Strasburg: Parlament Europejski przyjął reformę unijnego systemu handlu emisjami

Parlament Europejski przyjął przepisy, które mają umożliwić zieloną transformację we wspólnocie Europejskiej – chodzi o reformę systemu ETS, czyli handlu uprawnieniami do emisji. Jest to część pakietu „Fit for 55”. Głównym celem pakietu jest ograniczenie do 2030 roku poziomu emisji gazów cieplarnianych w Unii o 55 procent, w porównaniu do 1990 roku.  

System ETS, czyli handlu uprawnieniami do emisji dwutlenku węgla, nakłada opłaty na przedsiębiorstwa, które emitują szczególnie dużą ilość zanieczyszczeń. Zgodnie z reformą zaproponowaną przez Europarlament, sektory objęte tym systemem mają ograniczyć poziom emisji o ponad 60%, w porównaniu z 2005 rokiem. W przyszłości mają też zostać wycofane bezpłatne uprawnienia do emisji, powstanie też osobny system ETS dla paliw wykorzystywanych w transporcie i do ogrzewania domów. Unia proponuje też wprowadzenie dwóch mechanizmów ochronnych – pierwszy ma zapobiegać wyprowadzeniu produkcji poza wspólnotę, drugi ma chronić mieszkańców przed wzrostem cen. 

Europosłowie byli podzieleni w sprawie tego, jakie mogą być skutki tych zmian dla mieszkańców. Według grupy ludowców system ETS po reformie będzie bardziej przejrzysty, na czym skorzystają konsumenci. Konserwatyści są jednak zdania, że unijne mechanizmy ochronne będą niewystarczające, a pakiet FIT for 55 uderzy w najbiedniejszych mieszkańców wspólnoty, pogarszając skutki inflacji i wojny za granicami Unii. 

Ostateczne zdanie w tej sprawie będzie należało do Rady Europejskiej. 

Related Posts

Premier Wielkiej Brytanii wyklucza dymisję ws. kontrowersji wokół Epsteina

Premier Wielkiej Brytanii nie zamierza podawać się do dymisji. Keir Starmer utrzymał stanowisko, ale kryzys związany z kontrowersyjną nominacją na ambasadora polityka związanego z Jeffreyem Epsteinem nadwyrężył jego pozycję. Po dwóch dymisjach bliskich współpracowników szefa brytyjskiego rządu i wezwaniu premiera do rezygnacji trwa chaos w Partii Pracy. Problemy premiera Keira Starmera rozpoczęły się, gdy wyszło na jaw, że Peter Mandelson, którego mianował ambasadorem Wielkiej Brytanii w Stanach Zjednoczonych i który zasiadał w Izbie Lordów, miał powiązania z Jeffreyem Epsteinem. W związku z aferą dwóch współpracowników Starmera podało się do dymisji, a sam premier musiał się tłumaczyć przed posłami Partii Pracy. Keir Starmer odrzucił wezwanie do dymisji i podkreślił, że posiada mandat do rządzenia. „Nie zamierzam odejść” – powtarzał, próbując uspokoić nastroje i zdobyć poparcie klubu parlamentarnego. Część posłów odpowiedziała owacjami i wyraziła wsparcie dla premiera, tak jak to wcześniej zrobili jego ministrowie. „Lojalność rządu utrzymuje Starmera przy władzy” – tak skomentował wydarzenie „The Independent”. W podobnym tonie pisze „The Times”: „Ci, którzy przyszli na polityczny pogrzeb Keira Starmera zobaczyli odroczenie egzekucji”. „Premier przechodzi do ofensywy, a gabinet ustawia się w zgodnym szeregu” – pisze „The Telegraph”. (IAR)

Read more

Paryż: rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen

W Paryżu rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen. Liderzy nacjonalistycznej partii Zjednoczenie Narodowe stają przed sądem po raz drugi w aferze dotyczącej defraudacji unijnych funduszy. Pierwszy proces zakończył się porażką Le Pen i wykluczeniem jej ze startu w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Apelację od pierwszego wyroku złożyło jedenastu polityków Zjednoczenia Narodowego, którym zarzuca się nielegalne wykorzystanie niemal trzech milionów euro z funduszy Parlamentu Europejskiego na zatrudnianie pracowników partii. Marine Le Pen walczy o uniewinnienie lub złagodzenie kary czterech lat więzienia, grzywny w wysokości stu tysięcy euro oraz zakazu kandydowania w wyborach przez pięć lat. “Latem, czyli gdy sąd apelacyjny ogłosi wyrok, zapadnie decyzja dotycząca mojego startu w wyborach prezydenckich. We wrześniu kampania musi ruszyć” – powiedziała przed procesem liderka narodowców. Ich planem B na wybory prezydenckie jest Jordan Bardella – 30-letni szef partii i wychowanek Marine Le Pen. Jego start wydaje się coraz bardziej prawdopodobny, ponieważ w sondażach uzyskuje on lepsze wyniki niż Marine Le Pen, która już trzykrotnie bezskutecznie ubiegała się o fotel prezydenta. Jej porażka w procesie może więc paradoksalnie zwiększyć szanse narodowców na historyczny sukces w 2027 roku. (IAR)

Read more

Leave a Reply