Kraje UE ostatecznie zatwierdziły 1 mld euro na wspólne zakupy amunicji dla Ukrainy

Unijne kraje ostatecznie zatwierdziły miliard euro na wspólne zamówienia i zakupy amunicji dla Ukrainy. Dziś zostały zakończone procedury dotyczące ustaleń ambasadorów państw członkowskich sprzed kilku dni. 

Chodzi o pociski kalibru 155 mm, które są Ukrainie niezbędne do odparcia ataków rosyjskiego najeźdźcy. Możliwe też będzie sfinansowanie – na życzenie Kijowa – pocisków rakietowych. Szef unijnej dyplomacji napisał w oświadczeniu, że to kolejny ważny krok na drodze dostarczania Ukrainie większej liczby pocisków. „Siły Zbrojne Ukrainy potrzebują znacznych ilości amunicji do obrony narodu ukraińskiego i swojego terytorium” – podkreślił Josep Borrell. Pieniądze będą pochodzić z Europejskiego Funduszu Pokojowego, z którego od ponad roku dozbrajana jest Ukraina. Wraz z dzisiejszą decyzją Fundusz wynosi teraz 5 miliardów 600 milionów euro. Umowy w ramach wspólnych zamówień i zakupów amunicji muszą być zawarte przed końcem września, by otrzymać dofinansowanie z Funduszu na realizację.

Nacisk jest na zamówienia składane w europejskich firmach, lub w Norwegii, które produkują amunicję i rakiety. Natomiast spoza tego obszaru dopuszczalne są łańcuchy dostaw. W tej sprawie długo toczyły się negocjacje i nie było ostatecznej zgody mimo politycznych ustaleń z marca. Francja blokowała porozumienie, bo domagała się, by kontrakty mogły otrzymywać tylko europejskie firmy i te wykorzystujące wyłącznie europejskie komponenty. Ostatecznie uzgodniono kompromisowe zapisy przewidujące, że ważna część procesu produkcyjnego musi odbywać się w Unii lub Norwegii. 

Wspólne zamówienia i zakupy amunicji to drugi element trzyczęściowego planu dozbrajania Ukrainy. Pierwszy, uzgodniony przed miesiącem, przewiduje rekompensaty w wysokości miliarda euro dla tych krajów, które w trybie pilnym przekażą Ukrainie pociski ze swoich zapasów. Trzeci element to średniookresowa strategia rozkręcenia produkcji europejskiego przemysłu zbrojeniowego na co Komisja chce przeznaczyć pół miliarda euro. 

Related Posts

Premier Wielkiej Brytanii wyklucza dymisję ws. kontrowersji wokół Epsteina

Premier Wielkiej Brytanii nie zamierza podawać się do dymisji. Keir Starmer utrzymał stanowisko, ale kryzys związany z kontrowersyjną nominacją na ambasadora polityka związanego z Jeffreyem Epsteinem nadwyrężył jego pozycję. Po dwóch dymisjach bliskich współpracowników szefa brytyjskiego rządu i wezwaniu premiera do rezygnacji trwa chaos w Partii Pracy. Problemy premiera Keira Starmera rozpoczęły się, gdy wyszło na jaw, że Peter Mandelson, którego mianował ambasadorem Wielkiej Brytanii w Stanach Zjednoczonych i który zasiadał w Izbie Lordów, miał powiązania z Jeffreyem Epsteinem. W związku z aferą dwóch współpracowników Starmera podało się do dymisji, a sam premier musiał się tłumaczyć przed posłami Partii Pracy. Keir Starmer odrzucił wezwanie do dymisji i podkreślił, że posiada mandat do rządzenia. „Nie zamierzam odejść” – powtarzał, próbując uspokoić nastroje i zdobyć poparcie klubu parlamentarnego. Część posłów odpowiedziała owacjami i wyraziła wsparcie dla premiera, tak jak to wcześniej zrobili jego ministrowie. „Lojalność rządu utrzymuje Starmera przy władzy” – tak skomentował wydarzenie „The Independent”. W podobnym tonie pisze „The Times”: „Ci, którzy przyszli na polityczny pogrzeb Keira Starmera zobaczyli odroczenie egzekucji”. „Premier przechodzi do ofensywy, a gabinet ustawia się w zgodnym szeregu” – pisze „The Telegraph”. (IAR)

Read more

Paryż: rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen

W Paryżu rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen. Liderzy nacjonalistycznej partii Zjednoczenie Narodowe stają przed sądem po raz drugi w aferze dotyczącej defraudacji unijnych funduszy. Pierwszy proces zakończył się porażką Le Pen i wykluczeniem jej ze startu w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Apelację od pierwszego wyroku złożyło jedenastu polityków Zjednoczenia Narodowego, którym zarzuca się nielegalne wykorzystanie niemal trzech milionów euro z funduszy Parlamentu Europejskiego na zatrudnianie pracowników partii. Marine Le Pen walczy o uniewinnienie lub złagodzenie kary czterech lat więzienia, grzywny w wysokości stu tysięcy euro oraz zakazu kandydowania w wyborach przez pięć lat. “Latem, czyli gdy sąd apelacyjny ogłosi wyrok, zapadnie decyzja dotycząca mojego startu w wyborach prezydenckich. We wrześniu kampania musi ruszyć” – powiedziała przed procesem liderka narodowców. Ich planem B na wybory prezydenckie jest Jordan Bardella – 30-letni szef partii i wychowanek Marine Le Pen. Jego start wydaje się coraz bardziej prawdopodobny, ponieważ w sondażach uzyskuje on lepsze wyniki niż Marine Le Pen, która już trzykrotnie bezskutecznie ubiegała się o fotel prezydenta. Jej porażka w procesie może więc paradoksalnie zwiększyć szanse narodowców na historyczny sukces w 2027 roku. (IAR)

Read more

Leave a Reply