Portugalia przeznaczy 2,4 miliarda euro na pomoc obywatelom w kryzysie

Portugalia przeznaczy 2,4 miliarda euro na pomoc obywatelom, którzy coraz bardziej odczuwają skutki inflacji i wzrostu kosztów życia. Każda osoba pracująca, której miesięczny dochód brutto nie przekracza 2700 euro, otrzyma w październiku jednorazowy dodatek w wysokości 125 euro.

Zdecydowano również, że każda rodzina niezależnie od przychodów otrzyma 50 euro na każde dziecko i osobę do 24. roku, którą ma na utrzymaniu. Portugalscy emeryci dostaną w październiku dodatek w wysokości połowy otrzymywanej emerytury.

Z 13 do 6 procent obniżony zostanie również VAT na energię elektryczną. Do końca roku utrzyma się też obniżona stawka podatku na produkty ropopochodne oraz podatku węglowego.

Premier Antonio Costa powiedział, że sytuacja gospodarcza kraju jest najgorsza od 30 lat.

“Z powodu pandemii, a przede wszystkim inwazji Rosji na Ukrainę obserwujemy brutalny wzrost cen, który mocno wpływa na siłę nabywczą naszych rodzin. Od początku roku rząd przeznaczył już 1,6 miliarda euro na wsparcie rodzin o najniższych dochodach i firmom szczególnie podatnym na problemy w dostawach energii, a także po to, by ograniczyć wzrost cen energii i paliw” – powiedział.

Rząd w Lizbonie zdecydował również, że przez cały 2023 rok czynsze nie będą mogły zostać podniesione o więcej niż 2 procent, aby nie rosły razem z inflacją. Przez ten czas zamrożone będą również ceny biletów transportu publicznego w miastach i Kolejach Portugalskich. Spółki otrzymają waloryzację od państwa.

Na następny rok zaplanowano również wzrost emerytur.

Related Posts

Premier Wielkiej Brytanii wyklucza dymisję ws. kontrowersji wokół Epsteina

Premier Wielkiej Brytanii nie zamierza podawać się do dymisji. Keir Starmer utrzymał stanowisko, ale kryzys związany z kontrowersyjną nominacją na ambasadora polityka związanego z Jeffreyem Epsteinem nadwyrężył jego pozycję. Po dwóch dymisjach bliskich współpracowników szefa brytyjskiego rządu i wezwaniu premiera do rezygnacji trwa chaos w Partii Pracy. Problemy premiera Keira Starmera rozpoczęły się, gdy wyszło na jaw, że Peter Mandelson, którego mianował ambasadorem Wielkiej Brytanii w Stanach Zjednoczonych i który zasiadał w Izbie Lordów, miał powiązania z Jeffreyem Epsteinem. W związku z aferą dwóch współpracowników Starmera podało się do dymisji, a sam premier musiał się tłumaczyć przed posłami Partii Pracy. Keir Starmer odrzucił wezwanie do dymisji i podkreślił, że posiada mandat do rządzenia. „Nie zamierzam odejść” – powtarzał, próbując uspokoić nastroje i zdobyć poparcie klubu parlamentarnego. Część posłów odpowiedziała owacjami i wyraziła wsparcie dla premiera, tak jak to wcześniej zrobili jego ministrowie. „Lojalność rządu utrzymuje Starmera przy władzy” – tak skomentował wydarzenie „The Independent”. W podobnym tonie pisze „The Times”: „Ci, którzy przyszli na polityczny pogrzeb Keira Starmera zobaczyli odroczenie egzekucji”. „Premier przechodzi do ofensywy, a gabinet ustawia się w zgodnym szeregu” – pisze „The Telegraph”. (IAR)

Read more

Paryż: rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen

W Paryżu rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen. Liderzy nacjonalistycznej partii Zjednoczenie Narodowe stają przed sądem po raz drugi w aferze dotyczącej defraudacji unijnych funduszy. Pierwszy proces zakończył się porażką Le Pen i wykluczeniem jej ze startu w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Apelację od pierwszego wyroku złożyło jedenastu polityków Zjednoczenia Narodowego, którym zarzuca się nielegalne wykorzystanie niemal trzech milionów euro z funduszy Parlamentu Europejskiego na zatrudnianie pracowników partii. Marine Le Pen walczy o uniewinnienie lub złagodzenie kary czterech lat więzienia, grzywny w wysokości stu tysięcy euro oraz zakazu kandydowania w wyborach przez pięć lat. “Latem, czyli gdy sąd apelacyjny ogłosi wyrok, zapadnie decyzja dotycząca mojego startu w wyborach prezydenckich. We wrześniu kampania musi ruszyć” – powiedziała przed procesem liderka narodowców. Ich planem B na wybory prezydenckie jest Jordan Bardella – 30-letni szef partii i wychowanek Marine Le Pen. Jego start wydaje się coraz bardziej prawdopodobny, ponieważ w sondażach uzyskuje on lepsze wyniki niż Marine Le Pen, która już trzykrotnie bezskutecznie ubiegała się o fotel prezydenta. Jej porażka w procesie może więc paradoksalnie zwiększyć szanse narodowców na historyczny sukces w 2027 roku. (IAR)

Read more

Leave a Reply