Chorwacja: wypadek polskiego autobusu, 12 ofiar śmiertelnych

Polska ambasada w Zagrzebiu uruchomiła infolinię + 385 148 99 414, pod którą członkowie rodzin ofiar wypadku autobusu w Chorwacji mogą uzyskać informacje. W wypadku zginęło 12 osób, a ponad 30 jest rannych. Chorwackie ministerstwo zdrowia informuje, że 19 osób jest ciężko rannych, a 13 ma lekkie obrażenia. Ranni zostali przewiezieni do szpitali w Zagrzebiu, Varażdinie i Czakowcu.  

Do Chorwacji dotarła delegacja polskich władz: minister zdrowia Adam Niedzielski i wiceminister spraw zagranicznych Marcin Przydacz. Wraz z nimi polecieli ratownicy, medycy i psychologowie z Zespołu Pomocy Medycznej. 

Dyrektor Lotniczego Pogotowia Ratunkowego dr Robert Gałązkowski poinformował, że po przybyciu na miejsce zespół podzieli się na 3 mniejsze zespoły, które będą jeździły do szpitali, w których przebywają poszkodowani i spotykały się z rannymi, a także z lekarzami chorwackimi, by wspólnie ocenić jaka pomoc jest w tej chwili najbardziej potrzebna. 

Polskim autokarem, który miał wypadek w Chorwacji, podróżowało 42 pasażerów i 2 kierowców. Pielgrzymka wyruszyła wczoraj z Częstochowy i zmierzała do sanktuarium maryjnego w Medziugorie w Bośni. Rzecznik MSZ Łukasz Jasina powiedział, że wyjazd zorganizowało biuro Bractwa św. Józefa. Na pokładzie autokaru było 3 księży, 6 zakonnic i świeccy pielgrzymi z okolic Sokołowa Podlaskiego, Konina i podradomskiej Jedlni. 

Najciężej poszkodowani zostali przetransportowani do szpitala klinicznego w Zagrzebiu. Rzecznik placówki doktor Domagoj Vergles poinformował, że mają oni urazy kości ramion, nóg, miednicy, kręgosłupa, złamania żeber oraz urazy kości twarzy. “Niestety, są to obrażenia potencjalnie zagrażające życiu. Czterech pacjentów jest niestabilnych. Wszyscy wymagają leczenia chirurgicznego. Jedna operacja już się rozpoczęła” – mówił lekarz.

Minister spraw wewnętrznych Chorwacji Davor Božinović na konferencji prasowej przed szpitalem w Varażdinie powiedział, że policja informację o wypadku otrzymała o godzinie 5.35. Wiadomość pochodziła od jednej z osób podróżujących autokarem. W akcji ratunkowej wzięło udział killka zastępów straży pożarnej i pogotowia. Według chorwackiego MSW, pierwsze karetki pojawiły się w miejscu wypadku po 10 minutach od zgłoszenia. 

Do wypadku doszło na 62. kilometrze autostrady A4 pomiędzy miejscowościami Jarek Bisaszki a Podvorec. Z nieznanych dotąd przyczyn autobus na polskich rejestracjach zjechał z trasy i wpadł do rowu. Według serwisu informacyjnego publicznego chorwackiego nadawcy HRT, policja bierze pod uwagę tezę, że kierowca zasnął w trakcie jazdy.

Prezydent Andrzej Duda złożył wyrazy współczucia rodzinom ofiar wypadku polskiego autobusu.

“We współpracy z chorwackimi służbami ratowniczymi i władzami podejmujemy wszelkie możliwe działania, aby pomóc naszym rodakom” – dodał Andrzej Duda we wpisie na Twitterze. 

Premier Mateusz Morawiecki poinformował, że autokarem poruszali się pielgrzymi, którzy zmierzali do Medziugorie. “Chcę przekazać moje najgłębsze wyrazy współczucia dla rodzin ofiar” – podkreślił szef rządu we wpisie w mediach społecznościowych.
Jak poinformował, o szczegółach tragedii rozmawiał rano z premierem Chorwacji Andrejem Plenkoviciem. “Zapewnił o pełnym wsparciu chorwackich służb medycznych” – napisał Mateusz Morawiecki i dodał, że polecił naszym służbom konsularnym organizację wsparcia dla rodzin uczestników wypadku.

Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro polecił, by w związku z katastrofą Prokuratura Okręgowa w Warszawie wszczęła śledztwo z art. 173 par. 3 kk. Złożył wyrazy współczucia rodzinom ofiar. 

Prokurator Aleksandra Skrzyniarz, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie, poinformowała, że w toku postępowania przygotowawczego zostaną podjęte wszelkie czynności mające na celu ustalenie okoliczności zdarzenia, a w szczególności przyczyn katastrofy. “Aktualnie prokurator planuje czynności, które zostaną wykonane w przedmiotowym śledztwie. To śledztwo będzie oczywiście miało charakter śledztwa z akcentem miedzynarodowym. Tutaj konieczna będzie współpraca polskiego wymiaru sprawiedliwości z chorwackim wymiarem sprawiedliwości”- zaznaczyła prokurator Aleksandra Skrzyniarz. 

Ministerstwo Infrastruktury poinformowało, że autobus, który uległ wypadkowi, miał wszystkie wymagane prawem przeglądy. Potwierdziło, że pojazd był zarejestrowany w Polsce. 

