Niemcy: Lufthansa z rekordowym zyskiem

Niemiecki przewoźnik lotniczy Lufthansa oczekuje, że bieżący rok zamknie z rekordowym w swojej historii obrotem. Jego władze poinformowały, że w drugim kwartale firma potroiła zysk w porównaniu z tym samym okresem w poprzednim roku – głównie dzięki rosnącemu popytowi w lotnictwie pasażerskim.

W drugim kwartale zysk koncernu z siedzibą w Kolonii wyniósł 881 milionów euro, co stanowi rekord. To trzy razy więcej niż w 2022 roku, a zadłużenie Lufthansy spadło poniżej poziomu sprzed pandemii.

Przychody wyniosły ponad dziewięć miliardów euro, czyli o 17 procent więcej niż w tym samym okresie w zeszłym roku. Linie lotnicze należące do Lufthansa Group odnotowały w pierwszym półroczu łącznie 55 milionów podróżnych. Oznacza to wzrost o 30 procent. To jeszcze nie tak dużo, jak przed 2019 rokiem, ale znacznie więcej niż oczekiwał rynek.

Szef zarządu Deutsche Lufthansa AG Carsten Spohr powiedział, że kryzys udało się zażegnać głównie dzięki rosnącemu popytowi i wyższym cenom biletów lotniczych. “Niemcy lubią wypoczywać, zwłaszcza w Hiszpanii” – dodał.

Niemiecki gigant branżowy zmaga się od lat z problemami personalnymi. Z powodu kryzysu wywołanego pandemią koronawirusa Lufthansa zamierzała pierwotnie zlikwidować około 140 tysięcy miejsc pracy. Obecne zyski pozwolą na rewizję tych planów. Na wypłatę odszkodowań mogą też liczyć piloci, którzy stracili pracę po zamknięciu w 2020 roku należącej do grupy Lufthansy linii Germanwings.

Related Posts

Premier Wielkiej Brytanii wyklucza dymisję ws. kontrowersji wokół Epsteina

Premier Wielkiej Brytanii nie zamierza podawać się do dymisji. Keir Starmer utrzymał stanowisko, ale kryzys związany z kontrowersyjną nominacją na ambasadora polityka związanego z Jeffreyem Epsteinem nadwyrężył jego pozycję. Po dwóch dymisjach bliskich współpracowników szefa brytyjskiego rządu i wezwaniu premiera do rezygnacji trwa chaos w Partii Pracy. Problemy premiera Keira Starmera rozpoczęły się, gdy wyszło na jaw, że Peter Mandelson, którego mianował ambasadorem Wielkiej Brytanii w Stanach Zjednoczonych i który zasiadał w Izbie Lordów, miał powiązania z Jeffreyem Epsteinem. W związku z aferą dwóch współpracowników Starmera podało się do dymisji, a sam premier musiał się tłumaczyć przed posłami Partii Pracy. Keir Starmer odrzucił wezwanie do dymisji i podkreślił, że posiada mandat do rządzenia. „Nie zamierzam odejść” – powtarzał, próbując uspokoić nastroje i zdobyć poparcie klubu parlamentarnego. Część posłów odpowiedziała owacjami i wyraziła wsparcie dla premiera, tak jak to wcześniej zrobili jego ministrowie. „Lojalność rządu utrzymuje Starmera przy władzy” – tak skomentował wydarzenie „The Independent”. W podobnym tonie pisze „The Times”: „Ci, którzy przyszli na polityczny pogrzeb Keira Starmera zobaczyli odroczenie egzekucji”. „Premier przechodzi do ofensywy, a gabinet ustawia się w zgodnym szeregu” – pisze „The Telegraph”. (IAR)

Read more

Paryż: rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen

W Paryżu rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen. Liderzy nacjonalistycznej partii Zjednoczenie Narodowe stają przed sądem po raz drugi w aferze dotyczącej defraudacji unijnych funduszy. Pierwszy proces zakończył się porażką Le Pen i wykluczeniem jej ze startu w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Apelację od pierwszego wyroku złożyło jedenastu polityków Zjednoczenia Narodowego, którym zarzuca się nielegalne wykorzystanie niemal trzech milionów euro z funduszy Parlamentu Europejskiego na zatrudnianie pracowników partii. Marine Le Pen walczy o uniewinnienie lub złagodzenie kary czterech lat więzienia, grzywny w wysokości stu tysięcy euro oraz zakazu kandydowania w wyborach przez pięć lat. “Latem, czyli gdy sąd apelacyjny ogłosi wyrok, zapadnie decyzja dotycząca mojego startu w wyborach prezydenckich. We wrześniu kampania musi ruszyć” – powiedziała przed procesem liderka narodowców. Ich planem B na wybory prezydenckie jest Jordan Bardella – 30-letni szef partii i wychowanek Marine Le Pen. Jego start wydaje się coraz bardziej prawdopodobny, ponieważ w sondażach uzyskuje on lepsze wyniki niż Marine Le Pen, która już trzykrotnie bezskutecznie ubiegała się o fotel prezydenta. Jej porażka w procesie może więc paradoksalnie zwiększyć szanse narodowców na historyczny sukces w 2027 roku. (IAR)

Read more

Leave a Reply