Szef MON w Brukseli

Minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak powiedział że źródła, z których kupowane jest uzbrojenie powinny być zróżnicowane. W Brukseli Mariusz Błaszczak wziął udział w spotkaniu ministrów obrony państw Unii Europejskiej. Głównymi tematami rozmów były bezpieczeństwo w regionie oraz wsparcie dla Ukrainy. Szef MON podkreślił, że moce produkcyjne przemysłu europejskiego nie są nieograniczone i nie powinny konkurować z przemysłami krajów zaprzyjaźnionych.

“Traktuję wszystkie te państwa jako ze sobą współpracujące. Stany Zjednoczone są liderem sojuszu północnoatlantyckiego, Korea Południowa jest państwem, które ściśle współpracuje z NATO. Zwracam uwagę na fakt, żeby ta propozycja nie ograniczała się do wspierania potężnych firm z zachodu Europy, żeby to wsparcie było zróżnicowane, żeby to wsparcie dotyczyło także mniejszych firm, chociażby z naszej części Europy” – mówił Mariusz Błaszczak.

Polska w zeszłym tygodniu zatwierdziła umowę ramową na dostawy elementów systemu uzbrojenia wieloprowadnicowych wyrzutni rakietowych. Polska armia będzie je pozyskiwać ze Stanów Zjednoczonych oraz Korei Południowej.

Jednym z tematów spotkania ministrów obrony państw UE była unijna misja szkoleniowa dla ukraińskich żołnierzy. Po spotkaniu ministrów w Brukseli szef MON zapowiedział, że ukraińscy żołnierze zostaną przeszkoleni na poligonie w Węgrzynie. Jak zapewnił szkolenie będzie miało charakter w kompleksowy. “To będzie podstawowe miejsce, w którym będą szkoleni żołnierze ukraińscy. Jest bardzo szeroki zakres specjalności, chociażby rozminowywanie, to jest wielka potrzeba, którą zgłaszają Ukraińcy. Chodzi również o taktykę. My jesteśmy świadomi tych potrzeb, chociażby dlatego, że działa polsko-ukraińsko-litewska brygada z dowództwem w Lublinie” – mówił Mariusz Błaszczak.
Szef resortu obrony dodał, że utrzymanie unijnej misji szkoleniowej będzie refundowane z budżetu Unii Europejskiej. 

Wczoraj szefowie dyplomacji unijnych państw formalnie zaakceptowali wysłanie misji. Ma ona się rozpocząć wraz z końcem miesiąca. Misja, takie są początkowe plany, ma wyszkolić 15 tysięcy ukraińskich żołnierzy. Dowództwo operacyjne misji stacjonować będzie w Polsce. Szkolenia będą się odbywać w krajach członkowskich, które wezmą na siebie odpowiedzialność. „Jeśli nie wezmą, to wtedy my będziemy gościć instruktorów z krajów, które nie zdecydują się otworzyć takiej misji. Oczywiście będziemy szkolić polskimi siłami i siłami innych unijnych państw naszych ukraińskich gości” – mówił wczoraj minister spraw zagranicznych Zbigniew Rau. Chęć uczestnictwa w misji zgłosiło już około 20 krajów.

Wicepremier, minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak powiedział, że dzisiejsze eksplozje na Ukrainie wpisują się w standardową taktykę rosyjską polegającą na zastraszaniu. Rosjanie bombardowali dziś Kijów i szereg innych miast, w tym Lwów i Charków. Na Ukrainę agresor skierował około sto rakiet.

Jak przekazał szef MON po spotkaniu z ministrami obrony państw UE w Brukseli, Polska przedstawiła swoją ocenę perspektywy zagrożonego bezpieczeństwa w związku z dzisiejszymi wydarzeniami na Ukrainie. “To są rosyjskie metody. Niewątpliwie Rosja chce zastraszyć mieszkańców Kijowa i innych ukraińskich miast. Identyczne stanowisko prezentowali koledzy z państw nadbałtyckich. Ono wynika z doświadczeń. My wszyscy doskonale zdajemy sobie sprawę z tego, że imperium rosyjskie zawsze postępuje identycznie, dopuszcza się zbrodni wojennych” – mówił Mariusz Błaszczak.