Badanie techniczne zostało wykonane w czerwcu i jest ważne do 13 grudnia 2022. Autokar został wyprodukowany w 2011 roku. “Więcej informacji na temat przebiegu wypadku będzie można uzyskać po analizie urządzeń rejestrujących zainstalowanych w autokarze”- napisano w komunikacie resortu. Ministerstwo Infrastruktury przekazało też wyrazy współczucia rodzinom ofiar. “Polskie służby, w tym Inspekcja Transportu Drogowego, pracują nad tym, by ustalić przyczyny wypadku i upewnić się, że takie wypadki nie będą się zdarzały w przyszłości”- napisano w komunikacie resortu. 

Rzecznik komendanta głównego policji inspektor Mariusz Ciarka powiedział, że kierowcy autokaru, który uległ wypadkowi w Chorwacji, najprawdopodobniej zachowali procedury bezpieczeństwa. Jak mówił w TVP Info, ustalili to polscy policjanci, którzy odbywają służbę w tym kraju i pomagają w ustalaniu przyczyn zdarzenia. Mariusz Ciarka poinformował, że – jak powiedzieli policjantom poszkodowani pasażerowie – kierowcy nie prowadzili pojazdu dłużej, niż pozwalają na to przepisy i zmienili się na granicy czeskiej. 

Jutro o 15.30 w Kaplicy Matki Bożej na Jasnej Górze, przed Cudownym Obrazem, zostanie odprawiona msza święta za poszkodowanych, rodziny i ofiary wypadku polskiego autobusu w Chorwacji. Rzecznik klasztoru ojciec Michał Bortnik powiedział, że wszystkie ofiary tego wypadku ogarniane są modlitwą. “Modlimy się za chorych o szybki powrót do zdrowia, o ulgę w cierpieniu, zmarłych polecamy Miłosierdziu Bożemu, modlimy się również w intencji rodzin ofiar, wspieramy ich duchowo” – powiedział rzecznik. 

Related Posts

Premier Wielkiej Brytanii wyklucza dymisję ws. kontrowersji wokół Epsteina

Premier Wielkiej Brytanii nie zamierza podawać się do dymisji. Keir Starmer utrzymał stanowisko, ale kryzys związany z kontrowersyjną nominacją na ambasadora polityka związanego z Jeffreyem Epsteinem nadwyrężył jego pozycję. Po dwóch dymisjach bliskich współpracowników szefa brytyjskiego rządu i wezwaniu premiera do rezygnacji trwa chaos w Partii Pracy. Problemy premiera Keira Starmera rozpoczęły się, gdy wyszło na jaw, że Peter Mandelson, którego mianował ambasadorem Wielkiej Brytanii w Stanach Zjednoczonych i który zasiadał w Izbie Lordów, miał powiązania z Jeffreyem Epsteinem. W związku z aferą dwóch współpracowników Starmera podało się do dymisji, a sam premier musiał się tłumaczyć przed posłami Partii Pracy. Keir Starmer odrzucił wezwanie do dymisji i podkreślił, że posiada mandat do rządzenia. „Nie zamierzam odejść” – powtarzał, próbując uspokoić nastroje i zdobyć poparcie klubu parlamentarnego. Część posłów odpowiedziała owacjami i wyraziła wsparcie dla premiera, tak jak to wcześniej zrobili jego ministrowie. „Lojalność rządu utrzymuje Starmera przy władzy” – tak skomentował wydarzenie „The Independent”. W podobnym tonie pisze „The Times”: „Ci, którzy przyszli na polityczny pogrzeb Keira Starmera zobaczyli odroczenie egzekucji”. „Premier przechodzi do ofensywy, a gabinet ustawia się w zgodnym szeregu” – pisze „The Telegraph”. (IAR)

Read more

Paryż: rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen

W Paryżu rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen. Liderzy nacjonalistycznej partii Zjednoczenie Narodowe stają przed sądem po raz drugi w aferze dotyczącej defraudacji unijnych funduszy. Pierwszy proces zakończył się porażką Le Pen i wykluczeniem jej ze startu w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Apelację od pierwszego wyroku złożyło jedenastu polityków Zjednoczenia Narodowego, którym zarzuca się nielegalne wykorzystanie niemal trzech milionów euro z funduszy Parlamentu Europejskiego na zatrudnianie pracowników partii. Marine Le Pen walczy o uniewinnienie lub złagodzenie kary czterech lat więzienia, grzywny w wysokości stu tysięcy euro oraz zakazu kandydowania w wyborach przez pięć lat. “Latem, czyli gdy sąd apelacyjny ogłosi wyrok, zapadnie decyzja dotycząca mojego startu w wyborach prezydenckich. We wrześniu kampania musi ruszyć” – powiedziała przed procesem liderka narodowców. Ich planem B na wybory prezydenckie jest Jordan Bardella – 30-letni szef partii i wychowanek Marine Le Pen. Jego start wydaje się coraz bardziej prawdopodobny, ponieważ w sondażach uzyskuje on lepsze wyniki niż Marine Le Pen, która już trzykrotnie bezskutecznie ubiegała się o fotel prezydenta. Jej porażka w procesie może więc paradoksalnie zwiększyć szanse narodowców na historyczny sukces w 2027 roku. (IAR)

Read more

Leave a Reply