Irlandczycy głosują w wyborach parlamentarnych

Irlandczycy głosują. Trzy i pół miliona wyborców wybiera 173 posłów w Dail – irlandzkim parlamencie. Co gryzie wyborców? Koszty życia, inflacja, problemy finansowe służby zdrowia, kontrola imigracji. Ale temat numer jeden to od dawna mieszkania. “Wielkie firmy z całego świata na pniu wykupują nowe domy. Windują ceny” – narzeka John, taksówkarz.

W sondażach – remis. Łeb w łeb idą lewicowa Sinn Fein oraz dwie centroprawicowe partie, które dominują w republice niemal od jej narodzin. “Możemy z dużą pewnością przypuszczać, że nowy rząd będzie miał w składzie Fianna Fail i Fine Gael. Ale wiele zależy od liczby mandatów, bo jeśli potrzebny będzie dodatkowy koalicjant wszystko szybko może stać się bardziej skomplikowane” – podkreśla w rozmowie z Polskim Radiem dr Lisa Keenan, politolog z dublińskiego Trinity College.

Ostatni sondaż dla Irish Independent potwierdził wcześniejszy trend: lekki spadek Fine Gael, z której wywodzi się obecny premier Simon Harris oraz podobny wzrost poparcia dla Sinn Fein. Na prowadzeniu znalazła się Fianna Fail, ale różnice były minimalne, w granicach błędu sondażowego. Sondaże pokazują też słabe wyniki Zielonych. To między innymi efekt niezadowolenia rolników.

Cztery lata temu drugie miejsce zajęła Sinn Fein, najsilniejsza partia lewicowa, niegdyś polityczne skrzydło terrorystycznej IRA. W 2022 roku sondaże często wróżyły ugrupowanie zwycięstwo, ale kolejny rok przyniósł załamanie poparcia. Teraz trzy partie mają w badaniach około 20%. Tradycyjnie dwa centroprawicowe ugrupowania nie wchodzą z Sinn Fein w koalicję.

Według sondaży dużą rolę odegrać mogą kandydaci niezależni. To z tej – bardzo zróżnicowanej- grupy zwycięzcy będą mogli “dobierać” brakujące mandaty potrzebne do utworzenia rządu.

Badania exit poll – wieczorem. System rozdzielania głosów jest jednak skomplikowany, a liczenie rozpoczyna się dopiero jutro. Pełny obraz poznamy zapewne pojutrze.

Related Posts

Premier Wielkiej Brytanii wyklucza dymisję ws. kontrowersji wokół Epsteina

Premier Wielkiej Brytanii nie zamierza podawać się do dymisji. Keir Starmer utrzymał stanowisko, ale kryzys związany z kontrowersyjną nominacją na ambasadora polityka związanego z Jeffreyem Epsteinem nadwyrężył jego pozycję. Po dwóch dymisjach bliskich współpracowników szefa brytyjskiego rządu i wezwaniu premiera do rezygnacji trwa chaos w Partii Pracy. Problemy premiera Keira Starmera rozpoczęły się, gdy wyszło na jaw, że Peter Mandelson, którego mianował ambasadorem Wielkiej Brytanii w Stanach Zjednoczonych i który zasiadał w Izbie Lordów, miał powiązania z Jeffreyem Epsteinem. W związku z aferą dwóch współpracowników Starmera podało się do dymisji, a sam premier musiał się tłumaczyć przed posłami Partii Pracy. Keir Starmer odrzucił wezwanie do dymisji i podkreślił, że posiada mandat do rządzenia. „Nie zamierzam odejść” – powtarzał, próbując uspokoić nastroje i zdobyć poparcie klubu parlamentarnego. Część posłów odpowiedziała owacjami i wyraziła wsparcie dla premiera, tak jak to wcześniej zrobili jego ministrowie. „Lojalność rządu utrzymuje Starmera przy władzy” – tak skomentował wydarzenie „The Independent”. W podobnym tonie pisze „The Times”: „Ci, którzy przyszli na polityczny pogrzeb Keira Starmera zobaczyli odroczenie egzekucji”. „Premier przechodzi do ofensywy, a gabinet ustawia się w zgodnym szeregu” – pisze „The Telegraph”. (IAR)

Read more

Paryż: rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen

W Paryżu rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen. Liderzy nacjonalistycznej partii Zjednoczenie Narodowe stają przed sądem po raz drugi w aferze dotyczącej defraudacji unijnych funduszy. Pierwszy proces zakończył się porażką Le Pen i wykluczeniem jej ze startu w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Apelację od pierwszego wyroku złożyło jedenastu polityków Zjednoczenia Narodowego, którym zarzuca się nielegalne wykorzystanie niemal trzech milionów euro z funduszy Parlamentu Europejskiego na zatrudnianie pracowników partii. Marine Le Pen walczy o uniewinnienie lub złagodzenie kary czterech lat więzienia, grzywny w wysokości stu tysięcy euro oraz zakazu kandydowania w wyborach przez pięć lat. “Latem, czyli gdy sąd apelacyjny ogłosi wyrok, zapadnie decyzja dotycząca mojego startu w wyborach prezydenckich. We wrześniu kampania musi ruszyć” – powiedziała przed procesem liderka narodowców. Ich planem B na wybory prezydenckie jest Jordan Bardella – 30-letni szef partii i wychowanek Marine Le Pen. Jego start wydaje się coraz bardziej prawdopodobny, ponieważ w sondażach uzyskuje on lepsze wyniki niż Marine Le Pen, która już trzykrotnie bezskutecznie ubiegała się o fotel prezydenta. Jej porażka w procesie może więc paradoksalnie zwiększyć szanse narodowców na historyczny sukces w 2027 roku. (IAR)

Read more

Leave a Reply