Premier M. Morawiecki na szczycie Grupy Wyszehradzkiej

Premier Mateusz Morawiecki powiedział, że bezpieczeństwo i polityka energetyczna są obecnie priorytetowymi obszarami współpracy między państwami Grupy Wyszehradzkiej. Szef rządu wziął udział w szczycie państw Grupy Wyszehradzkiej w Bratysławie.

Premier Morawiecki poinformował, że toczone są rozmowy na temat zabezpieczenia zasobów gazu na najbliższą zimę. Podczas szczytu szefowie rządów państw V4 rozmawiali też o rozwoju przemysłu i nowych inwestycjach.

Premier Morawiecki podkreślił, że państwa Grupy Wyszehradzkiej opierają swój rozwój gospodarczy o przemysł, dlatego też nie chcą, aby europejska polityka klimatyczna podcinała konkurencyjność tego sektora w Europie. Szef rządu dodał, że kraje V4 potrzebują zaawansowanych technologii przemysłowych

Premier Mateusz Morawiecki mówił również o kwestii migracji i relokowaniu migrantów do państw członkowskich Unii. Wskazał, że Europa musi mieć mechanizmy obrony przed migracją zewnętrzną. Podkreślił, że w kwestiach migracyjnych państwa grupy nie zgadzają się na przydziały albo alokacje migrantów.

Na szczycie w Bratysławie premierzy podsumowali rok współpracy podczas prezydencji słowackiej. Szefowie rządów omówili bieżące wyzwania w zakresie bezpieczeństwa naszego regionu, kwestie gospodarcze oraz bezpieczeństwo energetyczne. 

Rok słowackiej prezydencji w Grupie Wyszehradzkiej upłynął pod znakiem bezskutecznych prób znalezienia porozumienia w ramach V4 w kluczowych sprawach polityki międzynarodowej. To głównie kwestia wojny na Ukrainie oraz rozszerzenia NATO. Tu dystansują się Węgry. Z drugiej strony wyszehradzka czwórka nie była również jednomyślna wobec najnowszego unijnego pakietu migracyjnego.

Dzisiejsze spotkanie w Bratysławie była także okazją do omówienia stanowisk przed czerwcowym posiedzeniem Rady Europejskiej, między innymi zdolności Unii Europejskiej w zakresie bezpieczeństwa i obrony oraz bieżącej współpracę UE-NATO w kontekście szczytu NATO w Wilnie

Od 1 lipca prezydencję w Grupie Wyszehradzkiej przejmą Czechy.

Related Posts

Premier Wielkiej Brytanii wyklucza dymisję ws. kontrowersji wokół Epsteina

Premier Wielkiej Brytanii nie zamierza podawać się do dymisji. Keir Starmer utrzymał stanowisko, ale kryzys związany z kontrowersyjną nominacją na ambasadora polityka związanego z Jeffreyem Epsteinem nadwyrężył jego pozycję. Po dwóch dymisjach bliskich współpracowników szefa brytyjskiego rządu i wezwaniu premiera do rezygnacji trwa chaos w Partii Pracy. Problemy premiera Keira Starmera rozpoczęły się, gdy wyszło na jaw, że Peter Mandelson, którego mianował ambasadorem Wielkiej Brytanii w Stanach Zjednoczonych i który zasiadał w Izbie Lordów, miał powiązania z Jeffreyem Epsteinem. W związku z aferą dwóch współpracowników Starmera podało się do dymisji, a sam premier musiał się tłumaczyć przed posłami Partii Pracy. Keir Starmer odrzucił wezwanie do dymisji i podkreślił, że posiada mandat do rządzenia. „Nie zamierzam odejść” – powtarzał, próbując uspokoić nastroje i zdobyć poparcie klubu parlamentarnego. Część posłów odpowiedziała owacjami i wyraziła wsparcie dla premiera, tak jak to wcześniej zrobili jego ministrowie. „Lojalność rządu utrzymuje Starmera przy władzy” – tak skomentował wydarzenie „The Independent”. W podobnym tonie pisze „The Times”: „Ci, którzy przyszli na polityczny pogrzeb Keira Starmera zobaczyli odroczenie egzekucji”. „Premier przechodzi do ofensywy, a gabinet ustawia się w zgodnym szeregu” – pisze „The Telegraph”. (IAR)

Read more

Paryż: rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen

W Paryżu rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen. Liderzy nacjonalistycznej partii Zjednoczenie Narodowe stają przed sądem po raz drugi w aferze dotyczącej defraudacji unijnych funduszy. Pierwszy proces zakończył się porażką Le Pen i wykluczeniem jej ze startu w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Apelację od pierwszego wyroku złożyło jedenastu polityków Zjednoczenia Narodowego, którym zarzuca się nielegalne wykorzystanie niemal trzech milionów euro z funduszy Parlamentu Europejskiego na zatrudnianie pracowników partii. Marine Le Pen walczy o uniewinnienie lub złagodzenie kary czterech lat więzienia, grzywny w wysokości stu tysięcy euro oraz zakazu kandydowania w wyborach przez pięć lat. “Latem, czyli gdy sąd apelacyjny ogłosi wyrok, zapadnie decyzja dotycząca mojego startu w wyborach prezydenckich. We wrześniu kampania musi ruszyć” – powiedziała przed procesem liderka narodowców. Ich planem B na wybory prezydenckie jest Jordan Bardella – 30-letni szef partii i wychowanek Marine Le Pen. Jego start wydaje się coraz bardziej prawdopodobny, ponieważ w sondażach uzyskuje on lepsze wyniki niż Marine Le Pen, która już trzykrotnie bezskutecznie ubiegała się o fotel prezydenta. Jej porażka w procesie może więc paradoksalnie zwiększyć szanse narodowców na historyczny sukces w 2027 roku. (IAR)

Read more

Leave a Reply