Kanclerz Niemiec o wojnie, Putinie oraz przemówieniu Zełenskiego

Kanclerz Niemiec Olaf Scholz powiedział, że jest pod dużym wrażeniem wystąpienia prezydenta Ukrainy w Budenstagu. 15-minutowe przemówienie Wołodymyra Zełenskiego zostało przyjęte owacją na stojąco.

Kanclerz Scholz odniósł się do niego podczas konferencji prasowej. Wspominał, że wiele razy w ostatnich tygodniach rozmawiał z prezydentem Ukrainy: “To jednak jest coś zupełnie innego, gdy ukraiński prezydent przemawia przed Budestagiem i reprezentuje swój naród. Putin mówił wiele razy, że naród ukraiński nie istnieje, napisał o tym też wiele tekstów. To zawsze była nieprawda. Nie ma co do tego żadnych wątpliwości” – mówił.

“Dla mnie to oczywiste, że Ukraina będzie sama decydowała, co dla niej jest właściwe, a co nie” – dodał Scholz. “Ukraina nie potrzebuje żadnych złych doradców z innych krajów, co robić, a czego nie, tu chodzi o ich kraj i ich przyszłość i my będziemy z siłą – i wykorzystując nasze możliwości – chcieli Ukrainie ten wybór umożliwić” – zaznaczył.
W tym kontekście kanclerz podkreślił wagę wzmocnienia NATO.

Konferencja prasowa Olafa Scholza odbyła się po konsultacjach z szefami rządów krajów związkowych na temat przyjmowania uchodźców. Niemcy zarejestrowali dotąd około 200 tysięcy uchodźców wojennych z Ukrainy, jednak – jak podała dziś odpowiedzialna za migrację pełnomocniczka – jest ich więcej.

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski w wystąpieniu skierowanym do deputowanych Bundestagu mówił dziś, że przez środek Europy biegnie mur między wolnością a brakiem wolności. Zaapelował o zwiększenie wsparcia dla swojego kraju. “Te sankcje najwyraźniej nie wystarczyły, aby zatrzymać tę wojnę” – zaznaczył.

Kanclerz Niemiec Olaf Scholz stwierdził, że za rosyjską agresję na Ukrainę należy winić jedynie Władimira Putina. Jednocześnie podkreślił, że nie do zaakceptowania są ataki na Rosjan za działania ich prezydenta. “To jest wojna Putina. On samodzielnie jest za nią odpowiedzialny” – napisał Scholz na Twitterze.

Related Posts

Premier Wielkiej Brytanii wyklucza dymisję ws. kontrowersji wokół Epsteina

Premier Wielkiej Brytanii nie zamierza podawać się do dymisji. Keir Starmer utrzymał stanowisko, ale kryzys związany z kontrowersyjną nominacją na ambasadora polityka związanego z Jeffreyem Epsteinem nadwyrężył jego pozycję. Po dwóch dymisjach bliskich współpracowników szefa brytyjskiego rządu i wezwaniu premiera do rezygnacji trwa chaos w Partii Pracy. Problemy premiera Keira Starmera rozpoczęły się, gdy wyszło na jaw, że Peter Mandelson, którego mianował ambasadorem Wielkiej Brytanii w Stanach Zjednoczonych i który zasiadał w Izbie Lordów, miał powiązania z Jeffreyem Epsteinem. W związku z aferą dwóch współpracowników Starmera podało się do dymisji, a sam premier musiał się tłumaczyć przed posłami Partii Pracy. Keir Starmer odrzucił wezwanie do dymisji i podkreślił, że posiada mandat do rządzenia. „Nie zamierzam odejść” – powtarzał, próbując uspokoić nastroje i zdobyć poparcie klubu parlamentarnego. Część posłów odpowiedziała owacjami i wyraziła wsparcie dla premiera, tak jak to wcześniej zrobili jego ministrowie. „Lojalność rządu utrzymuje Starmera przy władzy” – tak skomentował wydarzenie „The Independent”. W podobnym tonie pisze „The Times”: „Ci, którzy przyszli na polityczny pogrzeb Keira Starmera zobaczyli odroczenie egzekucji”. „Premier przechodzi do ofensywy, a gabinet ustawia się w zgodnym szeregu” – pisze „The Telegraph”. (IAR)

Read more

Paryż: rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen

W Paryżu rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen. Liderzy nacjonalistycznej partii Zjednoczenie Narodowe stają przed sądem po raz drugi w aferze dotyczącej defraudacji unijnych funduszy. Pierwszy proces zakończył się porażką Le Pen i wykluczeniem jej ze startu w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Apelację od pierwszego wyroku złożyło jedenastu polityków Zjednoczenia Narodowego, którym zarzuca się nielegalne wykorzystanie niemal trzech milionów euro z funduszy Parlamentu Europejskiego na zatrudnianie pracowników partii. Marine Le Pen walczy o uniewinnienie lub złagodzenie kary czterech lat więzienia, grzywny w wysokości stu tysięcy euro oraz zakazu kandydowania w wyborach przez pięć lat. “Latem, czyli gdy sąd apelacyjny ogłosi wyrok, zapadnie decyzja dotycząca mojego startu w wyborach prezydenckich. We wrześniu kampania musi ruszyć” – powiedziała przed procesem liderka narodowców. Ich planem B na wybory prezydenckie jest Jordan Bardella – 30-letni szef partii i wychowanek Marine Le Pen. Jego start wydaje się coraz bardziej prawdopodobny, ponieważ w sondażach uzyskuje on lepsze wyniki niż Marine Le Pen, która już trzykrotnie bezskutecznie ubiegała się o fotel prezydenta. Jej porażka w procesie może więc paradoksalnie zwiększyć szanse narodowców na historyczny sukces w 2027 roku. (IAR)

Read more

Leave a Reply