Niemcy: po szczycie migracyjnym 

W Berlinie odbyło się spotkanie w sprawie migracji z udziałem kanclerza Olafa Scholza, lidera opozycji Friedricha Merza oraz premierów Hesji i Dolnej Saksonii. Omawiano zmiany w prawie azylowym i sposoby ograniczenia napływu nielegalnych migrantów. Konkretne decyzje zostaną podjęte na początku listopada.

Szef heskiego rządu Boris Rhein, który jest zarazem przewodniczącym konferencji premierów landów, nie ukrywał zadowolenia z przebiegu spotkania. “Nadaliśmy sprawie bieg. Chcemy uregulować i ograniczyć napływ migrantów” – powiedział polityk CDU. Przypomniał, że samorządy od miesięcy domagają się od Berlina zwiększenia wsparcia finansowego. 

Lider CDU Friedrich Merz wręczył Olafowi Scholzowi dokument zawierający 26 propozycji. Ponad połowa z nich dotyczy polityki wewnętrznej. Chadecy żądają w nim przywrócenia górnego limitu przyjmowanych uchodźców, stacjonarnych kontroli na granicach i uznania kilku państw za bezpieczne kraje pochodzenia. Opowiadają się też za zawieszeniem świadczeń dla nielegalnych migrantów. 

Omawiane były również sposoby przyspieszenia deportacji osób, którym odmówiono azylu w Niemczech. Tym zaś, którzy mają prawo do pobytu w kraju, ma zostać ułatwiony dostęp do rynku pracy. Konkretne decyzje mają zapaść 6 listopada, gdy odbędzie się kolejny szczyt z udziałem kanclerza i premierów wszystkich landów. 

Spotkanie w Kancelarii Federalnej odbyło się w cieniu tragicznego wypadku, do którego doszło wczoraj w Bawarii, niedaleko granicy z Austrią. Siedem osób zginęło w wypadku przepełnionej furgonetki, którą przemycano migrantów do Niemiec. Kierowca próbował uciec przed policyjną kontrolą.

Related Posts

Premier Wielkiej Brytanii wyklucza dymisję ws. kontrowersji wokół Epsteina

Premier Wielkiej Brytanii nie zamierza podawać się do dymisji. Keir Starmer utrzymał stanowisko, ale kryzys związany z kontrowersyjną nominacją na ambasadora polityka związanego z Jeffreyem Epsteinem nadwyrężył jego pozycję. Po dwóch dymisjach bliskich współpracowników szefa brytyjskiego rządu i wezwaniu premiera do rezygnacji trwa chaos w Partii Pracy. Problemy premiera Keira Starmera rozpoczęły się, gdy wyszło na jaw, że Peter Mandelson, którego mianował ambasadorem Wielkiej Brytanii w Stanach Zjednoczonych i który zasiadał w Izbie Lordów, miał powiązania z Jeffreyem Epsteinem. W związku z aferą dwóch współpracowników Starmera podało się do dymisji, a sam premier musiał się tłumaczyć przed posłami Partii Pracy. Keir Starmer odrzucił wezwanie do dymisji i podkreślił, że posiada mandat do rządzenia. „Nie zamierzam odejść” – powtarzał, próbując uspokoić nastroje i zdobyć poparcie klubu parlamentarnego. Część posłów odpowiedziała owacjami i wyraziła wsparcie dla premiera, tak jak to wcześniej zrobili jego ministrowie. „Lojalność rządu utrzymuje Starmera przy władzy” – tak skomentował wydarzenie „The Independent”. W podobnym tonie pisze „The Times”: „Ci, którzy przyszli na polityczny pogrzeb Keira Starmera zobaczyli odroczenie egzekucji”. „Premier przechodzi do ofensywy, a gabinet ustawia się w zgodnym szeregu” – pisze „The Telegraph”. (IAR)

Read more

Paryż: rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen

W Paryżu rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen. Liderzy nacjonalistycznej partii Zjednoczenie Narodowe stają przed sądem po raz drugi w aferze dotyczącej defraudacji unijnych funduszy. Pierwszy proces zakończył się porażką Le Pen i wykluczeniem jej ze startu w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Apelację od pierwszego wyroku złożyło jedenastu polityków Zjednoczenia Narodowego, którym zarzuca się nielegalne wykorzystanie niemal trzech milionów euro z funduszy Parlamentu Europejskiego na zatrudnianie pracowników partii. Marine Le Pen walczy o uniewinnienie lub złagodzenie kary czterech lat więzienia, grzywny w wysokości stu tysięcy euro oraz zakazu kandydowania w wyborach przez pięć lat. “Latem, czyli gdy sąd apelacyjny ogłosi wyrok, zapadnie decyzja dotycząca mojego startu w wyborach prezydenckich. We wrześniu kampania musi ruszyć” – powiedziała przed procesem liderka narodowców. Ich planem B na wybory prezydenckie jest Jordan Bardella – 30-letni szef partii i wychowanek Marine Le Pen. Jego start wydaje się coraz bardziej prawdopodobny, ponieważ w sondażach uzyskuje on lepsze wyniki niż Marine Le Pen, która już trzykrotnie bezskutecznie ubiegała się o fotel prezydenta. Jej porażka w procesie może więc paradoksalnie zwiększyć szanse narodowców na historyczny sukces w 2027 roku. (IAR)

Read more

Leave a Reply