UK: stabilizacja gospodarcza, słabe notowania, R. Sunak jest premierem od roku

To już rok, od kiedy brytyjskim premierem jest Rishi Sunak. Ustabilizował gospodarkę, przełamał brexitowy impas w sprawie Irlandii Północnej i utrzymał kurs w sprawie Ukrainy, ale nie jest oceniany dobrze przez wyborców, a w sondażach jego partia nadal traci zdecydowanie do lewicy.

“To przyzwoity, rozsądny człowiek, ale nie ma wizji. Nigdy nie miał talentu, by być premierem” – ocenia emeryt Mark, który czeka na córkę w Southbank, dzielnicy kulturalnej Londynu. Jak mówi Polskiemu Radiu – “od zawsze głosował na Partię Pracy”. I nie może się doczekać przyszłorocznych wyborów. “Nie widzę nikogo, kto byłby lepszy. Ale on sam musi się bardzo poprawić” – tak o Rishim Sunaku mówi z kolei nauczycielka Geraldine, popijając kawę na Covent Garden. W ostatnich wyborach poparła prawicę.

Niewielki entuzjazm na ulicach Londynu znajduje odbicie także w sondażach. W badaniu YouGov połowa pytanych ocenia premiera negatywnie. Co dziesiąty – pozytywnie. “Konserwatyści wybrali go, licząc, że jego pozytywne poprawią notowania ugrupowania. A w ciągu ostatniego roku stało się odwrotnie: to oceny Rishiego Sunaka spadły na poziom ocen partii” – mówi Anand Menon, szef think tanku UK in a Changing Europe.

Rishi Sunak powstrzymał gwałtowny spadek notowań Partii Konserwatywnej. Sytuację udało się ustabilizować. Tyle, że na niskim poziomie, bo sondażowa strata Torysów do lewicy od dawna jest dwucyfrowa, czasem wynosi nawet około dwudziestu punktów procentowych. Miała temu zaradzić strategia resetu wizerunkowego podczas niedawnej konferencji partyjnej. Rishi Sunak miał prezentować się jako kandydat zmiany. W sondażach nie znalazło to żadnego odbicia.

Dzieje się tak mimo pewnych namacalnych sukcesów. Po burzliwych czasach Borisa Johnsona udało się na przykład wynegocjować z Unią Europejską porozumienie ws. Irlandii Północnej, które usuwa wiele negatywnych skutków brexitu związanych z tym regionem.

“Wraz z ministrem finansów Rishi Sunak ustabilizował gospodarkę” – podkreśla też Anand Menon. “Uspokoili rynki po traumie rządów Liz Truss. Nie sposób tego nie docenić” – dodaje rozmówca londyńskiego korespondenta Polskiego Radia. Sprawić, by inflacja spadła o połowę – to jedna z obietnic premiera sprzed roku. Choć długo była uparcie wysoka, to ostatnie tygodnie sugerują, że cel da się osiągnąć. “Inflacja spada i pomimo wyjątkowo ponurych prognoz, nasza gospodarka się powiększyła. W części sfer sprawy potoczyły się tak dobrze, jak to było możliwe” – mówi dziennikowi Times Paul Johnson, szef think tanku gospodarczego Institute for Fiscal Studies.

Problem w tym, że musi minąć dużo czasu, nim te relatywne postępy przełożą się na odczuwalną poprawę stanu kieszeni przeciętnego Smitha. Ceny energii i jedzenia nadal dają mu się we znaki. Tzw. “kryzys kosztów życia” trwa. Ponadto statystyki pokazują, że Rishi Sunak nie spełnia na razie drugiej obietnicy, którą złożył rok temu. Służba zdrowia jest przeciążona. Zamiast się zmniejszyć – kolejki do operacji i zabiegów rosną.

Do wyborów parlamentarnych pozostał jednak mniej więcej rok. Torysi mają nadzieję, że do tego czasu gospodarka przyspieszy. Część Konserwatystów liczy też, że punktów przysporzy im polityka ws. migracji, która dziś jest w dużej mierze zamrożona, bo legalność flagowego rozwiązania (wysyłania ludzi do Rwandy, co zniechęcić ma kolejnych przybyszów) sprawdza Sąd Najwyższy.