Alarm bombowy ogłoszono na terenie całej Ukrainy. Nagranie wideo z miejsca uderzenia rakiet w Kijowie opublikowało biuro ukraińskiego prezydenta. Widać na nim uszkodzony blok mieszkalny którego kilka kondygnacji płonie. Według informacji podanej przez mera Kijowa Witalija Kliczkę – uszkodzone są dwa bloki w centralnej Peczerskiej dzielnicy miasta. 

Related Posts

Premier Wielkiej Brytanii wyklucza dymisję ws. kontrowersji wokół Epsteina

Premier Wielkiej Brytanii nie zamierza podawać się do dymisji. Keir Starmer utrzymał stanowisko, ale kryzys związany z kontrowersyjną nominacją na ambasadora polityka związanego z Jeffreyem Epsteinem nadwyrężył jego pozycję. Po dwóch dymisjach bliskich współpracowników szefa brytyjskiego rządu i wezwaniu premiera do rezygnacji trwa chaos w Partii Pracy. Problemy premiera Keira Starmera rozpoczęły się, gdy wyszło na jaw, że Peter Mandelson, którego mianował ambasadorem Wielkiej Brytanii w Stanach Zjednoczonych i który zasiadał w Izbie Lordów, miał powiązania z Jeffreyem Epsteinem. W związku z aferą dwóch współpracowników Starmera podało się do dymisji, a sam premier musiał się tłumaczyć przed posłami Partii Pracy. Keir Starmer odrzucił wezwanie do dymisji i podkreślił, że posiada mandat do rządzenia. „Nie zamierzam odejść” – powtarzał, próbując uspokoić nastroje i zdobyć poparcie klubu parlamentarnego. Część posłów odpowiedziała owacjami i wyraziła wsparcie dla premiera, tak jak to wcześniej zrobili jego ministrowie. „Lojalność rządu utrzymuje Starmera przy władzy” – tak skomentował wydarzenie „The Independent”. W podobnym tonie pisze „The Times”: „Ci, którzy przyszli na polityczny pogrzeb Keira Starmera zobaczyli odroczenie egzekucji”. „Premier przechodzi do ofensywy, a gabinet ustawia się w zgodnym szeregu” – pisze „The Telegraph”. (IAR)

Read more

Paryż: rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen

W Paryżu rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen. Liderzy nacjonalistycznej partii Zjednoczenie Narodowe stają przed sądem po raz drugi w aferze dotyczącej defraudacji unijnych funduszy. Pierwszy proces zakończył się porażką Le Pen i wykluczeniem jej ze startu w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Apelację od pierwszego wyroku złożyło jedenastu polityków Zjednoczenia Narodowego, którym zarzuca się nielegalne wykorzystanie niemal trzech milionów euro z funduszy Parlamentu Europejskiego na zatrudnianie pracowników partii. Marine Le Pen walczy o uniewinnienie lub złagodzenie kary czterech lat więzienia, grzywny w wysokości stu tysięcy euro oraz zakazu kandydowania w wyborach przez pięć lat. “Latem, czyli gdy sąd apelacyjny ogłosi wyrok, zapadnie decyzja dotycząca mojego startu w wyborach prezydenckich. We wrześniu kampania musi ruszyć” – powiedziała przed procesem liderka narodowców. Ich planem B na wybory prezydenckie jest Jordan Bardella – 30-letni szef partii i wychowanek Marine Le Pen. Jego start wydaje się coraz bardziej prawdopodobny, ponieważ w sondażach uzyskuje on lepsze wyniki niż Marine Le Pen, która już trzykrotnie bezskutecznie ubiegała się o fotel prezydenta. Jej porażka w procesie może więc paradoksalnie zwiększyć szanse narodowców na historyczny sukces w 2027 roku. (IAR)

Read more

Leave a Reply