Francja: 281 tysięcy osób demonstrowało przeciwko reformie emerytalnej

We Francji – według danych MSW – 281 tysięcy osób demonstrowało w całym kraju przeciwko reformie podwyższającej wiek emerytalny. To najniższa frekwencja od początku mobilizacji społecznej przeciwko nowemu prawu. Protestujący od ponad pół roku związkowcy przyznają, że los ustawy jest przesądzony. 

Związkowcy twierdzą, że na ulice wyszło 900 tysięcy osób, w tym 300 tysięcy w Paryżu. To najgorszy wynik na tle 14. rund protestów, które zorganizowano od początku roku. „To oczywiście ostatnia demonstracja w tym formacie. Nie łudźmy się. Mecz się kończy, czy nam się to podoba czy nie” – przyznał szef największej centrali w kraju CFDT Laurent Berger.

Jednym z celów marszu było wywarcie presji na rządową koalicję, a w szczególności na przewodniczącą izby deputowanych Yaël Braun-Pivet, która zapowiedziała zablokowanie czwartkowej dyskusji w parlamencie nad projektem ustawy uchylającym reformę. „Jeżeli w czwartek po raz kolejny uniemożliwi głosowanie w parlamencie, doprowadzi do poważnej sytuacji jeśli chodzi o stan demokracji w kraju i stworzy niebezpieczny precedens” – stwierdziła szefowa lewicowej centrali CGT Sophie Binet. To ostatnia szansa opozycji na zablokowanie reformy. Nowe prawo ma wejść w życie jesienią.

W kilku miastach w trakcie protestów doszło do starć policji z lewicowymi radykałami. W Paryżu zatrzymano 28 osób.

Related Posts

Premier Wielkiej Brytanii wyklucza dymisję ws. kontrowersji wokół Epsteina

Premier Wielkiej Brytanii nie zamierza podawać się do dymisji. Keir Starmer utrzymał stanowisko, ale kryzys związany z kontrowersyjną nominacją na ambasadora polityka związanego z Jeffreyem Epsteinem nadwyrężył jego pozycję. Po dwóch dymisjach bliskich współpracowników szefa brytyjskiego rządu i wezwaniu premiera do rezygnacji trwa chaos w Partii Pracy. Problemy premiera Keira Starmera rozpoczęły się, gdy wyszło na jaw, że Peter Mandelson, którego mianował ambasadorem Wielkiej Brytanii w Stanach Zjednoczonych i który zasiadał w Izbie Lordów, miał powiązania z Jeffreyem Epsteinem. W związku z aferą dwóch współpracowników Starmera podało się do dymisji, a sam premier musiał się tłumaczyć przed posłami Partii Pracy. Keir Starmer odrzucił wezwanie do dymisji i podkreślił, że posiada mandat do rządzenia. „Nie zamierzam odejść” – powtarzał, próbując uspokoić nastroje i zdobyć poparcie klubu parlamentarnego. Część posłów odpowiedziała owacjami i wyraziła wsparcie dla premiera, tak jak to wcześniej zrobili jego ministrowie. „Lojalność rządu utrzymuje Starmera przy władzy” – tak skomentował wydarzenie „The Independent”. W podobnym tonie pisze „The Times”: „Ci, którzy przyszli na polityczny pogrzeb Keira Starmera zobaczyli odroczenie egzekucji”. „Premier przechodzi do ofensywy, a gabinet ustawia się w zgodnym szeregu” – pisze „The Telegraph”. (IAR)

Read more

Paryż: rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen

W Paryżu rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen. Liderzy nacjonalistycznej partii Zjednoczenie Narodowe stają przed sądem po raz drugi w aferze dotyczącej defraudacji unijnych funduszy. Pierwszy proces zakończył się porażką Le Pen i wykluczeniem jej ze startu w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Apelację od pierwszego wyroku złożyło jedenastu polityków Zjednoczenia Narodowego, którym zarzuca się nielegalne wykorzystanie niemal trzech milionów euro z funduszy Parlamentu Europejskiego na zatrudnianie pracowników partii. Marine Le Pen walczy o uniewinnienie lub złagodzenie kary czterech lat więzienia, grzywny w wysokości stu tysięcy euro oraz zakazu kandydowania w wyborach przez pięć lat. “Latem, czyli gdy sąd apelacyjny ogłosi wyrok, zapadnie decyzja dotycząca mojego startu w wyborach prezydenckich. We wrześniu kampania musi ruszyć” – powiedziała przed procesem liderka narodowców. Ich planem B na wybory prezydenckie jest Jordan Bardella – 30-letni szef partii i wychowanek Marine Le Pen. Jego start wydaje się coraz bardziej prawdopodobny, ponieważ w sondażach uzyskuje on lepsze wyniki niż Marine Le Pen, która już trzykrotnie bezskutecznie ubiegała się o fotel prezydenta. Jej porażka w procesie może więc paradoksalnie zwiększyć szanse narodowców na historyczny sukces w 2027 roku. (IAR)

Read more

Leave a Reply