Prezydent Litwy G.Nauseda zaprzysiężony na drugą kadencję

Prezydent Litwy Gitanas Nauseda został zaprzysiężony na drugą kadencję. Podczas uroczystości w litewskim Sejmie mówił o wyzwaniach jakie stoją przed jego państwem i zapowiedział wzmocnienie bezpieczeństwa kraju.

Gitanas Nauseda podsumowując pierwszą kadencję swego urzędowania powiedział, że w ciągu minionych pięciu lat świat zaszło wiele zmian na świecie. “Zmiany klimatyczne, pandemia, wojna – doświadczyliśmy wielu scenariuszy. W dzisiejszym świecie Litwa nie jest bezpieczną i spokojną przystanią. W odległości zaledwie 600 kilometrów od Wilna znajduje się Ukraina, gdzie toczy się wojna, jakiej Europa nie widziała od 80 lat. Tylko kilkadziesiąt kilometrów stąd znajduje się niebezpieczna elektrownia jądrowa w Ostrowcu” – zaznaczył litewski przywódca dodając, że jego kraj graniczy z dwoma najniebezpieczniejszymi państwami w Europie czyli Rosją i Białorusią.

Nauseda zaprezentował też swoją wizję Litwy w 2029 roku i zaznaczył, że środki na obronność powinny w tym czasie zbliżyć się do 4 procent PKB. Miałoby to umożliwić Litwie rozwój obrony powietrznej dalekiego zasięgu oraz budowę fortyfikacji, które chroniłyby granice lądowe. “Bezpieczne i silne państwo litewskie to nie tylko czołgi i rakiety, wozy bojowe i drony. Jesteśmy tak silni, jak silna jest nasza determinacja oraz to w jaki sposób potrafimy przekonać do niej naszych przyjaciół i sojuszników” – powiedział prezydent Litwy.

Jego zdaniem priorytetem i celem Wilna musi nadal pozostać zwycięstwo Ukrainy w wojnie z Rosją. Podkreślił też, że Litwa musi konsekwentnie kontynuować rozpoczęte prace i rozwijać dwustronne relacje z sojusznikami i partnerami. Gitanas Nauseda wskazał tu między innymi relacje litewsko-polskie. “Stosunki z Polską, śmiem twierdzić, są najlepsze od 15 lat. Wierzę, że tak będzie nadal. Razem współpracujemy nad Inicjatywą Trójmorza i wzmacnianiem wschodniej flanki NATO” – oświadczył prezydent.

Wybory prezydenckie na Litwie odbyły się w maju. Gitanas Nauseda w drugiej turze pokonał urzędującą premier Litwy Ingridę Šimonyte.

Related Posts

Premier Wielkiej Brytanii wyklucza dymisję ws. kontrowersji wokół Epsteina

Premier Wielkiej Brytanii nie zamierza podawać się do dymisji. Keir Starmer utrzymał stanowisko, ale kryzys związany z kontrowersyjną nominacją na ambasadora polityka związanego z Jeffreyem Epsteinem nadwyrężył jego pozycję. Po dwóch dymisjach bliskich współpracowników szefa brytyjskiego rządu i wezwaniu premiera do rezygnacji trwa chaos w Partii Pracy. Problemy premiera Keira Starmera rozpoczęły się, gdy wyszło na jaw, że Peter Mandelson, którego mianował ambasadorem Wielkiej Brytanii w Stanach Zjednoczonych i który zasiadał w Izbie Lordów, miał powiązania z Jeffreyem Epsteinem. W związku z aferą dwóch współpracowników Starmera podało się do dymisji, a sam premier musiał się tłumaczyć przed posłami Partii Pracy. Keir Starmer odrzucił wezwanie do dymisji i podkreślił, że posiada mandat do rządzenia. „Nie zamierzam odejść” – powtarzał, próbując uspokoić nastroje i zdobyć poparcie klubu parlamentarnego. Część posłów odpowiedziała owacjami i wyraziła wsparcie dla premiera, tak jak to wcześniej zrobili jego ministrowie. „Lojalność rządu utrzymuje Starmera przy władzy” – tak skomentował wydarzenie „The Independent”. W podobnym tonie pisze „The Times”: „Ci, którzy przyszli na polityczny pogrzeb Keira Starmera zobaczyli odroczenie egzekucji”. „Premier przechodzi do ofensywy, a gabinet ustawia się w zgodnym szeregu” – pisze „The Telegraph”. (IAR)

Read more

Paryż: rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen

W Paryżu rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen. Liderzy nacjonalistycznej partii Zjednoczenie Narodowe stają przed sądem po raz drugi w aferze dotyczącej defraudacji unijnych funduszy. Pierwszy proces zakończył się porażką Le Pen i wykluczeniem jej ze startu w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Apelację od pierwszego wyroku złożyło jedenastu polityków Zjednoczenia Narodowego, którym zarzuca się nielegalne wykorzystanie niemal trzech milionów euro z funduszy Parlamentu Europejskiego na zatrudnianie pracowników partii. Marine Le Pen walczy o uniewinnienie lub złagodzenie kary czterech lat więzienia, grzywny w wysokości stu tysięcy euro oraz zakazu kandydowania w wyborach przez pięć lat. “Latem, czyli gdy sąd apelacyjny ogłosi wyrok, zapadnie decyzja dotycząca mojego startu w wyborach prezydenckich. We wrześniu kampania musi ruszyć” – powiedziała przed procesem liderka narodowców. Ich planem B na wybory prezydenckie jest Jordan Bardella – 30-letni szef partii i wychowanek Marine Le Pen. Jego start wydaje się coraz bardziej prawdopodobny, ponieważ w sondażach uzyskuje on lepsze wyniki niż Marine Le Pen, która już trzykrotnie bezskutecznie ubiegała się o fotel prezydenta. Jej porażka w procesie może więc paradoksalnie zwiększyć szanse narodowców na historyczny sukces w 2027 roku. (IAR)

Read more

Leave a Reply