UE obiecuje Ukrainie wsparcie, ale nie składa deklaracji dotyczących negocjacji członkowskich

Unia Europejska obiecuje Ukrainie wsparcie, ale nie składa żadnych deklaracji dotyczących negocjacji akcesyjnych czy samego członkostwa we Wspólnocie. Na zakończenie szczytu Unia Europejska-Ukraina w Kijowie przyjęta została deklaracja dotycząca współpracy. To pierwszy szczyt od czasu rosyjskiej napaści i pierwszy od przyznania Ukrainie statusu kandydata do Unii.

Ukraina wysłała wniosek o członkostwo kilka dni po rosyjskiej napaści. W ekspresowym tempie, bo już w czerwcu, uzyskała status kraju kandydującego. Teraz władze w Kijowie oczekują, że do końca roku rozpoczną negocjacje członkowskie. Ale Wspólnota do niczego się nie zobowiązuje i nie przedstawia żadnych konkretnych terminów, także jeśli chodzi o możliwą akcesję. W deklaracji przyjętej na zakończenie szczytu napisano, że decyzję o dalszych krokach Unia podejmie po spełnieniu przez Ukrainę wymogów dotyczących praworządności, walki z korupcją czy reform w sądownictwie. Jest również zapis ogólny o tym, że Unia wspiera dalszą integracją europejską Ukrainy.

Wspólnota obiecuje natomiast wsparcie finansowe, polityczne i wojskowe. Już wczoraj padła deklaracja o zwiększeniu o połowę – do 30 tysięcy – liczby ukraińskich żołnierzy, którzy zostaną wyszkoleni w ramach unijnej misji. O kolejne pół miliarda euro ma być zwiększony fundusz na dozbrojenie Ukrainy. Padła obietnica przedłużenia o rok wolnego handlu znoszącego cła i taryfy na ukraińskie towary trafiające na unijny rynek oraz zniesienia dodatkowych opłat roamingowych dla obywateli Ukrainy za połączenia telefoniczne, smsy czy internet w komórce na terenie Unii. Jest również zapowiedź włączenia Ukrainy do unijnego systemu płatności w euro.

Related Posts

Premier Wielkiej Brytanii wyklucza dymisję ws. kontrowersji wokół Epsteina

Premier Wielkiej Brytanii nie zamierza podawać się do dymisji. Keir Starmer utrzymał stanowisko, ale kryzys związany z kontrowersyjną nominacją na ambasadora polityka związanego z Jeffreyem Epsteinem nadwyrężył jego pozycję. Po dwóch dymisjach bliskich współpracowników szefa brytyjskiego rządu i wezwaniu premiera do rezygnacji trwa chaos w Partii Pracy. Problemy premiera Keira Starmera rozpoczęły się, gdy wyszło na jaw, że Peter Mandelson, którego mianował ambasadorem Wielkiej Brytanii w Stanach Zjednoczonych i który zasiadał w Izbie Lordów, miał powiązania z Jeffreyem Epsteinem. W związku z aferą dwóch współpracowników Starmera podało się do dymisji, a sam premier musiał się tłumaczyć przed posłami Partii Pracy. Keir Starmer odrzucił wezwanie do dymisji i podkreślił, że posiada mandat do rządzenia. „Nie zamierzam odejść” – powtarzał, próbując uspokoić nastroje i zdobyć poparcie klubu parlamentarnego. Część posłów odpowiedziała owacjami i wyraziła wsparcie dla premiera, tak jak to wcześniej zrobili jego ministrowie. „Lojalność rządu utrzymuje Starmera przy władzy” – tak skomentował wydarzenie „The Independent”. W podobnym tonie pisze „The Times”: „Ci, którzy przyszli na polityczny pogrzeb Keira Starmera zobaczyli odroczenie egzekucji”. „Premier przechodzi do ofensywy, a gabinet ustawia się w zgodnym szeregu” – pisze „The Telegraph”. (IAR)

Read more

Paryż: rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen

W Paryżu rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen. Liderzy nacjonalistycznej partii Zjednoczenie Narodowe stają przed sądem po raz drugi w aferze dotyczącej defraudacji unijnych funduszy. Pierwszy proces zakończył się porażką Le Pen i wykluczeniem jej ze startu w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Apelację od pierwszego wyroku złożyło jedenastu polityków Zjednoczenia Narodowego, którym zarzuca się nielegalne wykorzystanie niemal trzech milionów euro z funduszy Parlamentu Europejskiego na zatrudnianie pracowników partii. Marine Le Pen walczy o uniewinnienie lub złagodzenie kary czterech lat więzienia, grzywny w wysokości stu tysięcy euro oraz zakazu kandydowania w wyborach przez pięć lat. “Latem, czyli gdy sąd apelacyjny ogłosi wyrok, zapadnie decyzja dotycząca mojego startu w wyborach prezydenckich. We wrześniu kampania musi ruszyć” – powiedziała przed procesem liderka narodowców. Ich planem B na wybory prezydenckie jest Jordan Bardella – 30-letni szef partii i wychowanek Marine Le Pen. Jego start wydaje się coraz bardziej prawdopodobny, ponieważ w sondażach uzyskuje on lepsze wyniki niż Marine Le Pen, która już trzykrotnie bezskutecznie ubiegała się o fotel prezydenta. Jej porażka w procesie może więc paradoksalnie zwiększyć szanse narodowców na historyczny sukces w 2027 roku. (IAR)

Read more

Leave a Reply