Francja: Marine Le Pen zaprzecza oskarżeniom o powiązania z Rosją

Marine Le Pen odpiera oskarżenia o powiązania z Rosją. Liderka nacjonalistycznej partii Zjednoczenie Narodowe została przesłuchana przez komisję śledczą badającą ingerencje obcych mocarstw w sprawy Francji. Le Pen tłumaczyła się przez cztery godziny między innymi z pożyczki w rosyjskim banku i prorosyjskich poglądów. 

Marine Le Pen wyjaśniła, że jej partia była zmuszona do zaciągnięcia pożyczki w rosyjskim banku ze względu na odmowę europejskich placówek. W 2013 roku narodowcy pożyczyli 9 milionów euro od banku First Czech Russian Bank, przejętego później przez firmę z branży lotniczej, powiązaną z Kremlem. „Nie miałam wyboru – co jest skandalem. Jeśli wygram wybory, wprowadzę zakaz zagranicznych pożyczek” – oświadczyła finalistka ostatnich wyborów prezydenckich.  

Członkowie komisji sugerowali, że rosyjski kredyt wpłynął na stanowisko narodowców wobec Moskwy. „Nie podpisałam umowy na kredyt z Władimirem Putinem. Nigdy nie domagano się ode mnie niczego w zamian. Twierdzenie, iż istnieje związek przyczynowy między tymi wydarzeniami to polityczna manipulacja” – broniła się Marine Le Pen. 

Polityk podkreśliła, że jej partia nie była jedyną we Francji, która dążyła do zbliżenia z Rosją, i oskarżyła władze o prowadzenie wobec niej kampanii „oszczerstw i kłamstw”. „Obwinianie mnie za geopolityczną koncepcję to niezła hipokryzja. Cała klasa polityczna myślała podobnie” – stwierdziła Le Pen, cytując prorosyjskie wypowiedzi ostatnich prezydentów Francji Nicolasa Sarkozy’ego, François Hollande’a i Emmanuela Macrona.

Marine Le Pen podtrzymała swoje stanowisko w sprawie aneksji Krymu w 2014 roku. „Uważam, że mieszkańcy Krymu w sposób swobodny wypowiedzieli się w głosowaniu, aby zostać przyłączeni do Rosji” – stwierdziła liderka narodowców. Nazwała też rewolucję Euromajdanu i odwołanie ze stanowiska ówczesnego ukraińskiego prezydenta Wiktora Janukowycza „puczem”.

Komisja śledcza badająca ingerencje obcych mocarstw w sprawy Francji prowadzi prace od grudnia ubiegłego roku. Przesłuchała kilkudziesięciu ekspertów, parlamentarzystów i czołowych polityków. Raport końcowy ma przedstawić za kilka tygodni. 

Related Posts

Premier Wielkiej Brytanii wyklucza dymisję ws. kontrowersji wokół Epsteina

Premier Wielkiej Brytanii nie zamierza podawać się do dymisji. Keir Starmer utrzymał stanowisko, ale kryzys związany z kontrowersyjną nominacją na ambasadora polityka związanego z Jeffreyem Epsteinem nadwyrężył jego pozycję. Po dwóch dymisjach bliskich współpracowników szefa brytyjskiego rządu i wezwaniu premiera do rezygnacji trwa chaos w Partii Pracy. Problemy premiera Keira Starmera rozpoczęły się, gdy wyszło na jaw, że Peter Mandelson, którego mianował ambasadorem Wielkiej Brytanii w Stanach Zjednoczonych i który zasiadał w Izbie Lordów, miał powiązania z Jeffreyem Epsteinem. W związku z aferą dwóch współpracowników Starmera podało się do dymisji, a sam premier musiał się tłumaczyć przed posłami Partii Pracy. Keir Starmer odrzucił wezwanie do dymisji i podkreślił, że posiada mandat do rządzenia. „Nie zamierzam odejść” – powtarzał, próbując uspokoić nastroje i zdobyć poparcie klubu parlamentarnego. Część posłów odpowiedziała owacjami i wyraziła wsparcie dla premiera, tak jak to wcześniej zrobili jego ministrowie. „Lojalność rządu utrzymuje Starmera przy władzy” – tak skomentował wydarzenie „The Independent”. W podobnym tonie pisze „The Times”: „Ci, którzy przyszli na polityczny pogrzeb Keira Starmera zobaczyli odroczenie egzekucji”. „Premier przechodzi do ofensywy, a gabinet ustawia się w zgodnym szeregu” – pisze „The Telegraph”. (IAR)

Read more

Paryż: rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen

W Paryżu rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen. Liderzy nacjonalistycznej partii Zjednoczenie Narodowe stają przed sądem po raz drugi w aferze dotyczącej defraudacji unijnych funduszy. Pierwszy proces zakończył się porażką Le Pen i wykluczeniem jej ze startu w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Apelację od pierwszego wyroku złożyło jedenastu polityków Zjednoczenia Narodowego, którym zarzuca się nielegalne wykorzystanie niemal trzech milionów euro z funduszy Parlamentu Europejskiego na zatrudnianie pracowników partii. Marine Le Pen walczy o uniewinnienie lub złagodzenie kary czterech lat więzienia, grzywny w wysokości stu tysięcy euro oraz zakazu kandydowania w wyborach przez pięć lat. “Latem, czyli gdy sąd apelacyjny ogłosi wyrok, zapadnie decyzja dotycząca mojego startu w wyborach prezydenckich. We wrześniu kampania musi ruszyć” – powiedziała przed procesem liderka narodowców. Ich planem B na wybory prezydenckie jest Jordan Bardella – 30-letni szef partii i wychowanek Marine Le Pen. Jego start wydaje się coraz bardziej prawdopodobny, ponieważ w sondażach uzyskuje on lepsze wyniki niż Marine Le Pen, która już trzykrotnie bezskutecznie ubiegała się o fotel prezydenta. Jej porażka w procesie może więc paradoksalnie zwiększyć szanse narodowców na historyczny sukces w 2027 roku. (IAR)

Read more

Leave a Reply