Niemcy: bijatyki arabskich klanów na ulicach Essen

W dwóch miastach Nadrenii Północnej-Westfalii na zachodzie Niemiec doszło w ostatnich dniach do kilku masowych bójek między arabskimi klanami. Policja prowadzi dochodzenie w sprawie niebezpiecznego uszkodzenia ciała i spodziewa się dalszych ulicznych bijatyk.

Zdaniem policji, zarzewiem wojny klanów było czwartkowe starcie arabskich rodzin w nadreńskim mieście Castrop-Rauxel. W ruch poszły pałki, kije baseballowe, a nawet noże. Co najmniej siedem osób zostało rannych, jedna spośród nich ciężko.

Wczoraj wybuchła bijatyka z udziałem ponad 100 osób, tym razem w nieodległym Essen. Do obu miast zostały ściągnięte dodatkowe siły policji. “Stare porachunki każą im eskalować sytuację. W każdej kolejnej bijatyce z tym większą siłą odzywać się będzie zadawniona nienawiść” – spodziewa się portal “Tichys Einblick”. 

Policja w Nadrenii Północnej-Westfalii jest w pogotowiu, obawiając się dalszych konfrontacji między zwaśnionymi rodzinami. W Essen zgromadziło się wczoraj około 300 Libańczyków i 200 Syryjczyków.

Według ekspertów, problem dotyczący arabskich klanów tylko w ograniczonym stopniu wiąże się z obecnym kryzysem migracyjnym. “Większość bossów mówi znakomicie po niemiecku. Korzenie problemu sięgają raczej lat 70., kiedy do Niemiec masowo napływali imigranci z Libanu, zamykający się w równoległych społecznościach” – tłumaczy niemiecki orientalista Mathias Rohe.

Related Posts

Premier Wielkiej Brytanii wyklucza dymisję ws. kontrowersji wokół Epsteina

Premier Wielkiej Brytanii nie zamierza podawać się do dymisji. Keir Starmer utrzymał stanowisko, ale kryzys związany z kontrowersyjną nominacją na ambasadora polityka związanego z Jeffreyem Epsteinem nadwyrężył jego pozycję. Po dwóch dymisjach bliskich współpracowników szefa brytyjskiego rządu i wezwaniu premiera do rezygnacji trwa chaos w Partii Pracy. Problemy premiera Keira Starmera rozpoczęły się, gdy wyszło na jaw, że Peter Mandelson, którego mianował ambasadorem Wielkiej Brytanii w Stanach Zjednoczonych i który zasiadał w Izbie Lordów, miał powiązania z Jeffreyem Epsteinem. W związku z aferą dwóch współpracowników Starmera podało się do dymisji, a sam premier musiał się tłumaczyć przed posłami Partii Pracy. Keir Starmer odrzucił wezwanie do dymisji i podkreślił, że posiada mandat do rządzenia. „Nie zamierzam odejść” – powtarzał, próbując uspokoić nastroje i zdobyć poparcie klubu parlamentarnego. Część posłów odpowiedziała owacjami i wyraziła wsparcie dla premiera, tak jak to wcześniej zrobili jego ministrowie. „Lojalność rządu utrzymuje Starmera przy władzy” – tak skomentował wydarzenie „The Independent”. W podobnym tonie pisze „The Times”: „Ci, którzy przyszli na polityczny pogrzeb Keira Starmera zobaczyli odroczenie egzekucji”. „Premier przechodzi do ofensywy, a gabinet ustawia się w zgodnym szeregu” – pisze „The Telegraph”. (IAR)

Read more

Paryż: rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen

W Paryżu rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen. Liderzy nacjonalistycznej partii Zjednoczenie Narodowe stają przed sądem po raz drugi w aferze dotyczącej defraudacji unijnych funduszy. Pierwszy proces zakończył się porażką Le Pen i wykluczeniem jej ze startu w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Apelację od pierwszego wyroku złożyło jedenastu polityków Zjednoczenia Narodowego, którym zarzuca się nielegalne wykorzystanie niemal trzech milionów euro z funduszy Parlamentu Europejskiego na zatrudnianie pracowników partii. Marine Le Pen walczy o uniewinnienie lub złagodzenie kary czterech lat więzienia, grzywny w wysokości stu tysięcy euro oraz zakazu kandydowania w wyborach przez pięć lat. “Latem, czyli gdy sąd apelacyjny ogłosi wyrok, zapadnie decyzja dotycząca mojego startu w wyborach prezydenckich. We wrześniu kampania musi ruszyć” – powiedziała przed procesem liderka narodowców. Ich planem B na wybory prezydenckie jest Jordan Bardella – 30-letni szef partii i wychowanek Marine Le Pen. Jego start wydaje się coraz bardziej prawdopodobny, ponieważ w sondażach uzyskuje on lepsze wyniki niż Marine Le Pen, która już trzykrotnie bezskutecznie ubiegała się o fotel prezydenta. Jej porażka w procesie może więc paradoksalnie zwiększyć szanse narodowców na historyczny sukces w 2027 roku. (IAR)

Read more

Leave a Reply