Premier Czech: współpraca polityczna w V4 jest utrudniona, skupiamy się na wymiarze praktycznym

Premier Czech Petr Fiala powiedział, że współpraca polityczna w ramach Grupy Wyszehradzkiej jest obecnie utrudniona, dlatego czeska prezydencja skupia się na wymiarze praktycznym. Występując podczas dorocznej narady ambasadorów, szef rządu wymienił priorytety czeskiej polityki zagranicznej.

Petr Fiala powiedział, że czeskie przewodnictwo w Grupie Wyszehradzkiej stanowi okazję do zadbania o relacje w Europie Środkowej. Jak zauważył, stanowiska Czech, Słowacji, Polski i Węgier w niektórych sprawach różnią się od siebie.

“Dlatego koncentrujemy się na współpracy praktycznej. Jest ona konstruktywna również wtedy, gdy współpraca polityczna wszystkich państw V4 jest trochę trudniejsza. W naszym interesie jest, aby Grupa Wyszehradzka działała tak, jak w obecnej sytuacji jest to możliwe” – powiedział premier Czech.

Petr Fiala dodał, że na czeską prezydencję w Grupie Wyszehradzkiej, która potrwa do połowy przyszłego roku, wpłyną wybory parlamentarne w Polsce i na Słowacji. Jednocześnie zauważył, że V4 nie może być jedynym formatem współpracy w Europie Środkowej.
“Interesuje nas szerszy dialog środkowoeuropejski, co przejawia się w naszej polityce zagranicznej. Ważną rolę w tym dialogu odgrywają strategiczna współpraca z Niemcami i wzmacnianie relacji sąsiedzkich z Austrią” – zauważył premier.

Szef czeskiego rządu przypomniał ambasadorom, że największe zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa stanowi Rosja, ale czujność należy zachować także wobec kroków podejmowanych przez Chiny. Petr Fiala podkreślił, że Czechy muszą utrzymywać cywilną i wojskową pomoc dla Ukrainy, wspierać jej integrację z Unią Europejską i NATO, przygotowując się zarazem do powojennej odbudowy kraju.

Przed czeskimi ambasadorami wystąpi dziś także szef ukraińskiej dyplomacji Dmytro Kułeba, który spotka się następnie ze swoim czeskim odpowiednikiem Janem Lipavským.

Related Posts

Premier Wielkiej Brytanii wyklucza dymisję ws. kontrowersji wokół Epsteina

Premier Wielkiej Brytanii nie zamierza podawać się do dymisji. Keir Starmer utrzymał stanowisko, ale kryzys związany z kontrowersyjną nominacją na ambasadora polityka związanego z Jeffreyem Epsteinem nadwyrężył jego pozycję. Po dwóch dymisjach bliskich współpracowników szefa brytyjskiego rządu i wezwaniu premiera do rezygnacji trwa chaos w Partii Pracy. Problemy premiera Keira Starmera rozpoczęły się, gdy wyszło na jaw, że Peter Mandelson, którego mianował ambasadorem Wielkiej Brytanii w Stanach Zjednoczonych i który zasiadał w Izbie Lordów, miał powiązania z Jeffreyem Epsteinem. W związku z aferą dwóch współpracowników Starmera podało się do dymisji, a sam premier musiał się tłumaczyć przed posłami Partii Pracy. Keir Starmer odrzucił wezwanie do dymisji i podkreślił, że posiada mandat do rządzenia. „Nie zamierzam odejść” – powtarzał, próbując uspokoić nastroje i zdobyć poparcie klubu parlamentarnego. Część posłów odpowiedziała owacjami i wyraziła wsparcie dla premiera, tak jak to wcześniej zrobili jego ministrowie. „Lojalność rządu utrzymuje Starmera przy władzy” – tak skomentował wydarzenie „The Independent”. W podobnym tonie pisze „The Times”: „Ci, którzy przyszli na polityczny pogrzeb Keira Starmera zobaczyli odroczenie egzekucji”. „Premier przechodzi do ofensywy, a gabinet ustawia się w zgodnym szeregu” – pisze „The Telegraph”. (IAR)

Read more

Paryż: rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen

W Paryżu rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen. Liderzy nacjonalistycznej partii Zjednoczenie Narodowe stają przed sądem po raz drugi w aferze dotyczącej defraudacji unijnych funduszy. Pierwszy proces zakończył się porażką Le Pen i wykluczeniem jej ze startu w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Apelację od pierwszego wyroku złożyło jedenastu polityków Zjednoczenia Narodowego, którym zarzuca się nielegalne wykorzystanie niemal trzech milionów euro z funduszy Parlamentu Europejskiego na zatrudnianie pracowników partii. Marine Le Pen walczy o uniewinnienie lub złagodzenie kary czterech lat więzienia, grzywny w wysokości stu tysięcy euro oraz zakazu kandydowania w wyborach przez pięć lat. “Latem, czyli gdy sąd apelacyjny ogłosi wyrok, zapadnie decyzja dotycząca mojego startu w wyborach prezydenckich. We wrześniu kampania musi ruszyć” – powiedziała przed procesem liderka narodowców. Ich planem B na wybory prezydenckie jest Jordan Bardella – 30-letni szef partii i wychowanek Marine Le Pen. Jego start wydaje się coraz bardziej prawdopodobny, ponieważ w sondażach uzyskuje on lepsze wyniki niż Marine Le Pen, która już trzykrotnie bezskutecznie ubiegała się o fotel prezydenta. Jej porażka w procesie może więc paradoksalnie zwiększyć szanse narodowców na historyczny sukces w 2027 roku. (IAR)

Read more

Leave a Reply