KE w trybie pilnym przekaże 250 mln euro na korytarze solidarnościowe Unia-Ukraina

Komisja Europejska przekaże w trybie pilnym 250 milionów euro na usprawnienie działania korytarzy solidarnościowych Unia-Ukraina. Okazały się one kluczowe dla wywiezienia ukraińskiego zboża, a także dla eksportu ukraińskich produktów oraz importu niezbędnych towarów takich jak paliwo, czy pomoc humanitarna. Wraz ze wsparciem Europejskiego Banku Inwestycyjnego, Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju, oraz Banku Światowego dofinansowanie inwestycji ma wynieść prawie miliard euro. Poinformowano o tym we wspólnej deklaracji przewodniczącej Komisji Europejskiej, oraz premierów Polski, Czech, Słowacji, Rumunii a także Ukrainy i Mołdawii. 

Korytarze zostały utworzone w reakcji na blokowanie przez Rosję portów na Morzu Czarnym i milionów ton zboża czekających na wywiezienie przede wszystkim do Afryki i Bliskiego Wschodu. Od maja do października, udało się wyeksportować 15 milionów ton zboża, z czego połowę przez Polskę. “Korytarze solidarnościowe stały się kołem ratunkowym ukraińskiej gospodarki, przynosząc ponad 15 miliardów euro bardzo potrzebnych dochodów ukraińskim rolnikom i przedsiębiorstwom” – brzmi wspólna deklaracja.

Napisano w niej również, że państwa graniczące z Ukrainą – Polska, Rumunia, Słowacja i Węgry podjęły ogromne wysiłki inwestycyjne, by udrożnić szlaki handlowe i ułatwić eksport. W ramach korytarzy solidarnościowych kraje udostępniały dodatkowy tabor kolejowy, porty i samochody ciężarowe. Jednak korytarze osiągają granice swojej przepustowości, pojawiają się wąskie gardła co zwiększa koszty logistyki. Dlatego Komisja zdecydowała się przekazać 250 milionów euro na dodatkowe inwestycje na lepsze funkcjonowanie korytarzy, byskrócić czas oczekiwania na przejściach granicznych i usprawnić ruch na granicach oraz drogach dojazdowych. 

Related Posts

Premier Wielkiej Brytanii wyklucza dymisję ws. kontrowersji wokół Epsteina

Premier Wielkiej Brytanii nie zamierza podawać się do dymisji. Keir Starmer utrzymał stanowisko, ale kryzys związany z kontrowersyjną nominacją na ambasadora polityka związanego z Jeffreyem Epsteinem nadwyrężył jego pozycję. Po dwóch dymisjach bliskich współpracowników szefa brytyjskiego rządu i wezwaniu premiera do rezygnacji trwa chaos w Partii Pracy. Problemy premiera Keira Starmera rozpoczęły się, gdy wyszło na jaw, że Peter Mandelson, którego mianował ambasadorem Wielkiej Brytanii w Stanach Zjednoczonych i który zasiadał w Izbie Lordów, miał powiązania z Jeffreyem Epsteinem. W związku z aferą dwóch współpracowników Starmera podało się do dymisji, a sam premier musiał się tłumaczyć przed posłami Partii Pracy. Keir Starmer odrzucił wezwanie do dymisji i podkreślił, że posiada mandat do rządzenia. „Nie zamierzam odejść” – powtarzał, próbując uspokoić nastroje i zdobyć poparcie klubu parlamentarnego. Część posłów odpowiedziała owacjami i wyraziła wsparcie dla premiera, tak jak to wcześniej zrobili jego ministrowie. „Lojalność rządu utrzymuje Starmera przy władzy” – tak skomentował wydarzenie „The Independent”. W podobnym tonie pisze „The Times”: „Ci, którzy przyszli na polityczny pogrzeb Keira Starmera zobaczyli odroczenie egzekucji”. „Premier przechodzi do ofensywy, a gabinet ustawia się w zgodnym szeregu” – pisze „The Telegraph”. (IAR)

Read more

Paryż: rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen

W Paryżu rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen. Liderzy nacjonalistycznej partii Zjednoczenie Narodowe stają przed sądem po raz drugi w aferze dotyczącej defraudacji unijnych funduszy. Pierwszy proces zakończył się porażką Le Pen i wykluczeniem jej ze startu w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Apelację od pierwszego wyroku złożyło jedenastu polityków Zjednoczenia Narodowego, którym zarzuca się nielegalne wykorzystanie niemal trzech milionów euro z funduszy Parlamentu Europejskiego na zatrudnianie pracowników partii. Marine Le Pen walczy o uniewinnienie lub złagodzenie kary czterech lat więzienia, grzywny w wysokości stu tysięcy euro oraz zakazu kandydowania w wyborach przez pięć lat. “Latem, czyli gdy sąd apelacyjny ogłosi wyrok, zapadnie decyzja dotycząca mojego startu w wyborach prezydenckich. We wrześniu kampania musi ruszyć” – powiedziała przed procesem liderka narodowców. Ich planem B na wybory prezydenckie jest Jordan Bardella – 30-letni szef partii i wychowanek Marine Le Pen. Jego start wydaje się coraz bardziej prawdopodobny, ponieważ w sondażach uzyskuje on lepsze wyniki niż Marine Le Pen, która już trzykrotnie bezskutecznie ubiegała się o fotel prezydenta. Jej porażka w procesie może więc paradoksalnie zwiększyć szanse narodowców na historyczny sukces w 2027 roku. (IAR)

Read more

Leave a Reply