógł odesłać do Albanii do trzydziestu sześciu tysięcy osób. Zgodę na to już wcześniej wyraziła Komisja Europejska, bo do Albanii wysłani zostaną tylko ci, których włoska straż przybrzeżna złapie na morzu, a zatem poza granicami Unii.


Do ośrodków, które mają być gotowe na przyjęcie imigrantów wiosną tego roku, nie będą wysyłane między innymi kobiety w ciąży i dzieci. Ci którzy trafią do Albanii, będą tam oczekiwać na zakończenie procedury azylowej. Tę w imieniu włoskiego rządu będą prowadzić Albańczycy i to właśnie oni, jeśli imigrant otrzyma odmowę, odeślą go do kraju pochodzenia.

Related Posts

Premier Wielkiej Brytanii wyklucza dymisję ws. kontrowersji wokół Epsteina

Premier Wielkiej Brytanii nie zamierza podawać się do dymisji. Keir Starmer utrzymał stanowisko, ale kryzys związany z kontrowersyjną nominacją na ambasadora polityka związanego z Jeffreyem Epsteinem nadwyrężył jego pozycję. Po dwóch dymisjach bliskich współpracowników szefa brytyjskiego rządu i wezwaniu premiera do rezygnacji trwa chaos w Partii Pracy. Problemy premiera Keira Starmera rozpoczęły się, gdy wyszło na jaw, że Peter Mandelson, którego mianował ambasadorem Wielkiej Brytanii w Stanach Zjednoczonych i który zasiadał w Izbie Lordów, miał powiązania z Jeffreyem Epsteinem. W związku z aferą dwóch współpracowników Starmera podało się do dymisji, a sam premier musiał się tłumaczyć przed posłami Partii Pracy. Keir Starmer odrzucił wezwanie do dymisji i podkreślił, że posiada mandat do rządzenia. „Nie zamierzam odejść” – powtarzał, próbując uspokoić nastroje i zdobyć poparcie klubu parlamentarnego. Część posłów odpowiedziała owacjami i wyraziła wsparcie dla premiera, tak jak to wcześniej zrobili jego ministrowie. „Lojalność rządu utrzymuje Starmera przy władzy” – tak skomentował wydarzenie „The Independent”. W podobnym tonie pisze „The Times”: „Ci, którzy przyszli na polityczny pogrzeb Keira Starmera zobaczyli odroczenie egzekucji”. „Premier przechodzi do ofensywy, a gabinet ustawia się w zgodnym szeregu” – pisze „The Telegraph”. (IAR)

Read more

Paryż: rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen

W Paryżu rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen. Liderzy nacjonalistycznej partii Zjednoczenie Narodowe stają przed sądem po raz drugi w aferze dotyczącej defraudacji unijnych funduszy. Pierwszy proces zakończył się porażką Le Pen i wykluczeniem jej ze startu w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Apelację od pierwszego wyroku złożyło jedenastu polityków Zjednoczenia Narodowego, którym zarzuca się nielegalne wykorzystanie niemal trzech milionów euro z funduszy Parlamentu Europejskiego na zatrudnianie pracowników partii. Marine Le Pen walczy o uniewinnienie lub złagodzenie kary czterech lat więzienia, grzywny w wysokości stu tysięcy euro oraz zakazu kandydowania w wyborach przez pięć lat. “Latem, czyli gdy sąd apelacyjny ogłosi wyrok, zapadnie decyzja dotycząca mojego startu w wyborach prezydenckich. We wrześniu kampania musi ruszyć” – powiedziała przed procesem liderka narodowców. Ich planem B na wybory prezydenckie jest Jordan Bardella – 30-letni szef partii i wychowanek Marine Le Pen. Jego start wydaje się coraz bardziej prawdopodobny, ponieważ w sondażach uzyskuje on lepsze wyniki niż Marine Le Pen, która już trzykrotnie bezskutecznie ubiegała się o fotel prezydenta. Jej porażka w procesie może więc paradoksalnie zwiększyć szanse narodowców na historyczny sukces w 2027 roku. (IAR)

Read more

Leave a Reply