E. Macron: istnieje ryzyko podziału świata ws. Ukrainy

Istnieje ryzyko podziału świata w sprawie Ukrainy – powiedział prezydent Francji Emmanuel Macron podczas dyskusji z innymi głowami państw na otwartym dziś Forum na rzecz Pokoju w Paryżu. Spotykają się na nim szefowie międzynarodowych instytucji, państw i organizacji pozarządowych. Jednym z ważnych tematów rozmów jest reakcja na wojnę wywołaną przez Rosję na Ukrainie.

Emmanuel Macron podkreślił, że od początku rosyjskiej agresji społeczność międzynarodowa nie popiera jednogłośnie Kijowa. “Jest wiele rozbieżnych poglądów, i – tak jak próbowałem to wyrazić kilka tygodni temu w ONZ – istnieje ryzyko podziału świata” – stwierdził francuski prezydent. Przyznał, że pojawiły się napięcia w relacjach z państwami globalnego Południa, ponieważ dla nich wojna na Ukrainie nie jest sprawą pierwszorzędną. “Myślę, że to hierarchia priorytetów wywołała polemikę i niezrozumienie” – oświadczył szef państwa. 

Uczestniczący w dyskusji prezydent Argentyny Alberto Angel Fernandez apelował o podjęcie rozmów pokojowych w sprawie Ukrainy, aby uniknąć kryzysu żywnościowego, który – jak tłumaczył – może spowodować nawet 10 milionów zgonów. 

W podobnym tonie wypowiadał się reprezentujący 15 państw Afryki Zachodniej prezydent Gwinei Bissau Umaro Embalo Sissoco, który spotkał się niedawno z Wladimirem Putinem. Przekonywał, że Rosja jest gotowa do negocjacji. “Putin powtórzył trzy razy : uściskaj mocno ode mnie mojego przyjaciela Macrona, którego odpowiedzialnością jest zakończenie tej wojny” – powiedział prezydent Sissoco.

Francuski prezydent tłumaczył później, że ważne jest prowadzenie dialogu z państwami globalnego Południa i zwalczanie innych kryzysów, które dotykają tę część świata. Piąte paryskie Forum na rzecz Pokoju zakończy się jutro.

Related Posts

Premier Wielkiej Brytanii wyklucza dymisję ws. kontrowersji wokół Epsteina

Premier Wielkiej Brytanii nie zamierza podawać się do dymisji. Keir Starmer utrzymał stanowisko, ale kryzys związany z kontrowersyjną nominacją na ambasadora polityka związanego z Jeffreyem Epsteinem nadwyrężył jego pozycję. Po dwóch dymisjach bliskich współpracowników szefa brytyjskiego rządu i wezwaniu premiera do rezygnacji trwa chaos w Partii Pracy. Problemy premiera Keira Starmera rozpoczęły się, gdy wyszło na jaw, że Peter Mandelson, którego mianował ambasadorem Wielkiej Brytanii w Stanach Zjednoczonych i który zasiadał w Izbie Lordów, miał powiązania z Jeffreyem Epsteinem. W związku z aferą dwóch współpracowników Starmera podało się do dymisji, a sam premier musiał się tłumaczyć przed posłami Partii Pracy. Keir Starmer odrzucił wezwanie do dymisji i podkreślił, że posiada mandat do rządzenia. „Nie zamierzam odejść” – powtarzał, próbując uspokoić nastroje i zdobyć poparcie klubu parlamentarnego. Część posłów odpowiedziała owacjami i wyraziła wsparcie dla premiera, tak jak to wcześniej zrobili jego ministrowie. „Lojalność rządu utrzymuje Starmera przy władzy” – tak skomentował wydarzenie „The Independent”. W podobnym tonie pisze „The Times”: „Ci, którzy przyszli na polityczny pogrzeb Keira Starmera zobaczyli odroczenie egzekucji”. „Premier przechodzi do ofensywy, a gabinet ustawia się w zgodnym szeregu” – pisze „The Telegraph”. (IAR)

Read more

Paryż: rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen

W Paryżu rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen. Liderzy nacjonalistycznej partii Zjednoczenie Narodowe stają przed sądem po raz drugi w aferze dotyczącej defraudacji unijnych funduszy. Pierwszy proces zakończył się porażką Le Pen i wykluczeniem jej ze startu w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Apelację od pierwszego wyroku złożyło jedenastu polityków Zjednoczenia Narodowego, którym zarzuca się nielegalne wykorzystanie niemal trzech milionów euro z funduszy Parlamentu Europejskiego na zatrudnianie pracowników partii. Marine Le Pen walczy o uniewinnienie lub złagodzenie kary czterech lat więzienia, grzywny w wysokości stu tysięcy euro oraz zakazu kandydowania w wyborach przez pięć lat. “Latem, czyli gdy sąd apelacyjny ogłosi wyrok, zapadnie decyzja dotycząca mojego startu w wyborach prezydenckich. We wrześniu kampania musi ruszyć” – powiedziała przed procesem liderka narodowców. Ich planem B na wybory prezydenckie jest Jordan Bardella – 30-letni szef partii i wychowanek Marine Le Pen. Jego start wydaje się coraz bardziej prawdopodobny, ponieważ w sondażach uzyskuje on lepsze wyniki niż Marine Le Pen, która już trzykrotnie bezskutecznie ubiegała się o fotel prezydenta. Jej porażka w procesie może więc paradoksalnie zwiększyć szanse narodowców na historyczny sukces w 2027 roku. (IAR)

Read more

Leave a Reply