KE proponuje wspólne zakupy gazu i obowiązkowe wypełnienie magazynów

Komisja Europejska proponuje wspólne zakupy gazu i obowiązkowe wypełnienie magazynów z błękitnym paliwem. Bruksela opublikowała plan działań, które mają zagwarantować bezpieczeństwo dostaw surowców i przeciwdziałać wysokim cenom energii. Te propozycje omówią europejscy przywódcy na rozpoczynającym się jutro dwudniowym unijnym szczycie w Brukseli.

“W związku z burzliwymi czasami Europa musi podjąć szybkie działania, aby zapewnić dostawy energii na następną zimę i doprowadzić do obniżenia wysokich rachunków za energię. Dzisiejsze propozycje to kolejny krok” – powiedziała komisarz do spraw energii Kadri Simson. 

Komisja chce zobowiązać unijne kraje, by do listopada wypełniły gazem magazyny w co najmniej 80 procentach w ramach przygotowań do zimy i do ewentualnych kontrsankcji ze strony Rosji. W kolejnych latach ma to być 90 procent. Teraz w niektórych krajach stan zapełnienia nie przekracza jednej trzeciej. Co więcej w kilku krajach, i jest to przykład Niemiec, rezerwy gazowe nie są utrzymywane przez państwo, ale przez Gazprom. A rosyjski monopolista w tym sezonie utrzymywał bardzo niskie rezerwy, co przyczyniło się do kryzysu gazowego.

 W propozycjach Komisji jest zapisana również certyfikacja i zobowiązanie także wobec dostawców z krajów spoza Unii. Ponadto Bruksela proponuje wspólne zakupy gazu, aczkolwiek będą one dobrowolne i każdy kraj sam zdecyduje, czy do nich przystąpić. Założenie Komisji jest takie, że powstanie grupa zadaniowa, która będzie koordynowała zakupy. Komisja tłumaczy, że chodzi o lepszą pozycję przetargową w negocjacjach z dostawcami i niższe ceny. 

Komisja Europejska proponuje również złagodzenie rygorystycznych w Unii zasad przyznawania pomocy publicznej. Chodzi o wsparcie tych firm, które ucierpiały w wyniku wysokich cen energii.

Related Posts

Premier Wielkiej Brytanii wyklucza dymisję ws. kontrowersji wokół Epsteina

Premier Wielkiej Brytanii nie zamierza podawać się do dymisji. Keir Starmer utrzymał stanowisko, ale kryzys związany z kontrowersyjną nominacją na ambasadora polityka związanego z Jeffreyem Epsteinem nadwyrężył jego pozycję. Po dwóch dymisjach bliskich współpracowników szefa brytyjskiego rządu i wezwaniu premiera do rezygnacji trwa chaos w Partii Pracy. Problemy premiera Keira Starmera rozpoczęły się, gdy wyszło na jaw, że Peter Mandelson, którego mianował ambasadorem Wielkiej Brytanii w Stanach Zjednoczonych i który zasiadał w Izbie Lordów, miał powiązania z Jeffreyem Epsteinem. W związku z aferą dwóch współpracowników Starmera podało się do dymisji, a sam premier musiał się tłumaczyć przed posłami Partii Pracy. Keir Starmer odrzucił wezwanie do dymisji i podkreślił, że posiada mandat do rządzenia. „Nie zamierzam odejść” – powtarzał, próbując uspokoić nastroje i zdobyć poparcie klubu parlamentarnego. Część posłów odpowiedziała owacjami i wyraziła wsparcie dla premiera, tak jak to wcześniej zrobili jego ministrowie. „Lojalność rządu utrzymuje Starmera przy władzy” – tak skomentował wydarzenie „The Independent”. W podobnym tonie pisze „The Times”: „Ci, którzy przyszli na polityczny pogrzeb Keira Starmera zobaczyli odroczenie egzekucji”. „Premier przechodzi do ofensywy, a gabinet ustawia się w zgodnym szeregu” – pisze „The Telegraph”. (IAR)

Read more

Paryż: rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen

W Paryżu rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen. Liderzy nacjonalistycznej partii Zjednoczenie Narodowe stają przed sądem po raz drugi w aferze dotyczącej defraudacji unijnych funduszy. Pierwszy proces zakończył się porażką Le Pen i wykluczeniem jej ze startu w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Apelację od pierwszego wyroku złożyło jedenastu polityków Zjednoczenia Narodowego, którym zarzuca się nielegalne wykorzystanie niemal trzech milionów euro z funduszy Parlamentu Europejskiego na zatrudnianie pracowników partii. Marine Le Pen walczy o uniewinnienie lub złagodzenie kary czterech lat więzienia, grzywny w wysokości stu tysięcy euro oraz zakazu kandydowania w wyborach przez pięć lat. “Latem, czyli gdy sąd apelacyjny ogłosi wyrok, zapadnie decyzja dotycząca mojego startu w wyborach prezydenckich. We wrześniu kampania musi ruszyć” – powiedziała przed procesem liderka narodowców. Ich planem B na wybory prezydenckie jest Jordan Bardella – 30-letni szef partii i wychowanek Marine Le Pen. Jego start wydaje się coraz bardziej prawdopodobny, ponieważ w sondażach uzyskuje on lepsze wyniki niż Marine Le Pen, która już trzykrotnie bezskutecznie ubiegała się o fotel prezydenta. Jej porażka w procesie może więc paradoksalnie zwiększyć szanse narodowców na historyczny sukces w 2027 roku. (IAR)

Read more

Leave a Reply