Francja: co najmniej 650 milionów euro szkód po zamieszkach według ubezpieczycieli

Gwałtowne zamieszki, które dotknęły Francję przez tydzień pod koniec czerwca spowodowały szkody szacowane na co najmniej 650 milionów euro. Tak wynika ze wstępnych szacunków ubezpieczycieli. Część klasy politycznej uważa, że za szkody powinni zapłacić sprawcy zamieszek i ich rodziny. 

Organizacja ubezpieczycieli France Assureurs oceniła koszt strat na podstawie ponad 11 tysięcy roszczeń, które zostały do tej pory rozpatrzone. Ponad połowa wniosków została złożona przez właścicieli firm, a około jednej trzeciej – przez lokalne samorządy. Ubezpieczyciele zwracają uwagę, że koszt strat jest trzykrotnie wyższy niż w 2005 roku, kiedy przez kraj przetoczyła się najdłuższa fala zamieszek we współczesnej Francji, która trwała przez miesiąc. To oznacza, że niedawne rozruchy były bardziej brutalne niż te sprzed 18 lat, i że skala zniszczeń była zdecydowanie większa.

Według polityków prawicy i narodowców to sygnał, że czas zaostrzyć ton i uderzyć w portfele sprawców. “Zasiłki społeczne dla rodzin nieletnich recydywistów powinny zostać zlikwidowane, aby pokryć część kosztów za straty” – stwierdził szef nacjonalistów Jordan Bardella. “Francuzi mają dość płacenia za przestępców, którzy niszczą swoje własne dzielnice” – uważa szef Republikanów w senacie Bruno Retailleau.
Francuski rząd wyklucza na razie takie rozwiązanie. Prowadzone są jednak konsultacje dotyczące wprowadzenia grzywny dla rodziców nieletnich przestępców. 

Related Posts

Premier Wielkiej Brytanii wyklucza dymisję ws. kontrowersji wokół Epsteina

Premier Wielkiej Brytanii nie zamierza podawać się do dymisji. Keir Starmer utrzymał stanowisko, ale kryzys związany z kontrowersyjną nominacją na ambasadora polityka związanego z Jeffreyem Epsteinem nadwyrężył jego pozycję. Po dwóch dymisjach bliskich współpracowników szefa brytyjskiego rządu i wezwaniu premiera do rezygnacji trwa chaos w Partii Pracy. Problemy premiera Keira Starmera rozpoczęły się, gdy wyszło na jaw, że Peter Mandelson, którego mianował ambasadorem Wielkiej Brytanii w Stanach Zjednoczonych i który zasiadał w Izbie Lordów, miał powiązania z Jeffreyem Epsteinem. W związku z aferą dwóch współpracowników Starmera podało się do dymisji, a sam premier musiał się tłumaczyć przed posłami Partii Pracy. Keir Starmer odrzucił wezwanie do dymisji i podkreślił, że posiada mandat do rządzenia. „Nie zamierzam odejść” – powtarzał, próbując uspokoić nastroje i zdobyć poparcie klubu parlamentarnego. Część posłów odpowiedziała owacjami i wyraziła wsparcie dla premiera, tak jak to wcześniej zrobili jego ministrowie. „Lojalność rządu utrzymuje Starmera przy władzy” – tak skomentował wydarzenie „The Independent”. W podobnym tonie pisze „The Times”: „Ci, którzy przyszli na polityczny pogrzeb Keira Starmera zobaczyli odroczenie egzekucji”. „Premier przechodzi do ofensywy, a gabinet ustawia się w zgodnym szeregu” – pisze „The Telegraph”. (IAR)

Read more

Paryż: rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen

W Paryżu rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen. Liderzy nacjonalistycznej partii Zjednoczenie Narodowe stają przed sądem po raz drugi w aferze dotyczącej defraudacji unijnych funduszy. Pierwszy proces zakończył się porażką Le Pen i wykluczeniem jej ze startu w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Apelację od pierwszego wyroku złożyło jedenastu polityków Zjednoczenia Narodowego, którym zarzuca się nielegalne wykorzystanie niemal trzech milionów euro z funduszy Parlamentu Europejskiego na zatrudnianie pracowników partii. Marine Le Pen walczy o uniewinnienie lub złagodzenie kary czterech lat więzienia, grzywny w wysokości stu tysięcy euro oraz zakazu kandydowania w wyborach przez pięć lat. “Latem, czyli gdy sąd apelacyjny ogłosi wyrok, zapadnie decyzja dotycząca mojego startu w wyborach prezydenckich. We wrześniu kampania musi ruszyć” – powiedziała przed procesem liderka narodowców. Ich planem B na wybory prezydenckie jest Jordan Bardella – 30-letni szef partii i wychowanek Marine Le Pen. Jego start wydaje się coraz bardziej prawdopodobny, ponieważ w sondażach uzyskuje on lepsze wyniki niż Marine Le Pen, która już trzykrotnie bezskutecznie ubiegała się o fotel prezydenta. Jej porażka w procesie może więc paradoksalnie zwiększyć szanse narodowców na historyczny sukces w 2027 roku. (IAR)

Read more

Leave a Reply