Radosław Sikorski – zgoda w UE na wykorzystanie zamrożonych aktywów Rosji

Jest polityczna zgoda w Unii Europejskiej na wykorzystanie zamrożonych aktywów Rosji do odbudowy Ukrainy. Chodzi o zyski generowane z zablokowanych aktywów rosyjskiego Banku Centralnego. Polityczne porozumienie osiągnęli ministrowie spraw zagranicznych państw członkowskich na spotkaniu w Brukseli, o czym poinformował szef polskiego MSZ-tu Radosław Sikorski. Pula unieruchomionych aktywów rosyjskiego Banku Centralnego w świecie to około 300 miliardów euro z czego prawie 200 miliardów w samej Unii, większość w Belgii na rachunkach Euroclear, jednej z największych izb rozliczeniowych.

Komisja Europejska szacuje, że nadzwyczajne dochody pochodzące z unieruchomionych aktywów Rosji to około 15 miliardów euro w najbliższych czterech latach, do końca obowiązywania obecnego unijnego budżetu. 

Minie jednak trochę czasu, zanim pieniądze zostaną przekazane Ukrainie. Minister Sikorski podkreślił znaczenie pierwszego kroku i ustanowienie ważnej zasady. „To agresor powinien zapłacić za szkody, które wyrządza. Skoro jako społeczność międzynarodowa potępiliśmy agresję, ujęliśmy się za ofiarą agresji, to mamy nie tylko prawo, ale wręcz obowiązek pomóc ofierze agresji w przezwyciężaniu agresji i przywróceniu stanu poprzedniego” – powiedział minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski po spotkaniu w Brukseli z szefami dyplomacji krajów członkowskich. Podkreślił, że w związku z tym Rosja traci wpływy ze swoich rezerw. „To jest bardzo dobre odstraszenie dla przyszłych agresorów, że takie kolonialne podboje są bardziej kosztowne niż w przeszłości” – dodał Radosław Sikorski. Ustalenia polityczne ministrów spraw zagranicznych unijnych krajów muszą być jeszcze potwierdzone prawnie przez ambasadorów 27-mki.

Dzisiejsze wstępne porozumienie to dopiero połowa sukcesu, bo przed krajami członkowskimi jeszcze trudne dyskusje w sprawie sfinalizowania całego procesu i przelania pieniędzy Ukrainie.

Related Posts

Premier Wielkiej Brytanii wyklucza dymisję ws. kontrowersji wokół Epsteina

Premier Wielkiej Brytanii nie zamierza podawać się do dymisji. Keir Starmer utrzymał stanowisko, ale kryzys związany z kontrowersyjną nominacją na ambasadora polityka związanego z Jeffreyem Epsteinem nadwyrężył jego pozycję. Po dwóch dymisjach bliskich współpracowników szefa brytyjskiego rządu i wezwaniu premiera do rezygnacji trwa chaos w Partii Pracy. Problemy premiera Keira Starmera rozpoczęły się, gdy wyszło na jaw, że Peter Mandelson, którego mianował ambasadorem Wielkiej Brytanii w Stanach Zjednoczonych i który zasiadał w Izbie Lordów, miał powiązania z Jeffreyem Epsteinem. W związku z aferą dwóch współpracowników Starmera podało się do dymisji, a sam premier musiał się tłumaczyć przed posłami Partii Pracy. Keir Starmer odrzucił wezwanie do dymisji i podkreślił, że posiada mandat do rządzenia. „Nie zamierzam odejść” – powtarzał, próbując uspokoić nastroje i zdobyć poparcie klubu parlamentarnego. Część posłów odpowiedziała owacjami i wyraziła wsparcie dla premiera, tak jak to wcześniej zrobili jego ministrowie. „Lojalność rządu utrzymuje Starmera przy władzy” – tak skomentował wydarzenie „The Independent”. W podobnym tonie pisze „The Times”: „Ci, którzy przyszli na polityczny pogrzeb Keira Starmera zobaczyli odroczenie egzekucji”. „Premier przechodzi do ofensywy, a gabinet ustawia się w zgodnym szeregu” – pisze „The Telegraph”. (IAR)

Read more

Paryż: rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen

W Paryżu rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen. Liderzy nacjonalistycznej partii Zjednoczenie Narodowe stają przed sądem po raz drugi w aferze dotyczącej defraudacji unijnych funduszy. Pierwszy proces zakończył się porażką Le Pen i wykluczeniem jej ze startu w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Apelację od pierwszego wyroku złożyło jedenastu polityków Zjednoczenia Narodowego, którym zarzuca się nielegalne wykorzystanie niemal trzech milionów euro z funduszy Parlamentu Europejskiego na zatrudnianie pracowników partii. Marine Le Pen walczy o uniewinnienie lub złagodzenie kary czterech lat więzienia, grzywny w wysokości stu tysięcy euro oraz zakazu kandydowania w wyborach przez pięć lat. “Latem, czyli gdy sąd apelacyjny ogłosi wyrok, zapadnie decyzja dotycząca mojego startu w wyborach prezydenckich. We wrześniu kampania musi ruszyć” – powiedziała przed procesem liderka narodowców. Ich planem B na wybory prezydenckie jest Jordan Bardella – 30-letni szef partii i wychowanek Marine Le Pen. Jego start wydaje się coraz bardziej prawdopodobny, ponieważ w sondażach uzyskuje on lepsze wyniki niż Marine Le Pen, która już trzykrotnie bezskutecznie ubiegała się o fotel prezydenta. Jej porażka w procesie może więc paradoksalnie zwiększyć szanse narodowców na historyczny sukces w 2027 roku. (IAR)

Read more

Leave a Reply