Król Karol III rezygnuje z części dochodu z elektrowni wiatrowych

Pierwszy ważny gest króla Karola III. Tak brytyjscy komentatorzy określają jego decyzję o rezygnacji z części dochodu, jaki rodzinie królewskiej przyniesie budowa 6 elektrowni wiatrowych.

Elektrownie powstaną na morzu, a dno, które znajduje się pod brytyjskimi wodami terytorialnymi, należy do Korony. Wynajęcie go na budowę elektrowni wiatrowych przyniosłoby rodzinie królewskiej dochód rzędu miliarda funtów rocznie. Trudno byłoby pogodzić taką fortunę z planami modernizacji monarchii. Dlatego Karol zamierza z części tego dochodu zrezygnować. Pieniądze zostaną przeznaczone na cele publiczne. 

Innym czynnikiem, który zaważył na tej decyzji, jest fundusz reprezentacyjny, jaki rodzina królewska otrzymuje z kieszeni podatnika – obecnie to 86 milionów funtów rocznie. To pieniądze przeznaczone na utrzymanie zamków i pałaców oraz na podróże członków rodziny królewskiej. Jest on uzależniony proporcjonalnie od dochodu Korony i powinien zawsze stanowić jego jedną czwartą. W przypadku miliardowego zysku uzyskanego z elektrowni wiatrowych, fundusz taki byłby astronomiczny. 

Ciekawym tłem w tej sprawie jest inna historia. Rodzina królewska zawsze sprzeciwiała się budowie elektrowni wiatrowych na lądzie, twierdząc, że szpecą krajobraz. Nigdy natomiast nie mieli większych zastrzeżeń wobec takich konstrukcji powstających na morzu. Istniały podejrzenia, że chodzi w tym przypadku o zysk, jaki Windsorowie mogą z tego czerpać. 

Related Posts

Premier Wielkiej Brytanii wyklucza dymisję ws. kontrowersji wokół Epsteina

Premier Wielkiej Brytanii nie zamierza podawać się do dymisji. Keir Starmer utrzymał stanowisko, ale kryzys związany z kontrowersyjną nominacją na ambasadora polityka związanego z Jeffreyem Epsteinem nadwyrężył jego pozycję. Po dwóch dymisjach bliskich współpracowników szefa brytyjskiego rządu i wezwaniu premiera do rezygnacji trwa chaos w Partii Pracy. Problemy premiera Keira Starmera rozpoczęły się, gdy wyszło na jaw, że Peter Mandelson, którego mianował ambasadorem Wielkiej Brytanii w Stanach Zjednoczonych i który zasiadał w Izbie Lordów, miał powiązania z Jeffreyem Epsteinem. W związku z aferą dwóch współpracowników Starmera podało się do dymisji, a sam premier musiał się tłumaczyć przed posłami Partii Pracy. Keir Starmer odrzucił wezwanie do dymisji i podkreślił, że posiada mandat do rządzenia. „Nie zamierzam odejść” – powtarzał, próbując uspokoić nastroje i zdobyć poparcie klubu parlamentarnego. Część posłów odpowiedziała owacjami i wyraziła wsparcie dla premiera, tak jak to wcześniej zrobili jego ministrowie. „Lojalność rządu utrzymuje Starmera przy władzy” – tak skomentował wydarzenie „The Independent”. W podobnym tonie pisze „The Times”: „Ci, którzy przyszli na polityczny pogrzeb Keira Starmera zobaczyli odroczenie egzekucji”. „Premier przechodzi do ofensywy, a gabinet ustawia się w zgodnym szeregu” – pisze „The Telegraph”. (IAR)

Read more

Paryż: rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen

W Paryżu rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen. Liderzy nacjonalistycznej partii Zjednoczenie Narodowe stają przed sądem po raz drugi w aferze dotyczącej defraudacji unijnych funduszy. Pierwszy proces zakończył się porażką Le Pen i wykluczeniem jej ze startu w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Apelację od pierwszego wyroku złożyło jedenastu polityków Zjednoczenia Narodowego, którym zarzuca się nielegalne wykorzystanie niemal trzech milionów euro z funduszy Parlamentu Europejskiego na zatrudnianie pracowników partii. Marine Le Pen walczy o uniewinnienie lub złagodzenie kary czterech lat więzienia, grzywny w wysokości stu tysięcy euro oraz zakazu kandydowania w wyborach przez pięć lat. “Latem, czyli gdy sąd apelacyjny ogłosi wyrok, zapadnie decyzja dotycząca mojego startu w wyborach prezydenckich. We wrześniu kampania musi ruszyć” – powiedziała przed procesem liderka narodowców. Ich planem B na wybory prezydenckie jest Jordan Bardella – 30-letni szef partii i wychowanek Marine Le Pen. Jego start wydaje się coraz bardziej prawdopodobny, ponieważ w sondażach uzyskuje on lepsze wyniki niż Marine Le Pen, która już trzykrotnie bezskutecznie ubiegała się o fotel prezydenta. Jej porażka w procesie może więc paradoksalnie zwiększyć szanse narodowców na historyczny sukces w 2027 roku. (IAR)

Read more

Leave a Reply