UK: rekordowe zyski z nieruchomości w Księstwie Lancaster

Czynsze w Wielkiej Brytanii rosną w rekordowym tempie. Trend ten pomógł najsłynniejszemu właścicielowi nieruchomości w kraju, królowi Karolowi III, zarobić  w tym roku 26,2 miliona funtów, czyli około 34,3 miliona dolarów. Duchy of Lancaster (Księstwo Lancaster) Karol odziedziczył po śmierci jego matki, królowej Elżbiety II.

Posiadłość o powierzchni 45,000 akrów jest mniej więcej wielkości Waszyngtonu i generuje miliony dolarów dochodu z wynajmu bez płacenia podatków dochodowych, do których jest zobowiązana większość firm w Wielkiej Brytanii.

Księstwo opublikowało niedawno swoje pierwsze dokumenty od czasu objęcia tronu przez Karola. Rekordowe zyski pochodziły głównie z podwyższenia czynszów dla prywatnych lokatorów, jak i biznesów w wysokości 3 procent. 

Księstwo Lancaster to nieruchomości o wartości 1 miliarda dolarów, którego zadaniem jest zarabianie pieniędzy dla każdego, kto zasiada na tronie. Monarcha wykorzystuje te fundusze na utrzymanie rodziny królewskiej.

Pieniądze te są oddzielone od corocznej dotacji finansowanej, pochodzącej od brytyjskich podatników w wysokości 86 milionów funtów. Kwota ta pokrywa większość oficjalnych wydatków królewskich.

Księstwa są głównym źródłem prywatnych dochodów rodziny królewskiej. Stanowią one jednak niewielki ułamek rodzinnej fortuny szacowanej na 28 miliardów dolarów, która obejmuje ściśle strzeżony majątek osobisty monarchy, nieruchomości w ramach majątku koronnego, dotację rządową oraz pałace Buckingham i Kensington.

Rodzina królewska od dawna walczy o utrzymanie swojego majątku w tajemnicy. Członkowie rodziny królewskiej nie muszą się tłumaczyć, jak wydają prywatne dochody. Na przykład, kiedy Karol miał 4 lata, zaczął otrzymywać ze swojego majątku 209,000 funtów. W liście do urzędników Księstwo Kornwalii napisało tylko, że pieniądze przeznaczone są na jego „utrzymanie i edukację”.

Related Posts

Premier Wielkiej Brytanii wyklucza dymisję ws. kontrowersji wokół Epsteina

Premier Wielkiej Brytanii nie zamierza podawać się do dymisji. Keir Starmer utrzymał stanowisko, ale kryzys związany z kontrowersyjną nominacją na ambasadora polityka związanego z Jeffreyem Epsteinem nadwyrężył jego pozycję. Po dwóch dymisjach bliskich współpracowników szefa brytyjskiego rządu i wezwaniu premiera do rezygnacji trwa chaos w Partii Pracy. Problemy premiera Keira Starmera rozpoczęły się, gdy wyszło na jaw, że Peter Mandelson, którego mianował ambasadorem Wielkiej Brytanii w Stanach Zjednoczonych i który zasiadał w Izbie Lordów, miał powiązania z Jeffreyem Epsteinem. W związku z aferą dwóch współpracowników Starmera podało się do dymisji, a sam premier musiał się tłumaczyć przed posłami Partii Pracy. Keir Starmer odrzucił wezwanie do dymisji i podkreślił, że posiada mandat do rządzenia. „Nie zamierzam odejść” – powtarzał, próbując uspokoić nastroje i zdobyć poparcie klubu parlamentarnego. Część posłów odpowiedziała owacjami i wyraziła wsparcie dla premiera, tak jak to wcześniej zrobili jego ministrowie. „Lojalność rządu utrzymuje Starmera przy władzy” – tak skomentował wydarzenie „The Independent”. W podobnym tonie pisze „The Times”: „Ci, którzy przyszli na polityczny pogrzeb Keira Starmera zobaczyli odroczenie egzekucji”. „Premier przechodzi do ofensywy, a gabinet ustawia się w zgodnym szeregu” – pisze „The Telegraph”. (IAR)

Read more

Paryż: rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen

W Paryżu rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen. Liderzy nacjonalistycznej partii Zjednoczenie Narodowe stają przed sądem po raz drugi w aferze dotyczącej defraudacji unijnych funduszy. Pierwszy proces zakończył się porażką Le Pen i wykluczeniem jej ze startu w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Apelację od pierwszego wyroku złożyło jedenastu polityków Zjednoczenia Narodowego, którym zarzuca się nielegalne wykorzystanie niemal trzech milionów euro z funduszy Parlamentu Europejskiego na zatrudnianie pracowników partii. Marine Le Pen walczy o uniewinnienie lub złagodzenie kary czterech lat więzienia, grzywny w wysokości stu tysięcy euro oraz zakazu kandydowania w wyborach przez pięć lat. “Latem, czyli gdy sąd apelacyjny ogłosi wyrok, zapadnie decyzja dotycząca mojego startu w wyborach prezydenckich. We wrześniu kampania musi ruszyć” – powiedziała przed procesem liderka narodowców. Ich planem B na wybory prezydenckie jest Jordan Bardella – 30-letni szef partii i wychowanek Marine Le Pen. Jego start wydaje się coraz bardziej prawdopodobny, ponieważ w sondażach uzyskuje on lepsze wyniki niż Marine Le Pen, która już trzykrotnie bezskutecznie ubiegała się o fotel prezydenta. Jej porażka w procesie może więc paradoksalnie zwiększyć szanse narodowców na historyczny sukces w 2027 roku. (IAR)

Read more

Leave a Reply