Grecja: strażacy walczą z pożarami na wielu frontach

W Grecji trwa piąty dzień walki strażaków z pożarami, które rozprzestrzeniają się w niekontrolowany sposób. 
Płomienie strawiły las u podnoża góry Parnitha, największy las sąsiadujący z Atenami, co bezpośrednio zagraża pojawieniem się ognia w parku narodowym. Żywioł zniszczył też domy mieszkalne i inne budynki na przedmieściach stolicy Grecji.

W opanowaniu płomieni strażakom przeszkadza wiatr, przez który ogień szybciej przenosi się w kolejne miejsca. Wczoraj ewakuowano miasto Ano Liosia, choć część mieszkańców zdecydowała sie na pozostanie w domach, próbując chronić swój majątek. Ogień pojawił się też na wysypisku śmieci w mieście Aspropirgos na zachód od Aten. Ewakuowano też ośrodek dla migrantów w Amygdalezie na północ od Aten.

Płomienie rozprzestrzeniają się też w północno-wschodnim regionie Ewros, niedaleko grecko-tureckiej granicy, a także w Aleksandropolis i lesie Dadia, zagrażając żyjącym tam rzadkim gatunkom ptaków drapieżnych. Wczoraj niedaleko granicy z Turcją odnaleziono ciała osiemnastu osób. Jak informuje grecka policja, to najprawdopodobniej nielegalni imigranci, bo wśród lokalnych mieszkańców nie zgłoszono zaginięć. 

Ogień pojawił się także na wyspach Eubea i Kitnos, na północ od Aten i w zachodniej części Grecji. Pożar na wyspie Samotraka udało się opanować, ale jej mieszkańcy wciąż nie mają energii elektrycznej. 

Według meteorologów, bardzo wysoka temperatura i susza znacznie zwiększają ryzyko rozpstrzestrzeniania się pożarów. Taka pogoda może utrzymywać się w Grecji do piątku. 

W mediach społecznościowych rozprzestrzeniają się zarzuty spowodowania pożarów przez migrantów. Prokurator Sądu Najwyższego zlecił zbadanie dokładnych przyczyn pożarów, a także przypadków rasizmu wobec migrantów. 

Greckie władze aresztowały wczoraj w północnej części kraju trzy osoby, które wepchnęły nielegalnych migrantów do przyczepy towarowej, obwiniając ich o spowodowanie pożarów. W mediach społecznościowych pojawiły się apele o podobne traktowanie innych imigrantów. 

Related Posts

Premier Wielkiej Brytanii wyklucza dymisję ws. kontrowersji wokół Epsteina

Premier Wielkiej Brytanii nie zamierza podawać się do dymisji. Keir Starmer utrzymał stanowisko, ale kryzys związany z kontrowersyjną nominacją na ambasadora polityka związanego z Jeffreyem Epsteinem nadwyrężył jego pozycję. Po dwóch dymisjach bliskich współpracowników szefa brytyjskiego rządu i wezwaniu premiera do rezygnacji trwa chaos w Partii Pracy. Problemy premiera Keira Starmera rozpoczęły się, gdy wyszło na jaw, że Peter Mandelson, którego mianował ambasadorem Wielkiej Brytanii w Stanach Zjednoczonych i który zasiadał w Izbie Lordów, miał powiązania z Jeffreyem Epsteinem. W związku z aferą dwóch współpracowników Starmera podało się do dymisji, a sam premier musiał się tłumaczyć przed posłami Partii Pracy. Keir Starmer odrzucił wezwanie do dymisji i podkreślił, że posiada mandat do rządzenia. „Nie zamierzam odejść” – powtarzał, próbując uspokoić nastroje i zdobyć poparcie klubu parlamentarnego. Część posłów odpowiedziała owacjami i wyraziła wsparcie dla premiera, tak jak to wcześniej zrobili jego ministrowie. „Lojalność rządu utrzymuje Starmera przy władzy” – tak skomentował wydarzenie „The Independent”. W podobnym tonie pisze „The Times”: „Ci, którzy przyszli na polityczny pogrzeb Keira Starmera zobaczyli odroczenie egzekucji”. „Premier przechodzi do ofensywy, a gabinet ustawia się w zgodnym szeregu” – pisze „The Telegraph”. (IAR)

Read more

Paryż: rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen

W Paryżu rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen. Liderzy nacjonalistycznej partii Zjednoczenie Narodowe stają przed sądem po raz drugi w aferze dotyczącej defraudacji unijnych funduszy. Pierwszy proces zakończył się porażką Le Pen i wykluczeniem jej ze startu w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Apelację od pierwszego wyroku złożyło jedenastu polityków Zjednoczenia Narodowego, którym zarzuca się nielegalne wykorzystanie niemal trzech milionów euro z funduszy Parlamentu Europejskiego na zatrudnianie pracowników partii. Marine Le Pen walczy o uniewinnienie lub złagodzenie kary czterech lat więzienia, grzywny w wysokości stu tysięcy euro oraz zakazu kandydowania w wyborach przez pięć lat. “Latem, czyli gdy sąd apelacyjny ogłosi wyrok, zapadnie decyzja dotycząca mojego startu w wyborach prezydenckich. We wrześniu kampania musi ruszyć” – powiedziała przed procesem liderka narodowców. Ich planem B na wybory prezydenckie jest Jordan Bardella – 30-letni szef partii i wychowanek Marine Le Pen. Jego start wydaje się coraz bardziej prawdopodobny, ponieważ w sondażach uzyskuje on lepsze wyniki niż Marine Le Pen, która już trzykrotnie bezskutecznie ubiegała się o fotel prezydenta. Jej porażka w procesie może więc paradoksalnie zwiększyć szanse narodowców na historyczny sukces w 2027 roku. (IAR)

Read more

Leave a Reply