Prezydent A. Duda przyleciał do Bukaresztu na szczyt Inicjatywy Trójmorza

Prezydent Andrzej Duda przyleciał do Bukaresztu. W stolicy Rumunii polski prezydent weźmie udział w szczycie Inicjatywy Trójmorza. To powołana osiem lat temu grupa skupiająca kraje z północy, południa i z centrum Europy. Inicjatywa zajmuje się budową połączeń drogowych, energetycznych oraz cyfrowych pomiędzy krajami regionu.

Przywódcy 12 krajów, które wchodzą w skład Inicjatywy Trójmorza, będą w trakcie spotkania rozmawiać o nowych inwestycjach, ale także o sytuacji w jakiej znalazł się cały region w wyniku wojny na Ukrainie.

W rozmowach w Bukareszcie będą też brali udział przedstawiciele państw, które nie wchodzą w skład grupy, ale blisko z nią współpracują. „Dodatkowo wezmą udział także państwa stowarzyszone. W formule online w dyskusji weźmie udział prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełeński. Bezpośrednio w Bukareszcie będzie także obecny specjalny wysłannik prezydenta Joe Bidena, pan minister John Kerry“ – zapowiadał przed wylotem do Rumunii prezydencki minister Marcin Przydacz.

Inicjatywa Trójmorza została powołana w 2015 roku przez Polskę i Chorwację. Na dzisiejszym szczycie w Bukareszcie politycy prawdopodobnie zaproszą Grecję do wejścia w skład grupy.

Inicjatywa Trójmorza ma budować połączenia między morzami Adriatyckim, Bałtyckim i Czarnym. Obecnie 91 różnych projektów ma status priorytetowy. Według szacunków Eurostatu, od 2018 roku w ramach Inicjatywy zainwestowano równowartość około 400 miliardów złotych.

Related Posts

Premier Wielkiej Brytanii wyklucza dymisję ws. kontrowersji wokół Epsteina

Premier Wielkiej Brytanii nie zamierza podawać się do dymisji. Keir Starmer utrzymał stanowisko, ale kryzys związany z kontrowersyjną nominacją na ambasadora polityka związanego z Jeffreyem Epsteinem nadwyrężył jego pozycję. Po dwóch dymisjach bliskich współpracowników szefa brytyjskiego rządu i wezwaniu premiera do rezygnacji trwa chaos w Partii Pracy. Problemy premiera Keira Starmera rozpoczęły się, gdy wyszło na jaw, że Peter Mandelson, którego mianował ambasadorem Wielkiej Brytanii w Stanach Zjednoczonych i który zasiadał w Izbie Lordów, miał powiązania z Jeffreyem Epsteinem. W związku z aferą dwóch współpracowników Starmera podało się do dymisji, a sam premier musiał się tłumaczyć przed posłami Partii Pracy. Keir Starmer odrzucił wezwanie do dymisji i podkreślił, że posiada mandat do rządzenia. „Nie zamierzam odejść” – powtarzał, próbując uspokoić nastroje i zdobyć poparcie klubu parlamentarnego. Część posłów odpowiedziała owacjami i wyraziła wsparcie dla premiera, tak jak to wcześniej zrobili jego ministrowie. „Lojalność rządu utrzymuje Starmera przy władzy” – tak skomentował wydarzenie „The Independent”. W podobnym tonie pisze „The Times”: „Ci, którzy przyszli na polityczny pogrzeb Keira Starmera zobaczyli odroczenie egzekucji”. „Premier przechodzi do ofensywy, a gabinet ustawia się w zgodnym szeregu” – pisze „The Telegraph”. (IAR)

Read more

Paryż: rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen

W Paryżu rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen. Liderzy nacjonalistycznej partii Zjednoczenie Narodowe stają przed sądem po raz drugi w aferze dotyczącej defraudacji unijnych funduszy. Pierwszy proces zakończył się porażką Le Pen i wykluczeniem jej ze startu w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Apelację od pierwszego wyroku złożyło jedenastu polityków Zjednoczenia Narodowego, którym zarzuca się nielegalne wykorzystanie niemal trzech milionów euro z funduszy Parlamentu Europejskiego na zatrudnianie pracowników partii. Marine Le Pen walczy o uniewinnienie lub złagodzenie kary czterech lat więzienia, grzywny w wysokości stu tysięcy euro oraz zakazu kandydowania w wyborach przez pięć lat. “Latem, czyli gdy sąd apelacyjny ogłosi wyrok, zapadnie decyzja dotycząca mojego startu w wyborach prezydenckich. We wrześniu kampania musi ruszyć” – powiedziała przed procesem liderka narodowców. Ich planem B na wybory prezydenckie jest Jordan Bardella – 30-letni szef partii i wychowanek Marine Le Pen. Jego start wydaje się coraz bardziej prawdopodobny, ponieważ w sondażach uzyskuje on lepsze wyniki niż Marine Le Pen, która już trzykrotnie bezskutecznie ubiegała się o fotel prezydenta. Jej porażka w procesie może więc paradoksalnie zwiększyć szanse narodowców na historyczny sukces w 2027 roku. (IAR)

Read more

Leave a Reply