Wśród Brytyjczyków herbata przegrywa z kawą

Brytyjczycy odwracają się od herbaty i częściej wybierają kawę. Tak wynika z badań publikowanych przez dziennik “Times”. Z danych platformy Statista wynika, że 63 procent badanych Brytyjczyków mówi, że regularnie sięga po czarny napój, a 59 procent – po herbatę.
Na ruchliwym placyku na Canary Wharf we wschodnim Londynie trudno znaleźć kogoś, kto pije herbatę. Kawoszy jest za to mnóstwo.

“Nikt już chyba nie celebruje jakoś picia herbaty. Kiedyś było oczywiście inaczej. Za to wielu ludzi uważa kawę za coś szczególnego” – mówi pani Natasha. I dodaje, że gdyby miała wybrać picie tylko jednego napoju do końca życia, to bez wahania wybrałaby kawę. “Bez herbaty spokojnie mogłabym żyć” – deklaruje.

Dane Statisty zbiegają się z niedawnym badaniem pracowni Kantar, z którego wynika, że w ciągu ostatniego roku mieszkańcy Królestwa kupili 553 milionów opakowań kawy, w porównaniu do niespełna 290 milionów herbaty.

Ale Eileen Donaghey, ekspertka od herbaty i związanych z nią tradycji, mówi, że to wszystko to burza w szklance wody. Tudzież herbaty. “Większość z nas ceni sobie te małe momenty: gotowania wody w czajniku, czekania, aż herbata naciągnie. To idealna przerwa od codziennych zajęć” – podkreśla rozmówczyni Polskiego Radia. I dodaje, że picie herbaty to nadal rzecz arcybrytyjska. “Podczas niedawnego jubileuszu albo koronacji, narodowych świąt, ludzie robili przyjęcia z herbatką. Może też odrobiną szampana. Ale na pewno nie kawą!” – podkreśla autorka strony internetowej Afternoon Tea Expert.

Wielu ekspertów uważa, że Brytyjczycy zwracają się ku kawie pod wpływem wzorów z Ameryki. Ale to kawa przybyła do Brytanii pierwsza, pod koniec XVI wieku. W kawiarniach herbata była serwowana potem jako interesująca nowinka, jako “chiński napój”. Promowała ją Katarzyna Braganca, portugalska żona króla Karola II.

Przełom nastąpił dopiero pod koniec XVIII stulecia, gdy premier William Pitt Młodszy gwałtownie obniżył na nią cło: z prawie 120 procent do 12,5 procent.

Related Posts

Premier Wielkiej Brytanii wyklucza dymisję ws. kontrowersji wokół Epsteina

Premier Wielkiej Brytanii nie zamierza podawać się do dymisji. Keir Starmer utrzymał stanowisko, ale kryzys związany z kontrowersyjną nominacją na ambasadora polityka związanego z Jeffreyem Epsteinem nadwyrężył jego pozycję. Po dwóch dymisjach bliskich współpracowników szefa brytyjskiego rządu i wezwaniu premiera do rezygnacji trwa chaos w Partii Pracy. Problemy premiera Keira Starmera rozpoczęły się, gdy wyszło na jaw, że Peter Mandelson, którego mianował ambasadorem Wielkiej Brytanii w Stanach Zjednoczonych i który zasiadał w Izbie Lordów, miał powiązania z Jeffreyem Epsteinem. W związku z aferą dwóch współpracowników Starmera podało się do dymisji, a sam premier musiał się tłumaczyć przed posłami Partii Pracy. Keir Starmer odrzucił wezwanie do dymisji i podkreślił, że posiada mandat do rządzenia. „Nie zamierzam odejść” – powtarzał, próbując uspokoić nastroje i zdobyć poparcie klubu parlamentarnego. Część posłów odpowiedziała owacjami i wyraziła wsparcie dla premiera, tak jak to wcześniej zrobili jego ministrowie. „Lojalność rządu utrzymuje Starmera przy władzy” – tak skomentował wydarzenie „The Independent”. W podobnym tonie pisze „The Times”: „Ci, którzy przyszli na polityczny pogrzeb Keira Starmera zobaczyli odroczenie egzekucji”. „Premier przechodzi do ofensywy, a gabinet ustawia się w zgodnym szeregu” – pisze „The Telegraph”. (IAR)

Read more

Paryż: rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen

W Paryżu rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen. Liderzy nacjonalistycznej partii Zjednoczenie Narodowe stają przed sądem po raz drugi w aferze dotyczącej defraudacji unijnych funduszy. Pierwszy proces zakończył się porażką Le Pen i wykluczeniem jej ze startu w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Apelację od pierwszego wyroku złożyło jedenastu polityków Zjednoczenia Narodowego, którym zarzuca się nielegalne wykorzystanie niemal trzech milionów euro z funduszy Parlamentu Europejskiego na zatrudnianie pracowników partii. Marine Le Pen walczy o uniewinnienie lub złagodzenie kary czterech lat więzienia, grzywny w wysokości stu tysięcy euro oraz zakazu kandydowania w wyborach przez pięć lat. “Latem, czyli gdy sąd apelacyjny ogłosi wyrok, zapadnie decyzja dotycząca mojego startu w wyborach prezydenckich. We wrześniu kampania musi ruszyć” – powiedziała przed procesem liderka narodowców. Ich planem B na wybory prezydenckie jest Jordan Bardella – 30-letni szef partii i wychowanek Marine Le Pen. Jego start wydaje się coraz bardziej prawdopodobny, ponieważ w sondażach uzyskuje on lepsze wyniki niż Marine Le Pen, która już trzykrotnie bezskutecznie ubiegała się o fotel prezydenta. Jej porażka w procesie może więc paradoksalnie zwiększyć szanse narodowców na historyczny sukces w 2027 roku. (IAR)

Read more

Leave a Reply