Niemcy: premier M. Morawiecki w “Spieglu” o skali niemieckich zbrodni

Hitlerowskie Niemcy wyrządziły milionom Polaków nieopisane szkody, które nigdy nie zostały rozliczone – wyjaśnia na łamach tygodnika “Der Spiegel” premier Mateusz Morawiecki. Polityk próbuje wytłumaczyć niemieckim czytelnikom, dlaczego jego rząd domaga się od Berlina 1,3 biliona euro reparacji.

Mateusz Morawiecki zauważa, że Niemcy znają wprawdzie “mroczne oblicza” swojej historii, ale niektóre jej rozdziały zostały przykryte “grubą warstwą kurzu niepamięci”. “Całe pokolenie polskich artystów i intelektualistów padło ofiarą totalitaryzmu. Dorobek kulturalny Polski został bezpowrotnie utracony – w obróconych w ruiny bibliotekach, obrabowanych muzeach i zniszczonych polskich miastach” – pisze premier.

Szef polskiego rządu podkreśla, że niemiecka okupacja Polski i systematyczne ludobójstwo spowodowały “niezmierzone cierpienie i straty”. W Polsce zginęło lub zaginęło 5 i pół miliona osób. Około 21 procent ofiar to dzieci poniżej dziesiątego roku życia” – czytamy.

Mateusz Morawiecki dodał, że zrzeczenie się przez Polskę Ludową reparacji jest nieważne, gdyż jej władze pozostawały w orbicie wpływów Moskwy. “Do dziś Niemcy nie zapłacili żadnego odszkodowania za zniszczenia i historycznie bezprecedensową grabież sąsiedniego kraju” – wyjaśnia. Premier wyraził nadzieję, że dzięki umiędzynarodowieniu sprawy Niemcy wezmą wreszcie odpowiedzialność za wszystkie skutki napaści na Polskę. 

Na początku stycznia rząd federalny odpowiedział na notę dyplomatyczną w sprawie reparacji wojennych. Według niego jest zamknięta.

Related Posts

Premier Wielkiej Brytanii wyklucza dymisję ws. kontrowersji wokół Epsteina

Premier Wielkiej Brytanii nie zamierza podawać się do dymisji. Keir Starmer utrzymał stanowisko, ale kryzys związany z kontrowersyjną nominacją na ambasadora polityka związanego z Jeffreyem Epsteinem nadwyrężył jego pozycję. Po dwóch dymisjach bliskich współpracowników szefa brytyjskiego rządu i wezwaniu premiera do rezygnacji trwa chaos w Partii Pracy. Problemy premiera Keira Starmera rozpoczęły się, gdy wyszło na jaw, że Peter Mandelson, którego mianował ambasadorem Wielkiej Brytanii w Stanach Zjednoczonych i który zasiadał w Izbie Lordów, miał powiązania z Jeffreyem Epsteinem. W związku z aferą dwóch współpracowników Starmera podało się do dymisji, a sam premier musiał się tłumaczyć przed posłami Partii Pracy. Keir Starmer odrzucił wezwanie do dymisji i podkreślił, że posiada mandat do rządzenia. „Nie zamierzam odejść” – powtarzał, próbując uspokoić nastroje i zdobyć poparcie klubu parlamentarnego. Część posłów odpowiedziała owacjami i wyraziła wsparcie dla premiera, tak jak to wcześniej zrobili jego ministrowie. „Lojalność rządu utrzymuje Starmera przy władzy” – tak skomentował wydarzenie „The Independent”. W podobnym tonie pisze „The Times”: „Ci, którzy przyszli na polityczny pogrzeb Keira Starmera zobaczyli odroczenie egzekucji”. „Premier przechodzi do ofensywy, a gabinet ustawia się w zgodnym szeregu” – pisze „The Telegraph”. (IAR)

Read more

Paryż: rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen

W Paryżu rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen. Liderzy nacjonalistycznej partii Zjednoczenie Narodowe stają przed sądem po raz drugi w aferze dotyczącej defraudacji unijnych funduszy. Pierwszy proces zakończył się porażką Le Pen i wykluczeniem jej ze startu w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Apelację od pierwszego wyroku złożyło jedenastu polityków Zjednoczenia Narodowego, którym zarzuca się nielegalne wykorzystanie niemal trzech milionów euro z funduszy Parlamentu Europejskiego na zatrudnianie pracowników partii. Marine Le Pen walczy o uniewinnienie lub złagodzenie kary czterech lat więzienia, grzywny w wysokości stu tysięcy euro oraz zakazu kandydowania w wyborach przez pięć lat. “Latem, czyli gdy sąd apelacyjny ogłosi wyrok, zapadnie decyzja dotycząca mojego startu w wyborach prezydenckich. We wrześniu kampania musi ruszyć” – powiedziała przed procesem liderka narodowców. Ich planem B na wybory prezydenckie jest Jordan Bardella – 30-letni szef partii i wychowanek Marine Le Pen. Jego start wydaje się coraz bardziej prawdopodobny, ponieważ w sondażach uzyskuje on lepsze wyniki niż Marine Le Pen, która już trzykrotnie bezskutecznie ubiegała się o fotel prezydenta. Jej porażka w procesie może więc paradoksalnie zwiększyć szanse narodowców na historyczny sukces w 2027 roku. (IAR)

Read more

Leave a Reply