Sankcje na R. Abramowicza, przyszłość Chelsea pod znakiem zapytania

Brytyjczycy uderzają sankcjami w Romana Abramowicza, słynnego rosyjskiego oligarchę i właściciela londyńskiego klubu piłkarskiego Chelsea. To między innymi zakaz wjazdu do kraju i zamrożenie aktywów.

Przyszłość słynnej Chelsea pod znakiem zapytania. Rosjanin nie zdążył się jej pozbyć. Wystawił klub na sprzedaż, ale teraz jest już za późno. Wkracza rząd, blokuje wszystkie transakcje. Chelsea nie może teraz sprzedawać biletów na mecz, ani kupować nowych graczy. Co więcej, nie może negocjować nowych kontraktów z graczami, którzy już mają z klubem kontrakty. Sklep z pamiątkami – zamknięty na głucho. Co więcej, na klub nałożony będzie limit wydatków związanych z meczami wyjazdowymi: 20 tysięcy funtów. To może być problem w przypadku spotkań Ligi Mistrzów i wyjazdów zagranicznych.

W taki sposób Brytyjczycy uderzają w słynnego bogacza. Bogacza, którego pieniądze od dekad były nierozerwalną częścią Londongradu – świata bajecznych fortun Rosjan na Wyspach. Wartość brytyjskich nieruchomości Abramowicza to mniej więcej 150 milionów funtów. Uderzenie w bogaczy zbliżonych do Kremla uważana jest przez ekspertów za jedną z najbardziej skutecznych taktyk. “Robiąc to układasz pod Kremlem warstwę niezadowolenia, która może mieć wpływ na decyzje Putina. Taka jest przynajmniej teoria” – mówi Polskiemu Radiu Thomas Mayne z londyńskiego think tanku Chatham House, zajmującego się sprawami międzynarodowymi.

Lista osób objętych sankcjami jest dłuższa. Liczy siedem osób. Są też na niej biznesmen Oleg Deripaska, Andriej Kostin, stojący na czele banku VTB oraz Igor Sieczin, szef koncernu gazowego Rosnieft.

“W naszym społeczeństwie nie ma miejsca dla oligarchów i kleptokratów” – deklaruje szefowa MSZ Liz Truss. Ale Londongrad budowany był przez dekady i jego zburzenie nie jest łatwe. Krytycy narzekają, że rząd działa zbyt wolno, dając bogaczom czas na ucieczkę z choć częścią majątków. O tym, że taka “ewakuacja” trwa donosiły już między innymi BBC i Guardian. “Jakim cudem Roman Abramowicz nadal nie jest objęty sankcjami?” – pytał już tydzień temu lider opozycji, Keir Starmer.

Related Posts

Premier Wielkiej Brytanii wyklucza dymisję ws. kontrowersji wokół Epsteina

Premier Wielkiej Brytanii nie zamierza podawać się do dymisji. Keir Starmer utrzymał stanowisko, ale kryzys związany z kontrowersyjną nominacją na ambasadora polityka związanego z Jeffreyem Epsteinem nadwyrężył jego pozycję. Po dwóch dymisjach bliskich współpracowników szefa brytyjskiego rządu i wezwaniu premiera do rezygnacji trwa chaos w Partii Pracy. Problemy premiera Keira Starmera rozpoczęły się, gdy wyszło na jaw, że Peter Mandelson, którego mianował ambasadorem Wielkiej Brytanii w Stanach Zjednoczonych i który zasiadał w Izbie Lordów, miał powiązania z Jeffreyem Epsteinem. W związku z aferą dwóch współpracowników Starmera podało się do dymisji, a sam premier musiał się tłumaczyć przed posłami Partii Pracy. Keir Starmer odrzucił wezwanie do dymisji i podkreślił, że posiada mandat do rządzenia. „Nie zamierzam odejść” – powtarzał, próbując uspokoić nastroje i zdobyć poparcie klubu parlamentarnego. Część posłów odpowiedziała owacjami i wyraziła wsparcie dla premiera, tak jak to wcześniej zrobili jego ministrowie. „Lojalność rządu utrzymuje Starmera przy władzy” – tak skomentował wydarzenie „The Independent”. W podobnym tonie pisze „The Times”: „Ci, którzy przyszli na polityczny pogrzeb Keira Starmera zobaczyli odroczenie egzekucji”. „Premier przechodzi do ofensywy, a gabinet ustawia się w zgodnym szeregu” – pisze „The Telegraph”. (IAR)

Read more

Paryż: rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen

W Paryżu rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen. Liderzy nacjonalistycznej partii Zjednoczenie Narodowe stają przed sądem po raz drugi w aferze dotyczącej defraudacji unijnych funduszy. Pierwszy proces zakończył się porażką Le Pen i wykluczeniem jej ze startu w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Apelację od pierwszego wyroku złożyło jedenastu polityków Zjednoczenia Narodowego, którym zarzuca się nielegalne wykorzystanie niemal trzech milionów euro z funduszy Parlamentu Europejskiego na zatrudnianie pracowników partii. Marine Le Pen walczy o uniewinnienie lub złagodzenie kary czterech lat więzienia, grzywny w wysokości stu tysięcy euro oraz zakazu kandydowania w wyborach przez pięć lat. “Latem, czyli gdy sąd apelacyjny ogłosi wyrok, zapadnie decyzja dotycząca mojego startu w wyborach prezydenckich. We wrześniu kampania musi ruszyć” – powiedziała przed procesem liderka narodowców. Ich planem B na wybory prezydenckie jest Jordan Bardella – 30-letni szef partii i wychowanek Marine Le Pen. Jego start wydaje się coraz bardziej prawdopodobny, ponieważ w sondażach uzyskuje on lepsze wyniki niż Marine Le Pen, która już trzykrotnie bezskutecznie ubiegała się o fotel prezydenta. Jej porażka w procesie może więc paradoksalnie zwiększyć szanse narodowców na historyczny sukces w 2027 roku. (IAR)

Read more

Leave a Reply