Niemcy zaostrzają prawo wobec migrantów

Liderzy partii koalicyjnych w Niemczech porozumieli się w sprawie projektu ustawy przewidującej zaostrzenie prawa wobec migrantów. Zmiany dotyczą w sumie dwunastu przepisów, mających umożliwić szybsze deportacje osób, które nielegalnie przebywają na terenie Niemiec.

Jedna z planowanych zmian przewiduje, że osoby, którym odmówiono azylu, nie będą wcześniej informowane o wydaleniu ich z kraju. Wysyłanie powiadomień z wyprzedzeniem sprawiało, że wielu migrantów zdążyło przed terminem deportacji zbiec z ośrodków i ukryć się w innym miejscu.

W ustawie widać wyraźny ślad Zielonych. Wicekanclerz Robert Habeck przekonał koalicjantów z SPD i FDP, by nowe prawo nie obowiązywało rodzin z dziećmi poniżej dwunastu lat. 

Zmienione procedury dotyczą także przymusowego umieszczania cudzoziemców w zamkniętych ośrodkach. W przyszłości okres pobytu w nich będzie wynosił 28 dni z możliwością jego przedłużenia w uzasadnionych przypadkach. 

Zmianie mają też ulec uprawnienia policji. Kanclerz Olaf Scholz zapowiedział, że w nadchodzących dniach rozpocznie prace legislacyjne nad rozporządzeniem, które znacząco poszerzy kompetencje funkcjonariuszy w celu szybszego zlokalizowania nielegalnych migrantów.
“Wybory w Hesji i Bawarii, które SPD przegrała z kretesem, wyrwały kanclerza z letargu” – stwierdził dziennik “Frankfurter Allgemeine Zeitung”.

Zmiany w niemieckim prawie azylowym mają wejść w życie w listopadzie.

Related Posts

Premier Wielkiej Brytanii wyklucza dymisję ws. kontrowersji wokół Epsteina

Premier Wielkiej Brytanii nie zamierza podawać się do dymisji. Keir Starmer utrzymał stanowisko, ale kryzys związany z kontrowersyjną nominacją na ambasadora polityka związanego z Jeffreyem Epsteinem nadwyrężył jego pozycję. Po dwóch dymisjach bliskich współpracowników szefa brytyjskiego rządu i wezwaniu premiera do rezygnacji trwa chaos w Partii Pracy. Problemy premiera Keira Starmera rozpoczęły się, gdy wyszło na jaw, że Peter Mandelson, którego mianował ambasadorem Wielkiej Brytanii w Stanach Zjednoczonych i który zasiadał w Izbie Lordów, miał powiązania z Jeffreyem Epsteinem. W związku z aferą dwóch współpracowników Starmera podało się do dymisji, a sam premier musiał się tłumaczyć przed posłami Partii Pracy. Keir Starmer odrzucił wezwanie do dymisji i podkreślił, że posiada mandat do rządzenia. „Nie zamierzam odejść” – powtarzał, próbując uspokoić nastroje i zdobyć poparcie klubu parlamentarnego. Część posłów odpowiedziała owacjami i wyraziła wsparcie dla premiera, tak jak to wcześniej zrobili jego ministrowie. „Lojalność rządu utrzymuje Starmera przy władzy” – tak skomentował wydarzenie „The Independent”. W podobnym tonie pisze „The Times”: „Ci, którzy przyszli na polityczny pogrzeb Keira Starmera zobaczyli odroczenie egzekucji”. „Premier przechodzi do ofensywy, a gabinet ustawia się w zgodnym szeregu” – pisze „The Telegraph”. (IAR)

Read more

Paryż: rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen

W Paryżu rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen. Liderzy nacjonalistycznej partii Zjednoczenie Narodowe stają przed sądem po raz drugi w aferze dotyczącej defraudacji unijnych funduszy. Pierwszy proces zakończył się porażką Le Pen i wykluczeniem jej ze startu w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Apelację od pierwszego wyroku złożyło jedenastu polityków Zjednoczenia Narodowego, którym zarzuca się nielegalne wykorzystanie niemal trzech milionów euro z funduszy Parlamentu Europejskiego na zatrudnianie pracowników partii. Marine Le Pen walczy o uniewinnienie lub złagodzenie kary czterech lat więzienia, grzywny w wysokości stu tysięcy euro oraz zakazu kandydowania w wyborach przez pięć lat. “Latem, czyli gdy sąd apelacyjny ogłosi wyrok, zapadnie decyzja dotycząca mojego startu w wyborach prezydenckich. We wrześniu kampania musi ruszyć” – powiedziała przed procesem liderka narodowców. Ich planem B na wybory prezydenckie jest Jordan Bardella – 30-letni szef partii i wychowanek Marine Le Pen. Jego start wydaje się coraz bardziej prawdopodobny, ponieważ w sondażach uzyskuje on lepsze wyniki niż Marine Le Pen, która już trzykrotnie bezskutecznie ubiegała się o fotel prezydenta. Jej porażka w procesie może więc paradoksalnie zwiększyć szanse narodowców na historyczny sukces w 2027 roku. (IAR)

Read more

Leave a Reply