Jedno przez ten rok się nie zmieniło. Królestwo utrzymuje dotychczasowy kurs wobec Ukrainy. Nie ma zmian w porównaniu do czasów Borisa Johnsona i Liz Truss. “Wewnątrz głównych partii, a także pomiędzy nimi, mamy pełny konsensus, jeśli chodzi o potrzebę wspierania Ukrainy. Zmiana ugrupowania rządzącego nic tu nie zmieni, a co dopiero mówić o wymianie premiera w ramach tego samego stronnictwa” – podkreśla Anand Menon.

Related Posts

Premier Wielkiej Brytanii wyklucza dymisję ws. kontrowersji wokół Epsteina

Premier Wielkiej Brytanii nie zamierza podawać się do dymisji. Keir Starmer utrzymał stanowisko, ale kryzys związany z kontrowersyjną nominacją na ambasadora polityka związanego z Jeffreyem Epsteinem nadwyrężył jego pozycję. Po dwóch dymisjach bliskich współpracowników szefa brytyjskiego rządu i wezwaniu premiera do rezygnacji trwa chaos w Partii Pracy. Problemy premiera Keira Starmera rozpoczęły się, gdy wyszło na jaw, że Peter Mandelson, którego mianował ambasadorem Wielkiej Brytanii w Stanach Zjednoczonych i który zasiadał w Izbie Lordów, miał powiązania z Jeffreyem Epsteinem. W związku z aferą dwóch współpracowników Starmera podało się do dymisji, a sam premier musiał się tłumaczyć przed posłami Partii Pracy. Keir Starmer odrzucił wezwanie do dymisji i podkreślił, że posiada mandat do rządzenia. „Nie zamierzam odejść” – powtarzał, próbując uspokoić nastroje i zdobyć poparcie klubu parlamentarnego. Część posłów odpowiedziała owacjami i wyraziła wsparcie dla premiera, tak jak to wcześniej zrobili jego ministrowie. „Lojalność rządu utrzymuje Starmera przy władzy” – tak skomentował wydarzenie „The Independent”. W podobnym tonie pisze „The Times”: „Ci, którzy przyszli na polityczny pogrzeb Keira Starmera zobaczyli odroczenie egzekucji”. „Premier przechodzi do ofensywy, a gabinet ustawia się w zgodnym szeregu” – pisze „The Telegraph”. (IAR)

Read more

Paryż: rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen

W Paryżu rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen. Liderzy nacjonalistycznej partii Zjednoczenie Narodowe stają przed sądem po raz drugi w aferze dotyczącej defraudacji unijnych funduszy. Pierwszy proces zakończył się porażką Le Pen i wykluczeniem jej ze startu w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Apelację od pierwszego wyroku złożyło jedenastu polityków Zjednoczenia Narodowego, którym zarzuca się nielegalne wykorzystanie niemal trzech milionów euro z funduszy Parlamentu Europejskiego na zatrudnianie pracowników partii. Marine Le Pen walczy o uniewinnienie lub złagodzenie kary czterech lat więzienia, grzywny w wysokości stu tysięcy euro oraz zakazu kandydowania w wyborach przez pięć lat. “Latem, czyli gdy sąd apelacyjny ogłosi wyrok, zapadnie decyzja dotycząca mojego startu w wyborach prezydenckich. We wrześniu kampania musi ruszyć” – powiedziała przed procesem liderka narodowców. Ich planem B na wybory prezydenckie jest Jordan Bardella – 30-letni szef partii i wychowanek Marine Le Pen. Jego start wydaje się coraz bardziej prawdopodobny, ponieważ w sondażach uzyskuje on lepsze wyniki niż Marine Le Pen, która już trzykrotnie bezskutecznie ubiegała się o fotel prezydenta. Jej porażka w procesie może więc paradoksalnie zwiększyć szanse narodowców na historyczny sukces w 2027 roku. (IAR)

Read more

Leave a Reply