Premier Mateusz Morawiecki: tak dla ochrony granic UE, nie dla nielegalnej imigracji

Premier Mateusz Morawiecki powiedział, że stanowisko Polski w sprawie nielegalnej imigracji do Unii Europejskiej znalazło odzwierciedlenie w konkluzjach szczytu UE w Brukseli.

Nasz punkt widzenia w kwestii nielegalnej imigracji został uszanowany – mówił szef rządu na konferencji prasowej po zakończeniu szczytu. Dodał, że obecne zapisy przewidują, że państwa mają prawo do deportacji nielegalnych migrantów, których nie akceptują. Premier podkreślił, że jest za ochroną zewnętrznych granic Wspólnoty i przeciwko nielegalnej migracji i wiążącym się z nią przemytem ludzi.
Mateusz Morawiecki powiedział, że musimy mieć prawo sami decydować o najważniejszych sprawach państwa. Na konferencji prasowej po zakończeniu szczytu UE w Brukseli szef rządu przestrzegał przed zmianą traktatów unijnych, która może doprowadzić do utraty naszej suwerenności. Szef rządu podkreślał, że ideę suwerenności można sprowadzić do konkretnych spraw. W tym kontekście wymienił między innymi zakaz sprzedaży samochodów spalinowych.

Proponowane zmiany w traktatach to między innymi odebranie państwom prawa weta w 65 przypadkach, na przykład w sprawach polityki bezpieczeństwa, polityki zagranicznej i obronnej i przesunięcie wielu kompetencji państw narodowych do Brukseli. Obowiązkową walutą dla krajów członkowskich ma się stać euro.

W czasie drugiego dnia szczytu w Brukseli unijni przywódcy rozmawiali między innymi o wsparciu dla Ukrainy. Unia Europejska i jej państwa członkowskie będą w dalszym ciągu zapewniać Ukrainie trwałe wsparcie wojskowe, w szczególności z wykorzystaniem Europejskiego Funduszu Pokojowego – brzmi fragment przyjętych wniosków poświęconych Ukrainie.

Premier podczas konferencji odniósł się również do sytuacji powyborczej. Mateusz Morawiecki powiedział, że Prawo i Sprawiedliwość, które uzyskało najwięcej mandatów w wyborach parlamentarnych, powinno otrzymać możliwość stworzenia nowego rządu. Polityk stwierdził, że kolejnym argumentem, by dać w tej kwestii szansę jego ugrupowaniu, jest zaufanie Polaków do Prawa i Sprawiedliwości. Podkreślał, że na ugrupowanie to głosowało ponad 7 milionów 640 tysięcy Polaków. W tej sytuacji – jak mówił – PiS ma nie tylko prawo, ale i obowiązek podjąć się próby sformowania rządu, jeśli taką misję powierzy ugrupowaniu prezydent.

Premier Mateusz Morawiecki powiedział, że Polska jest krajem o pełnej stabilności makroekonomicznej. Szef rządu zapowiedział, że jest duża szansa, że Polska będzie miała niższy deficyt budżetowy, niż zakładano w nowelizacji budżetowej, ponieważ dochody wpływające do budżetu są na wyższym poziomie.

Related Posts

Premier Wielkiej Brytanii wyklucza dymisję ws. kontrowersji wokół Epsteina

Premier Wielkiej Brytanii nie zamierza podawać się do dymisji. Keir Starmer utrzymał stanowisko, ale kryzys związany z kontrowersyjną nominacją na ambasadora polityka związanego z Jeffreyem Epsteinem nadwyrężył jego pozycję. Po dwóch dymisjach bliskich współpracowników szefa brytyjskiego rządu i wezwaniu premiera do rezygnacji trwa chaos w Partii Pracy. Problemy premiera Keira Starmera rozpoczęły się, gdy wyszło na jaw, że Peter Mandelson, którego mianował ambasadorem Wielkiej Brytanii w Stanach Zjednoczonych i który zasiadał w Izbie Lordów, miał powiązania z Jeffreyem Epsteinem. W związku z aferą dwóch współpracowników Starmera podało się do dymisji, a sam premier musiał się tłumaczyć przed posłami Partii Pracy. Keir Starmer odrzucił wezwanie do dymisji i podkreślił, że posiada mandat do rządzenia. „Nie zamierzam odejść” – powtarzał, próbując uspokoić nastroje i zdobyć poparcie klubu parlamentarnego. Część posłów odpowiedziała owacjami i wyraziła wsparcie dla premiera, tak jak to wcześniej zrobili jego ministrowie. „Lojalność rządu utrzymuje Starmera przy władzy” – tak skomentował wydarzenie „The Independent”. W podobnym tonie pisze „The Times”: „Ci, którzy przyszli na polityczny pogrzeb Keira Starmera zobaczyli odroczenie egzekucji”. „Premier przechodzi do ofensywy, a gabinet ustawia się w zgodnym szeregu” – pisze „The Telegraph”. (IAR)

Read more

Paryż: rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen

W Paryżu rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen. Liderzy nacjonalistycznej partii Zjednoczenie Narodowe stają przed sądem po raz drugi w aferze dotyczącej defraudacji unijnych funduszy. Pierwszy proces zakończył się porażką Le Pen i wykluczeniem jej ze startu w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Apelację od pierwszego wyroku złożyło jedenastu polityków Zjednoczenia Narodowego, którym zarzuca się nielegalne wykorzystanie niemal trzech milionów euro z funduszy Parlamentu Europejskiego na zatrudnianie pracowników partii. Marine Le Pen walczy o uniewinnienie lub złagodzenie kary czterech lat więzienia, grzywny w wysokości stu tysięcy euro oraz zakazu kandydowania w wyborach przez pięć lat. “Latem, czyli gdy sąd apelacyjny ogłosi wyrok, zapadnie decyzja dotycząca mojego startu w wyborach prezydenckich. We wrześniu kampania musi ruszyć” – powiedziała przed procesem liderka narodowców. Ich planem B na wybory prezydenckie jest Jordan Bardella – 30-letni szef partii i wychowanek Marine Le Pen. Jego start wydaje się coraz bardziej prawdopodobny, ponieważ w sondażach uzyskuje on lepsze wyniki niż Marine Le Pen, która już trzykrotnie bezskutecznie ubiegała się o fotel prezydenta. Jej porażka w procesie może więc paradoksalnie zwiększyć szanse narodowców na historyczny sukces w 2027 roku. (IAR)

Read more

Leave a Reply